Legia Warszawa jest fatalna na boisku, ale postanowiła być też fatalna w internecie, wypuszczając… w zasadzie nie wiadomo co. Jedyne co wiadomo, że Legia jest konsekwentna w byciu – no właśnie – fatalną.
Musicie to zobaczyć:
Czasem wystarczy jeden moment, aby przypomnieć sobie, skąd jesteś. I dlaczego nigdy się nie poddasz.
Walczymy razem ➡️ https://t.co/uzaskZgk9d pic.twitter.com/z4CLOgTvQc
— Legia Warszawa 🏆 (@LegiaWarszawa) February 16, 2026
Jeśli nie rozumiecie, o co w tym chodzi, to nic złego, chyba nikt nie rozumie. Ustalmy sobie punktowo scenariusz tego dzieła, może się coś wyjaśni.
1. Chłop siedzi,
2. Chłop krzyczy,
3. Sięga do plecaka i wyciąga jakąś kartkę,
4. Idzie,
5. Patrzy,
6. Robi sobie zupkę chińską,
7. Je,
8. Idzie dalej,
9. Zatrzymuje się, patrzy na zdjęcie z trybun,
10. Plakat promujący mecz z Wisłą Płock.
Niestety – nic się nie wyjaśniło. Jeśli to miała być reklama Oyakate, nie udała się. Jeśli miało to promować przyjście na mecz z Wisłą – nie udało się. Jeśli aktor miał pokrzyczeć – udało się, ale to bez sensu, po co kamery, niech sobie krzyczy w łazience.
Nagrali, obejrzeli, a i tak wrzucili.
Dzisiaj nawet nie ma meczu, tymczasem Legia i tak przegrywa. To wręcz niezwykłe, że nie ma takich okoliczności, w których ten klub nie jest w stanie się podłożyć. Dajcie im dwie kulki, to jedną zepsują, a drugą zgubią. Zostawcie kaktusa – uschnie. Wyślijcie na pustynię, zadzwonią za godzinę, że brakuje piasku.
A przecież w internecie naprawdę można być kim się zechce. Jedni udają milionerów, drudzy podrywaczy.
A Legia nie potrafi nawet udawać poważnego klubu.