Demichelis z rodziną krok od tragedii. Zostali cudem uratowani

Patryk Idasiak

10 stycznia 2026, 14:47 • 3 min czytania 1

Martin Demichelis to znany obrońca, który grał w wielkich klubach – Bayernie Monachium i Manchesterze City, a niedawno był chociażby trenerem River Plate. Teraz media pisały o Argentyńczyku nie w kontekście sportowych sukcesów, nowej pracy w Argentynie czy powrocie do Europy. Demichelis omal nie przegrał walki z żywiołem… przeżył dramatyczne chwile grozy. 

Demichelis z rodziną krok od tragedii. Zostali cudem uratowani
Reklama

Z żywiołem nie ma żartów. Dużo mówi się o tym nawet nad polskim morzem. Często laik nie jest w ogóle w stanie zauważyć, że osoba znajdująca się niedaleko tonie. O sile fal przekonał się Martin Demichelis, który udał się z rodziną na urlop. Gdyby nie znajdujący się totalnie przypadkowo w tym miejscu ratownicy będący poza służbą, to były piłkarz by po prostu utonął. Miał po prostu ogromne szczęście…

Martin Demichelis mógł zginąć

Martin Demichelis został cudem uratowany. W oczy zajrzało mu widmo utonięcia na plaży Laguna Escondida w Urugwaju. Znajdują się tam znaki zakazujące kąpieli ze względu na silne fale. Miejsce znane jest jako tzw. „Ukryte Jezioro”. To otwarty akwen, na którym wejście do wody w celu kąpieli jest zabronione z powodu silnych prądów i braku stanowisk ratowników.

Reklama

Były piłkarz wyjechał na wakacje 31 grudnia ze swoimi dziećmi: Bastianem, Lolą i Emmą. Jak donoszą media, Demichelis, jego syn Bastian i jego siostrzenica Camila postanowili pójść popływać. Bardzo się wystraszyli, gdy przypływ zaczął ich za sobą ciągnąć. Zapuścili się za daleko. W pewnym momencie fale uderzały z taką mocą, że nie byli już w stanie wrócić. Ewidentnie oddalali się od brzegu, nie potrafili kontrolować swoich ruchów. 

Zapewne czytalibyśmy o ogromnej tragedii, gdyby nie szybka reakcja surferów, którzy okazali się również ratownikami znajdującymi się poza służbą i byli akurat na niestrzeżonej plaży. Istnieje nawet nagranie wideo z tej akcji, które krąży po mediach społecznościowych. Widać tam, jak ratownicy pomagają Demichelisowi i jego dzieciom. Błyskawicznie zorientowali się, co się święci. Wykorzystali do tego deskę. Dzięki temu Demichelis wraz z dziećmi mogli dotrzeć bezpiecznie do lądu. 

Chociaż zdjęcia i nagrania pojawiły się dopiero teraz, to ten pełen napięcia moment miał miejsce 31 grudnia. Całość pokazała telewizja America TV, której gospodarz nie gryzł się w język i powiedział: – Ludzie mogli zginąć. To tragedia, której nie było – śmierć pod koniec roku w Punta del Este. Tylko chwila dzieliła potencjalny moment tragedii od cudownego ratunku (…) Trzeba być skończonym idiotą. Jeśli są znaki z napisem: »Nie można pływać«, to znaczy, że nie można pływać. Więc Demichelis jest całkowicie winny.

Dopiero co o Martinie Demichelisie pisano w innym kontekście – po 18 latach rozstał się z żoną Evangeliną Anderson.

Sportowo z kolei – prowadził z dobrym skutkiem rezerwy Bayernu, po czym dostał szansę w River Plate. Tam zdobył m.in. mistrzostwo Argentyny i Superpuchar Argentyny w 2023 roku. W sezonie 2024/25 trenował meksykańskie Monterrey, a od pół roku pozostaje bez pracy na stanowisku szkoleniowca.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O INNYCH LIGACH:

Fot. Newspix

1 komentarz

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ameryka Południowa

Reklama
Reklama