Jeremy Sochan zwolniony z klubu!

Sebastian Warzecha

17 października 2026, 22:19 • 2 min czytania 9

Reklama
Jeremy Sochan zwolniony z klubu!

Jeremy Sochan został zwolniony z Portland Trail Blazers niedługo przed startem sezonu NBA. Sochan był jedynym Polakiem w najlepszej koszykarskiej lidze świata.

Reklama

Jeremy Sochan bez klubu. A sezon za rogiem

Jeremy Sochan w zeszłym sezonie został pierwszym Polakiem, który zdobył mistrzostwo NBA. Dokonał tego wraz z New York Knicks, gdzie przeszedł w środku sezonu. Był jednak – co trzeba zaznaczyć – graczem dalekiej rotacji, bywało, że wchodził nie tyle na minuty, co na sekundy. Zespół z Nowego Jorku ostatecznie nie zaproponował mu więc kontraktu na kolejny sezon.

W ten sposób Sochan trafił do Portland, gdzie jednak też nie zyskał sobie zaufania trenera.

W meczach przedsezonowych grał mało. Był głównie wpuszczany na parkiet w czwartej kwarcie, na ostatki. Wychodziło, że w rotacji zespołu jest w drugiej dziesiątce, pod koniec listy zawodników. Mało kto spodziewał się raczej, że cokolwiek zmieni się wraz z początkiem sezonu zasadniczego. Nikt też jednak nie przypuszczał, że Jeremy Sochan z Portland wyleci… przed jego startem (i, patrząc po komentarzach, fani tej ekipy też są tym zaskoczeni). Bo jeszcze w nocy z piątku na sobotę Sochan grał w sparingu Trail Blazers z Golden State Warriors, a do tego – mimo wszystko – może być cennym zadaniowcem.

Reklama

A teraz nie ma go już w klubie.

Sezon zasadniczy rusza za trzy dni. Rynek wolnych agentów w NBA jest prężny, ale Sochan tak naprawdę nie poradził sobie już w trzecim klubie z rzędu i coraz trudniej wierzyć, że w którymś mógłby sprawować większą rolę niż gościa wchodzącego na dwie-trzy minuty i to zwykle wtedy, gdy spotkania są rozstrzygnięte, albo gdy trzeba przypilnować któregoś z graczy rywali pod własnym koszem. Pytaniem pozostaje wręcz, czy Jeremy w ogóle znajdzie zatrudnienie gdzieś w lidze, czy też będzie musiał obrać inny kierunek.

Niemniej: jest to dość smutny moment w karierze Jeremy’ego, który przecież do ligi trafił w 2022 roku z „9” w drafcie.

Reklama

Fot. Newspix

9 komentarzy
Sebastian Warzecha

Gdyby miał zrobić spis wszystkich sportów, o których stworzył artykuły, możliwe, że pobiłby własny rekord znaków. Pisał w końcu o paralotniarstwie, mistrzostwach świata drwali czy ekstremalnym pływaniu. Kocha spać, ale dla dobrego meczu Australian Open gotów jest zarwać nockę czy dwie, ewentualnie czternaście. Czasem wymądrza się o literaturze albo kinie, bo skończył filmoznawstwo i musi kogoś o tym poinformować. Nie płakał co prawda na Titanicu, ale nie jest bez uczuć - łzy uronił, gdy Sergio Ramos trafił w finale Ligi Mistrzów 2014. W wolnych chwilach pyka w Football Managera, grywa w squasha i szuka nagrań wideo z igrzysk w Atenach 1896. Bo sport to nie praca, a styl życia.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Bundesliga

Legenda Bayernu mówi jasno. „Lewy musiał wygrać Złotą Piłkę”

Mikołaj Duda
5
Legenda Bayernu mówi jasno. „Lewy musiał wygrać Złotą Piłkę”

Inne sporty

Reklama