Gdzieś już ten mecz widzieliśmy. Gdzieś widzieliśmy Lecha, który całkiem nieźle wygląda na początku, nie wykorzystuje swojej świetnej szansy i później robią się schody. W sumie to robi je sobie sam Lech. Trener i zawodnicy powtarzali, że w starciu z Bayerem Leverkusen trzeba będzie unikać błędów, takich jak z Crystal Palace. Lech ich nie uniknął, napędził rywala i kolejny raz wysoko przegrał.
Jednego w tym meczu można było być pewnym – że choćby nie wiadomo jak się Kolejorz będzie starać, przeważać będą goście i Lech będzie musiał szukać szans w pojedynczych akcjach. I tak faktycznie było, tyle że, niestety, powtórzył się scenariusz z meczu z Crystal Palace. Jeszcze przy wyniku 0:0 świetną szansę miał Mikael Ishak, do którego dośrodkował Patrik Walemark, ale napastnik, podobnie jak w Anglii, chybił.
Kolejna wysoka porażka Lecha
Zarówno Niels Frederiksen, jak i Mateusz Lis, mówili przed meczem, że trzeba wystrzegać się błędów. Kolejorz nie zrobił tego z Crystal Palace, no i nie zrobił tego też w starciu z Bayerem Leverkusen. Choć po tych zrywach Lechitów można było mieć nadzieję, że uda się ukąsić rywala, to cały stadion został szybko sprowadzony na ziemię.
Carles Martinez nieco zamieszał w podstawowym składzie Bayeru, sadzając na ławce choćby jedynego dostępnego napastnika, Patrika Schicka. Czech jest w świetnej formie, przewodzi klasyfikacji strzelców Bundesligi i trafiał w każdym z dotychczasowych pięciu meczów ligowych, wyrównując osiągnięcia Dymitara Bertatova i Stefana Kiesslinga.
Chwilę wcześniej z kontuzją uda zszedł także Wojciech Mońka (Frederiksen przez najbliższy miesiąc może mieć do dyspozycji dwóch stoperów), którego zastąpił Terry Yegbe i, niestety, na tych wczesnych zmianach dużo lepiej wyszli goście.
Dramat Lecha zaczął się tuż przed upływem pół godziny gry. Wówczas w łatwy sposób piłkę na własnej połowie stracił Michał Gurgul i przejął ją utalentowany Ibrahim Maza. Jego strzał zablokował wprowadzony Yegbe, ale zagrał przy tym ręką i po wideoweryfikacji sędzia wskazał na wapno. Kolejny raz w tym sezonie na listę strzelców wpisał się Schick.
Patrik Schick otworzył wynik starcia w Poznaniu 🚨⚽
Rzut karny po zagraniu ręką Yegbe 🥶
#UEL https://t.co/k9DHBvVDvy
— Polsat Sport (@polsatsport) October 15, 2026
Na kolejne trafienie Bayeru nie trzeba było długo czekać – już w 32. minucie goście dostrzegli miejsce w środku pola Lecha. Z pierwszym strzałem Nathana Telli Mateusz Lis nie miał problemów. Piłka trafiła jednak do Malika Tillmana, który, także na raty, pokonał polskiego bramkarza.
MALIK TILLMAN WYKORZYSTAŁ ZAMIESZANIE W POLU KARNYM I PODWYŻSZYŁ PROWADZENIE BAYERU 🥶
📺 TV 6, Polsat Sport 1 i PS Premium 1
#UEL https://t.co/CKwkuZHgsE
— Polsat Sport (@polsatsport) October 15, 2026
Co miał w głowie Mateusz Skrzypczak, kiedy pod koniec pierwszej połowy powalił w polu karnym Patrika Schicka, kiedy jeden z zawodników Bayeru praktycznie nie wykonał jeszcze rzutu rożnego? Tego nie wie nikt. Wiemy natomiast, że po tej sytuacji sędzia kolejny raz został zawołany do monitora i kolejny raz podyktował rzut karny. Lis znów nie wyczuł Schicka i zrobiło się 0:3.
0:8 po dwóch kolejkach
A Lech do przerwy mógł przegrywać jeszcze wyżej, ale Gurgul zdołał powstrzymać Tillmana.
O ile w pierwszej połowie pod bramką Marka Flekkena działo się cokolwiek, tak po zmianie stron można było zapomnieć o jego istnieniu. Holender miał spokojny wieczór i nie musiał zbyt często interweniować. Lechici ograniczyli się do strzałów z dystansu, jeden z nich oddał Pablo Rodriguez, który usiadł za karę na ławce. Patrząc na jego zachowanie podczas rozgrzewki – całą dosłownie przestał – można było spodziewać się, że Niels Frederiksen nie wyśle Hiszpana w bój, ale dał mu zagrać kilkanaście minut.
Rodriguez wniósł na boisko trochę życia, ale w ostatecznym rozrachunku niewiele to zmieniło. Wręcz przeciwnie, w samej końcówce czwartą bramkę wpakował jeszcze Maza.
Kolejorz przegrał drugi mecz w Lidze Europy, drugi raz wysoko. Porażki z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen nie mogą dziwić – to finaliści europejskich pucharów z ostatnich sezonów. Rozmiary tych porażek i bilans 0:8 może jednak utrudnić starania o awans. Ale żeby w ogóle o nim myśleć, trzeba zacząć jakkolwiek punktować.
Lech Poznań – Bayer 04 Leverkusen 0:4 (0:3)
- 0:1 – P. Schick 29′
- 0:2 – M. Tillman 32′
- 0:3 – P. Schick 41′
- 0:4 – I. Maza 89′
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix