Czy miejskie kluby będą musiały oddać dziesiątki milionów? Realna groźba

Jakub Białek

20 lutego 2026, 12:48 • 4 min czytania 11

Czy miejskie kluby będą musiały oddać dziesiątki milionów? Realna groźba

Śląsk Wrocław, Wisła Płock czy inny miejski klub zwracający miastu dziesiątki milionów złotych po interwencji Komisji Europejskiej, która stwierdza, że pomoc otrzymywana przez lata od samorządu jest bezprawna. Czy to możliwy scenariusz? Okazuje się, że… tak. Doktor prawa, Bartłomiej Gawrecki, opowiada o nim w najnowszej Patolidze.

Reklama

Gawrecki to specjalista od wydatkowania publicznych środków w piłce nożnej. Napisał na ten temat rozprawę doktorską. Jej tytuł brzmi: „Pomoc państwa na rzecz podmiotów rynku sportowego – (nie)przejrzystość relacji pomiędzy państwem a beneficjentami”.

Jak się okazuje, wspieranie zawodowych klubów z publicznych środków stoi w sprzeczności do europejskiego prawa, któremu jako Polska podlegamy.

Reklama

 

Wsparcie miast dla klubów jest w większości nielegalne

– Jesteśmy związani unijnymi regułami dotyczącymi konkurencji, bo mamy wspólny rynek sportowy, co jest potwierdzone w orzecznictwie Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Na wspólnym rynku nie może istnieć pomoc państwa, bo zakłóca ona warunki rynkowe i utrudnia innym funkcjonowanie. Pomoc państwa co do zasady na wspólnym unijnym rynku jest zakazana – tłumaczy ekspert w temacie wydatków publicznych.

Gawrecki podaje, że muszą zostać spełnione cztery warunki, aby państwowa bądź samorządowa pomoc została uznana za bezprawną.

Pierwszy – wsparcie musi pochodzić z zasobów państwowych, co jest dosyć jasne do udowodnienia, bo środki pochodzą z bezpośrednich transferów, dotacji czy umów sponsorskich. Drugi – wsparcie musi być selektywne, czyli wspierać określone przedsiębiorstwa. Mówiąc najprościej – klub X dostaje, a klub Y nie dostaje. Trzeci – wsparcie musi przynosić korzyść. Rozumienie tej korzyści jest takie, że w normalnych warunkach rynkowych dany podmiot nie otrzymałby takiej korzyści. Może to być na przykład zawyżona kwota na umowę o promocję miasta poprzez sport. Za ekspozycję loga przy klubie niektóre miasta płacą 8-10 milionów złotych – to w oczywisty sposób zawyżona suma, bo żaden inwestor w tych warunkach rynkowych nie zawarłby takiej umowy. I czwarta sprawa – wsparcie musi mieć wpływ na wymianę handlową pomiędzy państwami członkowskimi. Tę przesłankę należy rozumieć szeroko – mamy wspólny rynek transferowy, czyli wymianę usług. Jeśli te cztery przesłanki są spełnione, mamy niedozwoloną pomoc państwa, która co do zasady powinna podlegać zwrotowi – mówi Gawrecki.

Wiele polskich klubów spełnia te cztery przesłanki.

Prawnik precyzuje, że przytoczone zasady dotyczą nie tylko samorządów, ale też spółek Skarbu Państwa.

Polskie kluby wiszą na publicznych środkach. Większość z nich jest sponsorowana przez państwowe spółki i dotowana przez miasta. Pomoc przybiera najróżniejsze formy – podnoszenie kapitału, dotacje celowe, umowy promocyjne. Jest ona tak powszechna, że przestaje już dziwić – szokują już tylko duże kwoty, jak te we Wrocławiu, gdzie przeznaczono ostatnio na pierwszoligowy Śląsk 30 milionów złotych.

Sankcje dla klubów wspieranych przez miasta

Czy to wszystko odbije się na klubach czkawką?

– Komisja Europejska może orzec obowiązek zwrotu bezprawnie otrzymanych środków wraz z odsetkami – wyrokuje Gawrecki.

– Taka sankcja na rynku polskim jest realna. W zasadzie tylko czekamy na to, aż Komisja zacznie wszczynać formalne postępowania w tym zakresie. 

– Od kilku lat te przepisy są martwe. Mam kilka teorii, dlaczego. Być może Komisja Europejska ma za mało zasobów ludzkich, bo tylko ten organ może orzec o obowiązku zwrotu pomocy. Druga sprawa jest taka, że temat jest niewygodny. 

– Nie ma jednak instrumentów prawnych, które pozwolą utrzymać obecną skalę i tempo finansowania klubów z publicznych środków. Nie oznacza to, że klubów sportowych nie można w ogóle wspierać. Można, ale nie w ten sposób i nie na taką skalę jak teraz. 

Komisja Europejska karała już za nadmierną pomoc ze strony państwa. Sankcjami objęte zostały między innymi Real Madryt czy FC Barcelona, a także kilka holenderskich klubów. De facto oznacza to, że wszystkie kluby wspierane przez samorządy siedzą na bombie, która w każdej chwili może zostać odpalona.

Ekspert podaje jeden z przykładów, kiedy pomoc ze strony samorządu jest dozwolona: – Dopuszczana jest pomoc na restrukturyzację klubu, tylko że ona ma określone przesłanki do spełnienia. Przede wszystkim musi istnieć określony plan restrukturyzacyjny dotyczący redukcji zobowiązań i obniżenia pensji. Taki plan może trwać nie dłużej niż sześć miesięcy. Potrzebne jest też 50% wkładu własnego do tego planu, czyli ze środków klubu. Taka pomoc może być udzielona raz na dziesięć lat. Polskim klubom udzielana jest często pomoc co roku i nie jest ona oparta na żadnym większym planie restrukturyzacyjnym. 

WIĘCEJ O MIEJSKICH KLUBACH: 

Fot. własne

11 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama