Letnie okienko transferowe w Ekstraklasie robiło naprawdę kolosalne wrażenie. Przynajmniej do momentu, gdy bohaterowie najgłośniejszych transakcji 2025 roku wybiegli na boisko. Dopóki ocenialiśmy ich bowiem przez pryzmat CV i zapłaconych kwot odstępnego, wszystko się zgadzało. Oczekiwania zostały rozbudzone jak nigdy wcześniej w ekstraklasowych realiach. No ale potem trzeba było jeszcze przełożyć teorię na rzeczywistość, a z tym piłkarze ściągnięci na polskie podwórko za miliony euro mają bardzo poważne problemy.
Postanowiliśmy wziąć pod lupę graczy ofensywnych, bo w ich przypadku dysproporcja między pompką wokół transferu a dotychczasowymi dokonaniami w Ekstraklasie jest wręcz rażąca. Ci zawodnicy – napastnicy, skrzydłowi, ofensywni pomocnicy – prawie nie strzelają goli ani nie notują asyst. Po prostu.
Totalna mizeria.
Najważniejsze newsy transferowe znajdziecie – TUTAJ
Im strzelać nie kazano. Koszmarne statystyki nowych „gwiazd” Ekstraklasy
Pewnie trudno uwierzyć, że jest aż tak źle, dlatego nie wymagamy, byście zaufali nam na słowo. Zaraz sami się przekonacie, że między sformułowaniami „najdrożsi ofensywni piłkarze letniego okienka w Ekstraklasie” i „największe flopy transferowe letniego okienka w Ekstraklasie” można właściwie postawić znak równości. Przynajmniej na razie, bo przecież każdy z tych zawodników może wkrótce odpalić. Choć z każdym miesiącem wskazuje na to coraz mniej.
Najdroższe transfery ofensywnych piłkarzy do Ekstraklasy (lato 2025):
- Mileta Rajović (Legia Warszawa) – 3 miliony euro*
- Yannick Agnero (Lech Poznań) – 2,3 miliona euro
- Sam Greenwood (Pogoń Szczecin) – 2 miliony euro
- Andi Zeqiri (Widzew Łódź) – 2 miliony euro
- Tomasz Pieńko (Raków Częstochowa) – 1,75 miliona euro
- Jonatan Braut Brunes (Raków Częstochowa) – 1,5 miliona euro
- Mariusz Fornalczyk (Widzew Łódź) – 1,5 miliona euro
- Bogdan Mircetić (Raków Częstochowa) – 1,5 miliona euro
- Pablo Rodriguez (Lech Poznań) – 1,2 miliona euro
- Musa Juwara (Pogoń Szczecin) – 850 tysięcy euro
- Leo Bengtsson (Lech Poznań) – 800 tysięcy euro
- Samuel Akere (Widzew Łódź)** – 750 tysięcy euro
- Kacper Urbański (Legia Warszawa) – 700 tysięcy euro
łącznie – 18,35 miliona euro (19,55 z J. Brunesem)
* – kwoty wg Transfermarkt
** – już wypożyczony z Widzewa
W zestawieniu ujęliśmy graczy, którzy kosztowali według serwisu Transfermarkt (nie jest to idealne źródło, zdajemy sobie z tego sprawę, no ale w jakiś sposób jednak systematyzujące ono informacje na temat transferów na podstawie doniesień medialnych) co najmniej 700 tysięcy euro. Wyjątkową postacią na tej liście jest Jonatan Braut Brunes i nie tylko dlatego, że on akurat strzela sporo i pod Jasną Górą raczej nie żałują ani jednej złotówki (czy tam eurocenta) przeznaczonej na wykupienie go z OH Leuven. Po prostu Norweg nie dołączył do Rakowa latem 2025, tylko został wykupiony po okresie wypożyczenia.
Dlatego w dalszej części nie będziemy go już brali pod uwagę.

Piłkarze za 18 milionów strzelili jak dotąd 15 bramek w lidze
Zostaje nam zatem dwunastka wybrańców. Aż chciałoby się polecieć klasykiem i dodać: „parszywa dwunastka”.
Oto jej strzeleckie statystyki w Ekstraklasie:
- Leo Bengtsson (Lech) – 19 meczów (1040 minut) – 3 gole – gol co 347 minut
- Mileta Rajović (Legia) – 18 meczów (1370 minut) – 3 gole – gol co 457 minut
- Sam Greenwood (Pogoń) – 11 meczów (810 minut) – 2 gole – gol co 405 minut
- Pablo Rodriguez (Lech) – 14 meczów (830 minut) – 2 gole – gol co 415 minut
- Yannick Agnero (Lech) – 14 meczów (324 minuty) – 1 gol – gol co 324 minuty
- Andi Zeqiri (Widzew) – 12 meczów (479 minut) – 1 gol – go co 479 minut
- Tomasz Pieńko (Raków) – 15 meczów (768 minut) – 1 gol – gol co 768 minut
- Samuel Akere (Widzew) – 15 meczów (786 minut) – 1 gol – gol co 786 minut
- Musa Juwara (Pogoń) – 19 meczów (1048 minut) – 1 gol – gol co 1048 minut
- Mariusz Fornalczyk (Widzew) – 18 meczów (1220 minut) – 0 goli
- Kacper Urbański (Legia) – 12 meczów (642 minuty) – 0 goli
- Bogdan Mircetić (Raków) – 3 mecze (86 minut) – 0 goli
Mawiają, że w krainie ślepców jednooki jest królem. Tym powiedzonkiem skomentowalibyśmy fakt, że żaden z zawodników ujętych w powyższej klasyfikacji nie może się w tym momencie pochwalić większą liczbą trafień w lidze od Milety Rajovicia z Legii Warszawa. Tak, Milety Rajovicia! Choć przecież snajper (?) Wojskowych pudłuje i to na potęgę. Zgodnie z oficjalnymi danymi Ekstraklasy, 26-latek legitymuje się aktualnie współczynnikiem spodziewanych goli (xG) na poziomie 8,79. Więcej sytuacji strzeleckich w meczach ligowych mieli dotychczas jedynie Mikael Ishak z Lecha Poznań (9,77 xG) i Tomas Bobcek z Lechii Gdańsk (10,70 xG).
Marek Papszun ocenił Miletę Rajovicia. „Jest mi go żal”
A skoro o Lechu mowa, to liderem zestawienia – gratulujemy! – został jednak Leo Bengtsson. Też z trzema ligowymi golami, jednak skrzydłowy Kolejorza spędził na murawie mniej minut od napastnika Legii. Na zaszczytnej, trzeciej lokacie wylądował natomiast Sam Greenwood z Pogoni Szczecin, autor aż dwóch goli. Duża sprawa. Od razu widać, że mamy do czynienia z zawodnikiem, który dotknął naprawdę poważnego futbolu w Premier League.
Całe to towarzystwo zanotowało w sumie 15 goli. To wynik, który gwarantowałby w tej chwili pierwsze miejsce w wyścigu po koronę króla strzelców Ekstraklasy, ale z minimalną przewagą nad rozpędzonym Tomasek Bobckiem (14 bramek). Szanse Słowaka na przebicie wyniku całej dwunastki oceniamy jako całkiem spore.

Greenwood liderem. Uzbierał aż cztery punkty w kanadyjce!
Jednak skupienie się wyłącznie na bramkach byłoby nieuczciwe względem skrzydłowych czy ofensywnych pomocników.
Rzućmy więc okiem także na asysty:
- Tomasz Pieńko (Raków) – 15 meczów (768 minut) – 2 asysty (3 G+A)
- Sam Greenwood (Pogoń) – 11 meczów (810 minut) – 2 asysty (4 G+A)
- Kacper Urbański (Legia) – 12 meczów (642 minuty) – 1 asysta (1 G+A)
- Samuel Akere (Widzew) – 15 meczów (786 minut) – 1 asysta (2 G+A)
- Musa Juwara (Pogoń) – 19 meczów (1048 minut) – 1 asysta (2 G+A)
- Mariusz Fornalczyk (Widzew) – 18 meczów (1220 minut) – 1 asysta (1 G+A)
- Mileta Rajović (Legia) – 18 meczów (1370 minut) – 0 asyst (3 G+A)
- Leo Bengtsson (Lech) – 19 meczów (1040 minut) – 0 asyst (3 G+A)
- Pablo Rodriguez (Lech) – 14 meczów (830 minut) – 0 asyst (2 G+A)
- Andi Zeqiri (Widzew) – 12 meczów (479 minut) – 0 asyst (1 G+A)
- Yannick Agnero (Lech) – 14 meczów (324 minuty) – 0 asyst (1 G+A)
- Bogdan Mircetić (Raków) – 3 mecze (86 minut) – 0 asyst (0 G+A)
W tej kategorii bryluje Tomasz Pieńko. Były piłkarz Zagłębia Lubin zaliczył ostatnie podanie przy dwóch akcjach bramkowych Rakowa w tym sezonie ligowym. Ale takim samym wynikiem może się poszczycić również Sam Greenwood, a to oznacza, że właśnie Anglik jest liderem klasyfikacji kanadyjskiej wśród najdroższych zawodników ściągniętych do Ekstraklasy latem 2025 roku! Do sięgnięcia po palmę pierwszeństwa wystarczyły mu… cztery punkty w kanadyjce. Mało tego, Greenwood jest też jak dotychczas najlepszy w tym gronie, jeśli chodzi o tak zwany „kluczowy udział przy golu bez asysty”.
Rajović, Zeqiri, Agnero. Jak wydać 3 mln i nie mieć goli
24-latek wpłynął w ten sposób na trzy akcje bramkowe Portowców w bieżącym sezonie ligowym. Za jego plecami plasują się Mariusz Fornalczyk i Musa Juwara (po dwa „kluczowe udziały”), a także Kacper Urbański, Mileta Rajović, Pablo Rodriguez i Tomasz Pieńko (po jednym).

Ile w Ekstraklasie płaci się za jednego gola?
Oczywiście trzeba zawsze pamiętać, że suche liczby nie mówią o postawie danego piłkarza wszystkiego. A także o tym, że na Ekstraklasie świat się nie kończy i niektórzy z omawianych tutaj zawodników mają parę goli czy asyst w europejskich pucharach albo w Pucharze Polski. Dobrymi przykładami mogą być Tomasz Pieńko czy Leo Bengtsson, którym pewnie najdalej do statusu transferowych rozczarowań (osobno trzeba także rozpatrywać Bogdana Mirceticia, który zbliża się dopiero do 21. urodzin i zapewne w Częstochowie dokonywano tego transferu z długofalowymi planami). Niemniej, ligowy dorobek najdroższych nabytków minionego lata – patrząc całościowo – jest po prostu godny pożałowania. Kluby wyłożyły fortunę na graczy, którzy na ogół – najzwyczajniej w świecie – nie robią na boisku różnicy.
A jeśli już, to na minus. Tak jak wspomniany Rajović ze swoim katastrofalnym współczynnikiem xG.
Wystarczy zresztą spojrzeć, w jakim miejscu są dziś zespoły, które tych transferów dokonały. W naszym zestawieniu mamy przedstawicieli Legii, rozgrywającej jeden z najgorszych sezonów w całej historii klubu. Widzewa, znajdującego się aktualnie w strefie spadkowej. Pogoni, która się do strefy spadkowej zbliża. Lecha, który wygrał zaledwie sześć z dziewiętnastu meczów ligowych. I wreszcie Rakowa, który trzyma się w czołówce, to fakt, ale również nie punktuje na miarę swojego potencjału.
Tabela rozgrywek dostarczona przez Superscore
Naturalnie wciąż nas cieszy, że w Ekstraklasie pojawiły się w ostatnim czasie większe pieniądze. Że transfery przychodzące za kilkaset tysięcy euro stały się w zasadzie standardem, a milionowe wydatki nie przerażają już właścicieli najmocniejszych ekip w kraju. Tym bardziej szkoda by było, gdyby ten okres lepszej koniunktury przełożył się na pasmo kosztownych niewypałów transferowych, a ekstraklasowi krezusi wyrobili sobie na europejskim rynku reputację skończonych naiwniaków.
Na razie sezon 2025/26 potwierdza starą prawdę: nie ma w futbolu takiej kasy, jakiej by się nie dało przepalić.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Widzew z rekordem. Nikt nie był tak nisko po takich transferach
- Potężne transfery Widzewa. Dobrzycki zaczął mocniej nawet od Cupiała?
- 10 nowych piłkarzy w Ekstraklasie, po których spodziewamy się najwięcej
- Stajnia Jakubasa. Czy trzeba się martwić o Motor Lublin?
fot. NewsPix.pl