Milik odejdzie wcześniej? To chyba i tak nie ma sensu

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

16 kwietnia 2026, 20:46 • 2 min czytania 5

Reklama
Milik odejdzie wcześniej? To chyba i tak nie ma sensu

Losy Polaka układają się bardzo pokrętnie. Na każdym kroku można właściwie dopytywać, co by było gdyby. Gdyby nie jedna kontuzja. Druga, trzecia. I kolejne problemy zdrowotne, które Arkadiusza Milika nie opuszczają. Wszystko wskazuje na to, że nasz rodak opuści szeregi Juventusu już tego lata.

Reklama

O sprawie pisze dziś Tuttosport, wskazując, że Milik po raz kolejny jest kontuzjowany, a jego uraz oznacza, że do końca sezonu raczej nie zobaczymy go na boisku. W związku z tym byliśmy już najpewniej świadkami ostatniego meczu napastnika w barwach Juventusu, bowiem klub i piłkarz mają być gotowe do rozwiązania umowy w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

Milik odejdzie z Juventusu już teraz? „Jednak szkoda”

Kontrakt Polaka obowiązuje do końca czerwca przyszłego roku, ale obie strony mają prawo być już zmęczone współpracą, która nie układa się najlepiej. Historia Milika w Juve to pasmo niekończących się problemów zdrowotnych, z najnowszym na czele. – Arkadiusz Milik blisko 22 miesiące czekał na powrót do gry. Stało się to dopiero pod koniec marca tego roku. Niestety, napastnik Juventusu po rozegraniu dwóch meczów ligowych znów będzie pauzował – informowaliśmy ledwie wczoraj.

A dziś włoskie media przekonują, że w klubie nie będą już trzymali Polaka dłużej.

Ostatnio z Półwyspu Apenińskiego docierały do nas informacje o zainteresowaniu Lazio, ale i ekipa z Rzymu może przemyśleć ewentualne zakontraktowanie Polaka dwa albo i trzy razy po tym, jak ten znowu wypadł z gry. Jedno ma być, zdaniem Tuttosport, pewne – nie zobaczymy już Milika w koszulce Juve. – Pod koniec sezonu klub i polski napastnik rozwiążą kontrakt – czytamy.

Reklama

32-latek rozegrał w barwach ekipy z Turynu w sumie 77 spotkań. W tym sezonie ledwie dwa. W poprzednim – ani jednego.

CZYTAJ WIĘCEJ O ARKADIUSZU MILIKU:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Dróżdż przerwał milczenie. „Jeden z kibiców się rozpłakał”

Jan Broda
0
Dróżdż przerwał milczenie. „Jeden z kibiców się rozpłakał”

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Dróżdż przerwał milczenie. „Jeden z kibiców się rozpłakał”

Jan Broda
0
Dróżdż przerwał milczenie. „Jeden z kibiców się rozpłakał”
Ekstraklasa

Trener Motoru pojedzie na mundial! Co ugotuje Dżeko i spółce?

Jan Broda
2
Trener Motoru pojedzie na mundial! Co ugotuje Dżeko i spółce?