Dyrektor z Korony o meczu w Radomiu. „Nie czuliśmy się bezpiecznie”

Maciej Piętak

18 lutego 2026, 15:15 • 4 min czytania 14

Dyrektor z Korony o meczu w Radomiu. „Nie czuliśmy się bezpiecznie”

Michał Siejak zabrał głos w sprawie skandalicznych wydarzeń, do których doszło po meczu Radomiaka z Koroną. Dyrektor marketingu i komunikacji kieleckiego klubu został trafiony szklaną butelką w głowę. W swoim oświadczeniu poruszył wątek zabezpieczenia wydarzenia przez organizatora i brak ludzkich odruchów ze strony władz klubu z Radomia.

Reklama

Siejak: Nikt z Radomiaka nie podjął próby kontaktu

Dyrektor Korony podkreślił, że choć Radomiak wydał komunikaty potępiające przemoc, są to jedynie działania następcze. Zasadniczym problemem nie jest szybkość reakcji po fakcie, ale brak prewencji, który doprowadził do wniesienia na trybuny niebezpiecznych przedmiotów i wtargnięcia nieuprawnionych osób na murawę.

– Z mojej perspektywy – osoby, która została uderzona szklaną butelką w głowę – zasadnicze pytanie nie dotyczy tego, czy sprawców zidentyfikowano i czy reakcja klubu była szybka po fakcie. Kluczowe jest to, jak wyglądało zabezpieczenie wydarzenia w trakcie jego trwania. Czy organizator dołożył należytej staranności, aby w ogóle nie dopuścić do sytuacji, w której osoby nieuprawnione swobodnie wtargnęły na murawę, a z trybun wielokrotnie rzucano niebezpieczne przedmioty w kierunku zawodników, członków sztabu i pracowników klubu – napisał.

Reklama

Bolesny dla poszkodowanego okazał się nie tylko rzut butelką, ale i brak bezpośredniej reakcji ze strony Radomian. Mimo że dyrektor Korony spędził noc w radomskim szpitalu z powodu urazu głowy, przez blisko tydzień nikt z władz Radomiaka nie próbował się z nim skontaktować. To z kolei, jego zdaniem, stawia pod znakiem zapytania szczerość publicznych przeprosin.

– Do dziś – czyli niemal tydzień od zdarzenia – nikt z Radomiaka Radom nie podjął wobec mnie żadnej próby kontaktu. Nie było telefonu, nie było spotkania. Nie było osobistego wyrażenia troski. Dyrektor klubu przyjeżdża na mecz jako gość delegacji, zostaje raniony, spędza noc w radomskim szpitalu. I ze strony gospodarza nie pojawia się nawet podstawowa próba rozmowy, nie mówiąc już o bezpośrednim spotkaniu. Tego faktu nie da się zastąpić żadnym komunikatem – opisał Siejak.

Siejak: Z trybun padały okrzyki „Wyp…!”

Siejak odrzucił również narrację o odpowiedzialności zbiorowej za czyny jednostek. Jego zdaniem agresja była wyczuwalna na całym stadionie, a wrogość towarzyszyła Kielczanom przez całe spotkanie. Opisał chwile, kiedy zamiast wsparcia, spotkał się z falą nienawiści płynącą z trybun.

W momencie, gdy schodziłem z murawy z krwawiącą głową w asyście sanitariuszy, z trybun padały okrzyki „Wyp…!”. Nie były to pojedyncze głosy. Był to wyraźny, donośny przekaz płynący ze stadionu. Czy standardem PKO BP Ekstraklasy powinny być sytuacje, w których delegacja klubu gości przez całe spotkanie doświadcza agresji słownej i zachowań przekraczających granice elementarnego szacunku? Czy permanentna wrogość wobec drużyny przez 90 minut, połączona z późniejszymi fizycznymi incydentami czy obrzucaniem autokaru drużyny gości może być sprowadzana wyłącznie do „czynów jednostek”? – stwierdził Siejak.

To była atmosfera obejmująca znaczną część stadionu. My po prostu nie czuliśmy się tam bezpiecznie. Po opatrzeniu przez sanitariuszy realnie zastanawiałem się, czy zostać w radomskim szpitalu na noc, czy jak najszybciej wracać do Kielc – mimo niebezpiecznego urazu głowy – kontynuował.

Dyrektor Korony podziękował również w oświadczeniu jednemu z radomskich przedstawicieli mediów. Podziękował też członkowi sztabu Radomiaka za osobiste przeprosiny pod szatnią, jak również Rafałowi Wolskiemu za szybką reakcję i własne oświadczenie. Zwrócił też uwagę na zagrożenie, w jakim znalazła się wówczas niemal 90-letnia legenda Radomiaka pan Zdzisław Radulski. W zamieszaniu pana Zdzisława ochronił Bartłomiej Smolarczyk, piłkarz Korony.

CZYTAJ WIĘCEJ O WYDARZENIACH W RADOMIU:

fot. Michał Siejak / X / Screen

14 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama