Kowal o zastraszaniu graczy Legii: „Źle dobrana piosenka”

Jakub Radomski

Opracowanie:Jakub Radomski

09 lutego 2026, 10:38 • 2 min czytania 10

Kowal o zastraszaniu graczy Legii: „Źle dobrana piosenka”

Nie milkną echa kolejnego bardzo słabego występu Legii Warszawa. Piłkarze Marka Papszuna cudem zremisowali 2:2 w Gdyni, a po spotkaniu usłyszeli od własnych kibiców: „A jak spadniemy, to wszystkich was zaj…emy!”. Ten temat pojawił się we wczorajszej „Lidze Minus”. – To nie jest normalne. Ale co, ci kibice będą chodzili i będą zabijać piłkarzy? To nie ma żadnego wpływu na ich grę – przekonywał Wojciech Kowalczyk. 

Reklama

Legia w Gdyni przegrywała już 0:2 i wydawało się, że dozna kolejnej porażki. Honor gości uratował rezerwowy Antonio Colak, który w ostatnich minutach zdobył dwie bramki po dośrodkowaniach ze stałego fragmentu gry. Po meczu piłkarze najwyraźniej sądzili, że zostaną pochwaleni przez kibiców za walkę do końca, tymczasem zostali zastraszeni. Bo tak to trzeba nazwać. Chociaż „Kowal” w programie spojrzał na to z trochę innej strony.

Wojciech Kowalczyk o piłkarzach Legii: Skoro są w strefie spadkowej, muszą być dziadami

Źle dobrana piosenka, jakkolwiek to brzmi. Przecież wiemy doskonale, że nigdy by do czegoś takiego nie doszło. Każdy z tych kibiców ma ich na wyciągnięcie ręki w sklepie czy na mieście. Myślicie, że piłkarze Legii teraz po treningu jadą do domu i zamykają się w piwnicy? Kuźwa, nie wychodzę? – zastanawiał się „Kowal”.

Reklama

A kiedy Jakub Białek przytoczył sytuację, w której kibice Legii weszli do autokaru i sprzedali kilku zawodnikom po „liściu”, Kowalczyk odpowiedział: – Ale żyją wszyscy? To nie jest normalne. Ale co, będą chodzili i będą zabijać piłkarzy? To nie ma żadnego wpływu. Przecież widać na boisku, że Wszołek jest ze…any, Kapustka też jest ze…any. Co masz zrobić, jak wszyscy są ob…ani, bo widzą, że tu może się stać coś historycznego? 

„Kowalowi” udało się jednak znaleźć jeden pozytyw spotkania w Gdyni, choć nieznaczny.

Jak jesteś dziadem, a musisz nim być, skoro jesteś w strefie spadkowej, to chociaż miej to zaangażowanie i jak już nie potrafisz kopnąć piłki po ziemi, po murawie, to wal pigułę w pole karne. I z tego coś wyszło. Ostatnich pięć minut, wyciągnęli z 0:2 na remis – przypomniał.

Fot. Newspix.pl 

WIĘCEJ O PIŁCE NA WESZŁO:

10 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama