Jagiellonia Białystok przegrała przed własną publicznością 1:3 z Górnikiem Zabrze, a jedną z głównych ról w meczu 10. kolejki Ekstraklasy odegrał Wojciech Myć. Sędzia podjął kilka kontrowersyjnych decyzji, które wpłynęły na wynik, a po spotkaniu głos zabrali asystent Adriana Siemieńca, Mikołaj Łuczak oraz Jesus Imaz.
Łuczak o Prelecu: Nie wygląda to najlepiej
W pierwszej części spotkania goli nie oglądaliśmy, natomiast byliśmy świadkami kilku kontrowersji. Schulze złapał piłkę podaną przez Josemę, a Janicki nadepnął na stopę Imaza. W obu przypadkach gwizdek sędziego Mycia milczał.
Po zmianie stron Jagiellonia znów mogła poczuć się pokrzywdzona, kiedy to arbitrzy nie uznali gola na 2:2, doszukując się rzekomego przewinienia.
Górnik był lepszy od Jagiellonii, bez dwóch zdań, ale Myć zaliczył dziś hat-tricka przeciw gospodarzom:
– brak reakcji po zagraniu Josemy i złapaniu piłki przez Schulze
– brak rzutu karnego za stempel Janickiego na Imazie (sam Janicki przyznał w przerwie, że można było gwizdnać)
– wydumane anulowanie gola na 2:2Słaby dzień czy po smsach Jaga będzie miała pod górkę?
— Przemysław Michalak (@PrzemysawMicha2) October 10, 2026
Po spotkaniu głos zabrał Mikołaj Łuczak, pełniący obowiązki trenera Jagiellonii pod nieobecność Adriana Siemieńca z powodu kary za wysyłanie wiadomości do sędziów.
Asystent szkoleniowca Dumy Podlasia nie zdecydował się jednak skomentować pracy arbitrów.
– Uważam, że zagraliśmy dobrą pierwszą połowę. Mieliśmy swoje momenty, których nie udało się nam wykorzystać. Nie chcę tutaj w żaden sposób [komentować] i też proszę mnie nie pytać o decyzje sędziowskie. Sądzę, że Górnik miał jeden moment w końcówce pierwszej połowy, z poprzeczką. Szkoda, że nie udało nam się zaznaczyć tej pierwszej części pod kątem wynikowym – zaczął Łuczak.
– Jeśli chodzi o drugą połowę, to piłka nożna jest grą momentów. Górnik wykorzystał swój czas między 50. a 60. minutą. Straciliśmy dwa gole. Szkoda, że po naszej zdobytej bramce decyzja została cofnięta, bo czuć było fajną synergię z kibicami – dodał.
Trener został także zapytany o stan zdrowia Nika Preleca po spotkaniu.
– Diagnostyka trwa, aczkolwiek w tym momencie nie wygląda to najlepiej. Nik będzie poddany wszelkim badaniom. Trudno jest mi w tej chwili wywróżyć – przyznał.
Imaz: Dla mnie to był ewidentny rzut karny
W strefie mieszanej dla mediów wypowiedział się również Jesus Imaz. Hiszpański piłkarz nie dowierzał, że nie została podyktowana jedenastka za faul na nim.
– Jesteśmy rozczarowani i źli, bo znowu graliśmy u siebie i przegraliśmy. Znaleźliśmy się w trudnym momencie. Sądzę, że w trakcie meczu były sytuacje, w których jego losy mogły się odwrócić. W pierwszej połowie był ewidentny rzut karny według mnie. Mam nawet na stopie ślady po korkach Janickiego. Rozmawiałem z nim i on sam przyznał: „tak, to był karny”. Nie wiem, dlaczego sędzia nie podszedł do monitora VAR i tego nie sprawdził – powiedział Imaz.
– W drugiej połowie, kiedy strzeliłem gola, arbiter stał metr od Andersa, puścił akcję, a potem i tak poszedł do VAR-u. Teraz takie sytuacje nie układają się po naszej myśli, decyzje są przeciwko nam. Sytuacje 50 na 50 zawsze są gwizdane na naszą niekorzyść, ale okej, nie chcę szukać wymówek. Wszyscy wiedzą, że to dla nas trudny okres – zakończył.
Po dziewięciu kolejkach Jagiellonia zajmuje dziesiąte miejsce z dorobkiem dwunastu punktów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix