Barcelona zrobiła swoje. Słodko-gorzki mecz Lewandowskiego

Przemysław Michalak

21 stycznia 2026, 23:41 • 3 min czytania 5

Barcelona zrobiła swoje. Słodko-gorzki mecz Lewandowskiego

Wyjazdowy mecz ze Slavią Praga miał być dla Barcelony niczym więcej niż kolejnym dniem w biurze, choć niezbyt przyjemnym, bo odbębnionym w mocno minusowej temperaturze. Gospodarze postarali się jednak o to, żeby faworyt musiał się trochę pomęczyć. Dotyczyło to także Roberta Lewandowskiego.

Reklama

Polak długo był właściwie poza grą, a do tego nie miał szczęścia. Pod koniec pierwszej połowy zapisał na swoje konto pechowego samobója po rzucie rożnym. Wyskoczył do piłki akurat wtedy, gdy dośrodkowanie przedłużył jeden z zawodników Slavii, piłka odbiła się od pleców Polaka i wpadła do siatki.

Slavia Praga postraszyła Barcelonę. Lewandowski z golem i samobójem

Kornery okazały się niezwykle groźną bronią Slavii, bo prowadzenie 1:0 także objęła po tym stałym fragmencie gry. Barca odpowiedziała kombinacyjnymi akcjami, po których gole strzelał Fermin. Za pierwszym razem nie popisał się Jindrich Stanek i bardziej mogliśmy zachwycać się podaniem asystującego Frenkiego de Jonga. W drugim przypadku decydował już przede wszystkim kunszt pomocnika Blaugrany, który przepięknie przymierzył z siedemnastu metrów.

Reklama

Barcelona mając tylko remis 2:2 chciała mocno wejść w drugą połowę. I prawie weszła, gdyby nie milimetrowy spalony Lewandowskiego, przez co nie mogła zostać uznana bramka de Jonga. Los do naszego rodaka w końcu się jednak uśmiechnął – Rashford mocno zagrał wzdłuż bramki, a reprezentant Biało-Czerwonych odbił piłkę w na tyle kontrolowany sposób, że potem zdołał ją jeszcze wepchnąć do bramki przed próbującym się rzucać Stankiem. W końcu doczekał się premierowego trafienia w tym sezonie LM.

Początkowe wrażenie było takie, że Lewy kompletnie pokpił pierwszy kontakt z piłką, ale powtórki trochę zmieniły postrzeganie tej sytuacji.

Wcześniej kapitalnie z dalszej odległości przymierzył Dani Olmo, wprowadzony za kontuzjowanego Pedriego. To był wieczór goli przedniej urody ze strony gości.

Slavia mimo porażki zasłużyła na brawa, bo postawiła się znacznie bardziej, niż można było zakładać. W fazie ligowej Champions League dotychczas jeszcze nie wygrała i tylko na inaugurację z Bodo/Glimt potrafiła strzelać gole. Dziś rozgrzała publiczność, która z pewnością nie żałowała wybrania się na stadion.

Barcelona dzięki temu zwycięstwu ma bardzo duże szanse, żeby finiszować w top8 LM i uniknąć fazy play-off. W ostatniej kolejce zmierzy się u siebie z FC Kopenhaga.

Slavia Praga – FC Barcelona 2:4 (2:2)

  • 1:0 – Kusej 10′
  • 1:1 – Fermin 34′
  • 1:2 – Fermin 42′
  • 2:2 – Lewandowski 44′ samobójcza
  • 2:3 – Olmo 63′
  • 2:4 – Lewandowski 71′

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW:

Fot. Newspix

5 komentarzy

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Liga Mistrzów

Czy to pierwszy gol samobójczy w karierze Roberta Lewandowskiego?

AbsurDB
6
Czy to pierwszy gol samobójczy w karierze Roberta Lewandowskiego?
Reklama

Liga Mistrzów

Liga Mistrzów

Czy to pierwszy gol samobójczy w karierze Roberta Lewandowskiego?

AbsurDB
6
Czy to pierwszy gol samobójczy w karierze Roberta Lewandowskiego?
Reklama
Reklama