Jeśli Real chciał wciąż marzyć o tytule mistrzowskim, nie mógł pozwolić sobie na wpadkę z Gironą. Jeśli Real chciał zrobić wrażenie na Vincencie Kompanym i spółce przed rewanżem, również nie mógł pozwolić sobie na wpadkę z Gironą. Problem w tym, że ani jednego, ani drugiego celu nie udało się osiągnąć, a na Bernabeu powoli zaczynają oswajać się z myślą, że Królewscy w tym sezonie dołożą żadnego trofeum do swojej okazałej gabloty.
Mecz z Gironą wypadł Realowi dokładnie w środku ćwierćfinałowej rywalizacji z Bayernem w Lidze Mistrzów. Arbeloa i spółka przystępowali do niego podwójnie poranieni – porażką 1:2 z Bawarczykami w pierwszym spotkaniu oraz ligowym blamażem z Mallorcą w tym samym wymiarze. Królewscy chcieli za wszelką cenę zrehabilitować się i posłać w świat, a przede wszystkim do Monachium i Barcelony jasny sygnał, że są jeszcze w stanie oszukać przeznaczenie zarówno na arenie międzynarodowej, jak i tej krajowej.
– Nie myślę o rotacjach – przyznał wprost Arbeloa. Jak powiedział, tak zrobił. W pierwszym składzie Madrytczyków znaleźli się m.in. Kylian Mbappe, Jude Bellingham czy Vinicius. Każdy z nich miał apetyt na gola. I każdy z nich był w swoich próbach wybitnie nieskuteczny.
Podobnie zresztą jak cały Real. Niedokładny, niestaranny, niedbały, powierzchowny, nieporządny, niedokładny, niesolidny. A przy tym ospały, ociężały, apatyczny, powolny, niemrawy, anemiczny, znużony i przymulony. Niby miał optyczno-statystyczną przewagę, niby miał inicjatywę i prowadził grę, niby częściej był przy piłce, niby wymienił więcej podań w polu karnym rywala i oddał więcej strzałów, ale co z tego, skoro nic konkretnego z tego nie wynikało pod bramką Gazzanigi.
W pierwszej połowie bramkarz Girony tylko raz naprawdę musiał się wysilić, kiedy to w 28. minucie Fede Valverde groźnie uderzył z obrębu szesnastki po podaniu Carvajala. Poza tym, Gazzaniga nie miał zbyt wiele do roboty między słupkami, w czym duża zasługa piłkarzy Realu, którym brakowało wspomnianej już wcześniej dokładności w wykończeniu.
A to wychodzący sam na sam Mbappe nie skleił dobrze piłki, a to Bellingham nie dziubnął czysto futbolówki, a to Asencio został w ostatniej chwili uprzedzony przez Cygankowa, a to Vinicius strzelał wprost do koszyczka golkipera. I tak dalej, i tak dalej.
Real Madryt – Girona 1:1. Valverde dał nadzieję, zgasił ją Lemar
Po przerwie sprawy w swoje ręce nogi wziął niezastąpiony – a jakże – Valverde. Urugwajczyk wykorzystał wolną przestrzeń przed polem karnym i w swoim stylu huknął z dystansu. Strzał był mocny, ale do wybronienia, tyle że przy interwencji nie popisał się Gazzaniga.
Kolejny efektowny gol Fede Valverde!
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/HzH5SQJC7Y
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 10, 2026
Girona tymczasem sporadycznie wysyłała sygnały ostrzegawcze. Łunin był wściekły, gdy groźne strzały z dystansu oddawali Ounachi oraz Arnau. I nic dziwnego, bo podopieczni Michela wprawdzie nie wypracowywali sobie licznych sytuacji podbramkowych, ale też nie można było ich lekceważyć. Piłkarze Realu pozostali jednak głusi na te ostrzeżenia, co się na nich w końcu zemściło.
Lemar najwyraźniej pozazdrościł Valverde i w 62. minucie popisał się równie nieprzeciętnej urody bramką. Inna sprawa, że odpowiedzialny za krycie w tej strefie Camavinga niespecjalnie mu przeszkadzał, bo wyraźnie spóźnił się z doskokiem.
Girona wywozi punkt z Madrytu dzięki trafieniu Lemara!
📺Oglądaj @LaLiga w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo pic.twitter.com/zXjUp829Ub
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 10, 2026
W końcówce jeszcze obejrzeliśmy kontrowersję. W 88. minucie Mbappe upadł w polu karnym po starciu z Vitorem Reisem. Kontakt był, natomiast sędzia Alberola Rojas uznał, że to za mało, by odgwizdać jedenastkę. Królewscy domagali się zaś wskazania na wapno. I w sumie trudno się dziwić ich protestom, bo rzut karny był ich jedyną nadzieją na odwrócenie losów tego spotkania. Inna sprawa, że już samo w sobie dużo mówi to o jego przebiegu.
Remis z Gironą sprawia, że FC Barcelona może w ten weekend praktycznie rozstrzygnąć losy tytułu mistrzowskiego. Jeśli Hansi Flick i spółka pokonają w sobotę w barcelońskich derbach Espanyol, odskoczą Królewskim w tabeli na aż dziewięć punktów. La Liga to jednak nie jedyne zmartwienie dla podopiecznych Arbeloi, którzy marzyli o remontadzie w rewanżu z Bayernem, lecz z taką grą nic tego nie zapowiada.
Real Madryt – Girona CF 1:1 (0:0)
- 51′ Valverde – 1:0
- 62′ Lemar – 1:1
CZYTAJ WIĘCEJ O LA LIGA NA WESZŁO:
- Hansi Flick o dyskusji z Arbeloą: Nie będę marnować na to energii
- Lewandowski pozbył się niesławnej agencji. Co z długami?
- LaLiga będzie grała w… Maroku? Tebas znowu zaskakuje!
Fot. Newspix