Mecz Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok może mieć istotny wpływ na losy walki o mistrzostwo Polski. Jeśli Kolejorz wygra, powiększy przewagę nad jednym z głównym konkurentów do sześciu punktów. Niels Frederiksen opowiedział o tym, jakiego spotkania spodziewa w najbliższą sobotę.
Kolejorz przed przerwą reprezentacyjną prezentował się znakomicie – na siedem ostatnich spotkań ligowych wygrał sześć, a jedno przegrał. Jagiellonia przeciwnie – zwyciężyła tylko raz, do tego trzykrotnie zremisowała i poniosła trzy porażki.
Niels Frederiksen przed meczem z Jagiellonią: Nie czujemy presji
Sobotnie starcie zapowiada się interesująco nie tylko ze względu na układ tabeli, ale również dlatego, że spotkają się dwa zespoły, które lubią ofensywną piłkę. Trener Lecha wskazał, jak chciałby, aby zagrała jego drużyna.
– Zawsze chcemy mieć piłkę tak często, jak to możliwe. Nasz plan będzie taki, by utrzymywać się w przy piłce i kontrolować grę. Ale wiemy, że zagramy z drużyną, która też jest dobra z piłką przy nodze. Choćby w meczu z Szachtarem zobaczyliśmy, że nie możemy oczekiwać, że będziemy posiadać piłkę przez cały czas. Musimy jednak starać się mieć ją jak najczęściej i będziemy do tego dążyć – podkreślił Frederiksen.
– Jeśli chodzi o defensywę, myślę, że czasami będziemy wychodzić wysoko, naciskając na nich w fazie budowania akcji, a czasami będziemy ustawiać się niżej i liczyć na fazy przejściowe. Na pewno jednak naszym priorytetem będzie utrzymywanie się przy piłce i wychodzenie do rywala wysoko – dodał.
Frederiksen jest też przekonany, że Jagiellonia po przerwie reprezentacyjnej odzyska świeżość, której brakowało jej w ostatnich meczach.
– Myślę, że zaczęli mieć problemy po tym, jak odpadli z Ligi Konferencji. Ale to nie ma znaczenia. Sądzę, że będą świeżą drużyną z nową energią. Mieli przerwę na mecze międzynarodowe, by się przygotować, może odpocząć, może potrenować. Jestem przekonany, że będą mieli więcej świeżości – zaznaczył Duńczyk.
Dopiero w czwartek Lech mógł trenować w pełnym składzie, po tym jak do klubu wrócili zawodnicy, którzy brali udział w zgrupowaniach drużyn narodowych. Fakt, że tym razem pierwsze spotkanie po przerwie reprezentacyjnej Kolejorz rozegra na wyjeździe nie powinien jednak istotnie wpłynąć na przygotowania do meczu.
– W piątek będziemy musieli zacząć trening nieco wcześniej, bo spędzimy siedem godzin w autobusie. Ale to nie zmienia za dużo. Jeśli spojrzymy na nasze mecze w tym sezonie, jesteśmy na wyjazdach równie dobrzy, co w domu. Właściwie, w delegacji prezentowaliśmy się nawet nieco lepiej. To przeciwieństwo do poprzedniej kampanii – zauważył szkoleniowiec.
Zapewnił też, że zespół nie czuje dodatkowej presji ze względu na okoliczności spotkania.
– Nie, szczerze mówiąc nie. Dla mnie bardzo ważne jest, byśmy nie traktowali tego meczu jakoś specjalnie. Oczywiście, wiemy, że jest ważny, ale można to powiedzieć o każdym spotkaniu. Kiedy graliśmy przeciwko Zagłębiu Lubin, które było liderem, wygraliśmy. Teraz my jesteśmy numerem jeden, ale różnice w tabeli są tak niewielkie, że w sobotę nic się jeszcze nie wyjaśni. Zrobimy to, co robimy zwykle, spróbujemy dać z siebie wszystko i będziemy liczyli, że to wystarczy, by zwyciężyć – stwierdził Niels Frederiksen.
WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Frederiksen: Wolę, gdy rywale muszą nas ścigać
- Haditaghi z troski o fanów Legii powołał się na Gandhiego i Luthera Kinga
- Istotny piłkarz Rakowa doceniony. Klub skorzystał z klauzuli
- Oficjalnie: Arka Gdynia wreszcie ma nowego trenera
- Nowe wyceny piłkarzy Ekstraklasy. Niezmiennie dominuje Lech!
Fot. Newspix