Asseco Resovia przez lata kojarzyła się z wydawaniem dużych pieniędzy, ale bez większych efektów. Kiedyś sięgała po mistrzostwo Polski, ale ostatnio głównie zawodzi. Bogdanka LUK Lublin w ubiegłym sezonie zaskoczyła siatkarską Polskę, a teraz, wciąż mając w składzie Wilfredo Leona, chce dalej udowadniać swoją wartość. Oba kluby wygrały dzisiaj swoje półfinałowe spotkania i w niedzielę powalczą w finale Pucharu Polski siatkarzy. Dla każdego triumf byłby czymś wyjątkowym.
To był mecz drużyn prowadzonych przez dwóch najciekawszych obecnie zagranicznych trenerów w lidze. Z jednej strony PGE Projekt Warszawa, którego szkoleniowiec, 38-letni Tommi Tiilikainen, kiedyś był poza sportem, pracował w klubie nocnym, a teraz powtarza, że chce brać czynny udział w rewolucjonizowaniu siatkówki. Który każe zawodnikom na boisku improwizować i wymykać się schematom. Z drugiej strony siatki – Asseco Resovia – bogata, ale zawodząca w ostatnich latach. Na jej ławce Massimo Botti – facet, którego nie doceniono we Włoszech, a który w Polsce w ubiegłym sezonie z klubem z Lublina potrafił wywalczyć niespodziewane mistrzostwo kraju i Puchar Challenge. Ale jednocześnie szukał nowych wyzwań i przeniósł się do Resovii.
W drugim półfinale Pucharu Polski górą była drużyna Bottiego. Pierwszy set długo był wyrównany, ale końcówka należała do zespołu Włocha. Różnicę zrobiła skuteczność w ataku liderów. W drugiej partii Projekt prowadził 8:5, ale świetnie zaczął serwować Klemen Cebulj i zrobiło się 9:8 dla Resovii. Później asy serwisowe dołożyli jeszcze Karol Butryn i Yacine Louati. 2:0 w setach i wiadomo było, że położenie Projektu było już bardzo trudne. W trzeciej partii świetnie blokująca Resovia zapewniła sobie finał. Po raz kolejny w ostatnich latach okazało się, że zespół z Warszawy zawodzi, gdy gra idzie o najważniejsze krajowe cele.
Bogdanka LUK Lublin tym razem w finale. Dramatyczny czwarty set
W finale na Resovię czekała już Bogdanka LUK Lublin. Rywalem aktualnych mistrzów Polski w pierwszym spotkaniu półfinałowym był Indykpol AZS Olsztyn. Trzy pierwsze sety były jednostronne i Bogdanka prowadziła po nich 2:1. W czwartej partii faworyt miał nawet piłki meczowe, ale to underdog, czyli olsztynianie, wygrał seta 32:30, głównie dzięki skuteczności Moritza Karlitzka i Jana Hadravy. Doszło do tie-breaka, w którym zespół z Lublina prowadził już 4:0. W tym momencie trener Indykpolu, Daniel Pliński, był wściekły i ze złością rzucił kartkami o ziemię. Ale jego zawodnicy nie złożyli broni: po akcji, w której piłka okazała się być styczna do linii, zrobiło się już tylko 6:7. Końcówka należała jednak do nieco bardziej doświadczonych lublinian, którzy rok temu przegrali półfinał, a teraz powalczą w niedzielę o trofeum. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrano atakującego Kewina Sasaka, który zdobył 24 punkty, najwięcej w swojej drużynie.
Jeszcze nigdy w historii zespół z Lublina nie sięgnął po Puchar Polski. Resovia po raz ostatni wywalczyła to trofeum w 1987 roku, kiedy na świat przychodził Piotr Nowakowski – obecnie jeden z najbardziej doświadczonych zawodników całej PlusLigi. Dla Bottiego ten mecz o puchar będzie wyjątkowy, bo zmierzy się z klubem, dla którego zrobił coś wyjątkowego.
Początek finału o godz. 14.45 w Tauron Arenie.
Bogdanka LUK Lublin – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (25:19, 16:25, 25:18, 30:32, 15:12)
PGE Projekt Warszawa – Asseco Resovia Rzeszów 0:3 (21:25, 22:25, 22:25)
Fot. Newspix.pl