Lechia Gdańsk idzie do Sądu Najwyższego ws. odjętych punktów

Przemysław Michalak

07 stycznia 2026, 19:30 • 3 min czytania 47

Szefowie Lechii Gdańsk nadal nie mogą pogodzić się z faktem, że drużyna rozpoczęła ten sezon z pięcioma punktami ujemnymi. Klub z Trójmiasta odwołuje się do kolejnej instancji.

Lechia Gdańsk idzie do Sądu Najwyższego ws. odjętych punktów
Reklama

Lechia już kilka miesięcy temu zaskarżyła tę decyzję do Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Komitecie Olimpijskim. Skończyło się jednak tylko na uchyleniu zakazu transferowego, pozostałe sankcje zostały utrzymane.

Lechia Gdańsk znów odwołuje się ws. odjętych punktów. „Kara rażąco niesprawiedliwa”

Gdańszczanie walczą dalej i teraz przeszli do następnej ścieżki odwoławczej przewidzianej w przepisach, składając wniosek do Sądu Najwyższego.

Reklama

Komunikat klubu:

„W ocenie klubu nałożona na niego sankcja podważa uczciwość rozgrywek sezonu 2025/2026. Bez spornych 5 punktów karnych klub zajmowałby obecnie 9. miejsce w tabeli z 25 punktami, plasując się zaledwie 5 punktów od obecnego lidera ligi. Zamiast tego zajmujemy 13. miejsce, jeden punkt od strefy spadkowej.

Przepisy PZPN, na podstawie których Lechii Gdańsk odebrano punkty, w nieproporcjonalny sposób ograniczają swobodę działania klubów piłkarskich na polskim i europejskim rynku. W szczególności pozwalają na nakładanie na kluby sankcji w sposób dowolny i arbitralny, bez stosowania obiektywnych, przejrzystych, precyzyjnych i niedyskryminujących kryteriów oraz bez odpowiednich gwarancji proceduralnych, obowiązujących np. w analogicznych przepisach UEFA. Sprawa Lechii Gdańsk jest tego przykładem.

Sankcja w postaci odjęcia klubowi 5 punktów w sezonie 2025/2026 została nałożona w związku z trudnościami finansowymi, z jakimi klub mierzył się w poprzednim sezonie. Orzeczono ją w decyzji o przyznaniu klubowi licencji – bez przedstawienia zarzutów oraz bez uprzedzenia go i bez umożliwienia mu zajęcia stanowiska, co do zasadności oraz proporcjonalności stosowanej wobec niego sankcji.

Zgodnie z orzecznictwem polskich i europejskich sądów, przepisy i decyzje wydawane przez federacje i związki sportowe oraz inne podmioty zajmujące na rynku pozycję dominującą, mogą ograniczać swobodę działania uczestników rynku wyłącznie w uzasadnionym celu oraz w sposób proporcjonalny i racjonalny. Oznacza to m.in., że przewidziane w nich sankcje muszą opierać się o przejrzyste, obiektywne, precyzyjne i niedyskryminacyjne kryteria oraz muszą być stosowane w ramach procedur gwarantujących proporcjonalne i niedyskryminacyjne wymierzanie tych sankcji.

Standardy te nie zostały dochowane w sprawie Lechii Gdańsk.

Kara nałożona na klub była bezpodstawna, a także rażąco niesprawiedliwa. W przeszłości, wedle naszej wiedzy, tak surowe kary były nakładane na inne polskie kluby za rzeczywiste i rażące wykroczenia dyscyplinarne takie, jak np. ustawianie meczów, korupcja lub systematyczne stosowanie dopingu farmakologicznego. Jest oczywiste, że okoliczności niniejszej sprawy są zasadniczo odmienne i że Lechia Gdańsk nie zasługiwała na taką karę.

W sprawie Lechii Gdańsk PZPN twierdził przy tym, że decyzja o odebraniu klubowi 5 punktów nie była karą za przewinienie dyscyplinarne. Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu przy PKOl uznał jednak odmiennie. Stwierdził, że odebranie klubowi 5 punktów było karą dyscyplinarną. Tym niemniej utrzymał ją w mocy – choć także na etapie postępowania arbitrażowego brak było w istocie zarzutu popełnienia przez Lechię przewinienia dyscyplinarnego. Dlatego zdaniem klubu wyrok w sposób rażący narusza prawo i jest niesprawiedliwy. Na tej podstawie klub zaskarżył go do Sądu Najwyższego zgodnie z ustawą o sporcie. Lechia złożyła także wniosek o zastosowanie przez Sąd Najwyższy środków ochrony tymczasowej oraz zastrzega sobie prawo do podjęcia innych kroków prawnych, jeśli sprawy nie uda się załatwić w sposób polubowny”.

CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:

Fot. Newspix

47 komentarzy

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Faworyci w Ekstraklasie wygrywają tylko dwa na pięć meczów

AbsurDB
17
Faworyci w Ekstraklasie wygrywają tylko dwa na pięć meczów
Reklama
Reklama