AS Monaco nie sprawiło niespodzianki i nie dało rady odrobić strat z pierwszego starcia z PSG. W wielu aspektach powtórzył się scenariusz tamtego meczu. Monaco wyszło na prowadzenie, PSG doprowadziło do wyrównania, a sędzia znów pokazał jednemu z podopiecznych Sebastiena Pocognolego czerwoną kartkę. O ile tydzień temu Gołowin został wyrzucony z boiska całkowicie zasłużenie, o tyle tym razem Istvan Kovacs zdecydowanie pospieszył się z drugą żółtą kartką dla Mamadou Coulibaly’ego. Jego błędna decyzja nakręciła gospodarzy na Parc des Princes. Mimo to goście postraszyli PSG w samej końcówce.
Pierwszy mecz rozpoczął się kapitalnie dla AS Monaco, które otworzyło wynik już w pierwszej minucie. Goście byli równie groźni na początku rewanżu na Parc des Princes. W ciągu pierwszych 10 minut mieli dwie kapitalne okazje, ale najpierw w praktycznie pustą bramkę nie trafił Mamadou Coulibaly, a chwilę później po rzucie rożnym minimalnie chybił były zawodnik PSG, Thilo Kehrer.
– Nie gramy po to, żeby bronić wyniku, ale po to, żeby wygrać mecz – mówił na przedmeczowej konferencji trener Paryżan, Luis Enrique. Jego podopieczni skupiali się jednak na rozgrywaniu piłki, podczas gdy sytuacje tworzyli sobie rywale. Ten fakt nie powinien szokować – to Monaco musiało gonić wynik, a na PSG nie ciążyła żadna presja. Dziwić mogła natomiast liczba celnych strzałów gospodarzy. W pierwszej części gry było ich okrągłe zero, choć kilka minut przed przerwą bramce Monaco poważnie zagroził Bradley Barcola, który uderzył w poprzeczkę po zagraniu Joao Nevesa.
Nerwowa końcówka na Parc des Princes. Monaco miało piłkę na dogrywkę
Drużyna Sebastiena Pocognolego wykorzystała bierność w ataku PSG na przestrzeni całej pierwszej połowy i zadała cios tuż przed przerwą. Caio Henrique dośrodkował wówczas z lewego skrzydła wprost do Coulibaly’ego, a ten zgrał idealnie do Maghnesa Akliouche’a. 24-letni Francuz uderzył lewą nogą i pokonał Matwieja Safonowa, doprowadzając do wyrównania w dwumeczu.
Precyzja Maghnesa Akliouche’a! 🎯 Tuż przy słupku zmieścił to młody Francuz i Monaco strzela przeciwko PSG! 👏
📺 Oglądaj: https://t.co/9iruEUgelR pic.twitter.com/Dn06fWkVGQ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 25, 2026
Po zmianie stron zaczęły sypać się żółte kartki dla graczy Monaco. Z jedną arbiter Istvan Kovacs wyraźnie się pospieszył – w 59. minucie pokazał drugą kartkę Coulibaly’emu, który pierwszą obejrzał… cztery minuty wcześniej. O ile ta pierwsza była całkowicie zasłużona, o tyle chwilę później sędzia dał się nabrać Hakimiemu, który dodał mnóstwo od siebie. Był co prawda faulowany, ale zdecydowanie nie na kartkę. Gospodarze bardzo szybko wykorzystali liczebną przewagę – już w 60. minucie piłkę do bramki z kilku metrów wbił Marquinhos.
Błąd sędziego spotęgował ataki PSG, które – co należy przyznać – i tak znacząco przeważało od początku drugiej połowy. Grając w przewadze, gospodarze całkowicie zdominowali jednak Monaco, które podobnie jak tydzień temu kończyło mecz w dziesiątkę. Efekt był podobny, jak w przypadku meczu na Stadionie Ludwika II – Paryżanie szybko podwyższyli prowadzenie. Tym razem nieudaną interwencję Koehna wykorzystał Chwicza Kwaracchelia.
PSG coraz bliżej awansu do 1/8 finałów Ligi Mistrzów UEFA! 🤏 Triumfator rozgrywek z zeszłego sezonu prowadzi z Monaco 2:1! 💥
📺 Oglądaj: https://t.co/9iruEUgelR pic.twitter.com/jBoMdl2WPM
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 25, 2026
Mecz zmierzał już ku końcowi, PSG miało spokojnie dograć go do końca, a tu nagle grające w dziesiątkę Monaco strzeliło gola na 2:2! Duży błąd popełnił wówczas wprowadzony z ławki Lee Kang-In, który stracił piłkę, po czym goście wyprowadzili szybką akcję, po której bramkę zdobył Jordan Teze. To w żadnym wypadku nie był dobry mecz w wykonaniu PSG, którego kibice obgryzali w końcówce paznokcie. Co więcej, Monaco miało piłkę na dogrywkę – po rzucie wolnym w doliczonym czasie gry nieczysto uderzył jednak Wout Faes i futbolówka przeleciała tuż obok słupka. Paryżanie odetchnęli z ulgą i awansowali do 1/8 finału, w której zmierzą się z Chelsea lub FC Barceloną.
PSG – AS Monaco 2:2 (0:1), 5:4 w dwumeczu
- 0:1 – Maghnes Akliouche 45′
- 1:1 – Marquinhos 60′
- 2:1 – Chwicza Kwaracchelia 66′
- 2:2 – Jordan Teze 90+1′
WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:
- Atalanta wróciła z zaświatów! Po horrorze Borussia na kolanach
- Kochalski i spółka niechlubnymi rekordzistami LM. Pobili wynik finalisty
- Włoskie media oceniły Zielińskiego. „Zachował zimną krew”
- Sorloth show! Hat-trick na wagę awansu Atletico
Fot. Newspix.pl