Real Madryt nie leży Mourinho. Z Królewskimi jeszcze nie wygrał

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

28 stycznia 2026, 12:40 • 3 min czytania 2

Real Madryt nie leży Mourinho. Z Królewskimi jeszcze nie wygrał

Pierwszy raz od blisko dziewięciu lat w ogóle, a po raz pierwszy od ponad dwóch dekad drużyna Jose Mourinho zagra z Realem Madryt. Przeciwko Los Blancos bilans The Special One nie prezentuje się okazale – ani razu nie zdołał ich pokonać. Przypominamy starcia Portugalczyka z klubem, którego w latach 2010-13 był trenerem.

Reklama

Kliknij tutaj i załóż konto z kodem promocyjnym WESZLOCPLUS, zweryfikuj konto, wpłać 40 zł i otrzymasz kod na 3 miesiące darmowe C+ z  Ligą Mistrzów! Real Madryt vs AS Monaco - promocja Superbet

Real Madryt nie leży Jose Mourinho

Mimo dwóch wygranych w trzech ostatnich meczach Ligi Mistrzów Benfica prawdopodobnie nie awansuje do fazy pucharowej. To skutek fatalnej pierwszej części fazy ligowej, gdzie wicemistrz Portugalii po czterech kolejkach miał na koncie same porażki. Do strefy TOP24 Orły tracą dwa punkty, a w finałowej serii gier czeka ich starcie z walczącym o utrzymanie miejsca w TOP8 Realem Madryt. Los Blancos nie leżą trenerowi Benfiki, Jose Mourinho. The Special One pięciokrotnie mierzył się z Realem i ani razu nie zaznał smaku wygranej.

Reklama

Ostatni raz z Królewskimi Portugalczyk spotkał się w sierpniu 2017 roku. Prowadzony przez niego Manchester United w stolicy Macedonii Północnej walczył z Realem o Superpuchar UEFA. W Skopje triumfatorzy Ligi Europy przegrali ze zwycięzcami Ligi Mistrzów 1:2. Była to jedyna rywalizacja Mourinho z Realem, która odbyła się poza LM. Wszystkie poprzednie cztery miały miejsce u zarania jego wielkiej kariery.

Debiut w pucharach i od razu przeciwko Realowi

Pierwszy raz przeciwko Los Blancos Mourinho swój zespół poprowadził w lutym 2002 roku, tuż po przejęciu FC Porto. Mecz tzw. drugiej fazy grupowej z Realem był jego piątym w roli trenera Smoków i zarazem debiutem w europejskich pucharach. Porto przegrało na Bernabeu 0:1 po bramce Santiago Solariego z 83. minuty. Rozegrany tydzień później rewanż na nieistniejącym już Estadio das Antas Real również wygrał różnicą jednego gola. Solari także wpisał się na listę strzelców. Zespół Vicente del Bosque wygrał 2:1, a wszystkie gole padły przed 30. minutą.

Po dwumeczu z Realem Porto czekały jeszcze starcia z Panathinaikosem i Spartą Praga. Smoki pokonały Greków i mogły jeszcze awansować do ćwierćfinału. W ostatniej kolejce przegrały jednak w stolicy Czech. Zresztą, wygrana i tak nic by im nie dała, gdyż druga w tabeli Panata potrzebowała tylko punktu z pewnym pierwszego miejsca Realem i go zdobyła. Tym samym Porto pożegnało się z europejskimi pucharami.

Santiago Solari dalej ich karcił

W kolejnym sezonie Porto w Lidze Mistrzów nie zagrało, ale za to pierwszy raz w historii sięgnęło po Puchar UEFA i do tego pierwszy raz w XXI wieku zdobyło mistrzostwo Portugalii. Po roku przerwy wrócili więc do Champions League i tym razem do przejścia mieli już tylko jedną fazę grupową. Ta nie zaczęła się dla nich dobrze, bo jedynie od remisu w Belgradzie z Partizanem 1:1 oraz domowej porażki z Realem 1:3. Znów do siatki trafił Santiago Solari. Argentyńczyk upodobał sobie karcenie Smoków, bo także w rewanżu na Bernabeu strzelił im gola.

Bramka Solariego de facto przekreśliła nadzieję Porto na wygranie grupy, choć niecałe 30 minut później doprowadzili do remisu. Wtedy Portugalczycy potrzebowali jeszcze trzech goli, by wyprzedzić prowadzący w tabeli Real dzięki lepszemu bilansowi meczów bezpośrednich. Wynik jednak zmianie nie uległ. Niemniej, Porto po raz pierwszy w XXI wieku awansowało do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Reszta to już historia. Kilka miesięcy później Smoki zostały najlepszym klubem w Europie, podobnie jak Real Madryt dwa sezony wcześniej.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

fot. Newspix

2 komentarze

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Reklama