Pogadaliśmy sobie, a selekcjoner postawił na to, co już zna

Przemysław Michalak

20 marca 2026, 17:20 • 3 min czytania 18

Reklama
Pogadaliśmy sobie, a selekcjoner postawił na to, co już zna

Z dużej medialnej chmury spadł mały powołaniowy deszcz. W ostatnich dniach w wielu dyskusjach przewinęło się multum nazwisk potencjalnych debiutantów, którzy mogliby zostać powołani na baraże, a skończyło się na Oskarze Pietuszewskim plus standardy.

Finalnie odnoszę wrażenie, że Jan Urban trochę się z mediami zabawił. Podejrzewam, że już od dobrych parunastu dni wiedział, że powoła Pietuszewskiego, ale w wywiadach nadal się krygował i pozostawiał nutkę wątpliwości. Jakby chciał pokazać – no przecież widzę, co się dzieje, ale to moja decyzja, nie potrzebuję huraganowych nacisków ze strony dziennikarzy i niczego zawczasu nie ogłoszę.

Jan Urban nie chciał nowych twarzy przed barażami. Komentarz do powołań

Jesienią uważałem, że burza wokół Pietuszewskiego jest za duża, że jeszcze za mało pokazał, aby od razu pchać go do pierwszej reprezentacji. Teraz w naturalny sposób przeszedł do następnego etapu – czyli dużego zagranicznego transferu – i sobie w nim poradził. Żadnej aklimatyzacji i dawania czasu, po prostu wszedł i zaczął dawać jakość.

Na jego mecze z rywalami typu Rio Ave, Arouca czy Moreirense można było patrzeć z pewną rezerwą, bo to drużyny na poziomie Ekstraklasy, a on gra w ekipie znacznie mocniejszej niż ktokolwiek z polskiej ligi. Jeśli jednak mając 17 lat ośmieszasz mistrza świata Otamendiego i strzelasz kapitalnego gola Benfice, to wysyłasz ostateczny sygnał, że jesteś gotowy. I zakładam, że wtedy również sztab reprezentacji przestał mieć wątpliwości.

Reklama

I tak naprawdę tylko ten Pietuszewski był pewną niewiadomą i jest zupełną nowością.

Dużo dyskusji o czymś, co się nie wydarzyło

Medialnie powoływani byli też Kacper Potulski, Karol Czubak, Mateusz Żukowski, Marcel Reguła i paru innych. Jeszcze dziś rano niektóre źródła przekonywały, że coś się może wydarzyć, zwłaszcza w temacie tego ostatniego. Dziennikarze mieli o czym gadać, kibice o czym słuchać, ale na koniec to były akademickie dyskusje.

Karol Czubak - najlepszy strzelec Motoru

Karol Czubak – jeden z tych, którzy medialnie byli poważnymi kandydatami do reprezentacji Polski. 

Reklama

Wszyscy pozostali są już Urbanowi znani. Na swojej playliście ustawił piosenki, które już mniej lub bardziej zna.

Wolał więc znacznie dynamiczniejszych Filipa Rózgę i Kamila Grosickiego niż Bartosza Nowaka, który jest zawodnikiem o zupełnie innej charakterystyce. Najwidoczniej Urban nie widzi w kadrze miejsca dla bardziej rozgrywającej „dziesiątki”, która na dodatek w karierze klubowej nie wyszła poza Ekstraklasę. A tutaj w niektórych wypowiedziach akurat jasno sugerował, że raczej  w większym stopniu ceni kogoś wyróżniającego się w silniejszym otoczeniu za granicą niż czołowego ekstraklasowca.

Szkoda, bo Bartosz Nowak znalazł się w życiowej formie, wiosną jest najlepszym piłkarzem polskiej ligi i jeśli miał jeszcze kiedyś doczekać debiutu w reprezentacji, to właśnie teraz.

Doświadczenie u rezerwowych ważniejsze niż aktualna forma

Wolałbym też nie widzieć na liście powołanych Bartłomieja Drągowskiego, Bartosza Bereszyńskiego czy Przemysława Wiśniewskiego. Grą na wiosnę nie broni się także Kamil Grosicki, który ma wiele okazji, żeby strzelić lub asystować i przeważnie w takich momentach zawodzi. Najwyraźniej jednak równie mocno jak aktualna forma liczyło się to, na ile ktoś już został sprawdzony w międzynarodowych bojach i jest oswojony przez sztab. W jakimś stopniu takie podejście przed kluczowymi meczami rozumiem. Co nie znaczy, że całkowicie i bez zastrzeżeń.

Reklama

Inna sprawa, że cały czas rozmawialiśmy o kandydaturach w najlepszym razie do wejścia z ławki. Pierwszy skład jest dość łatwy do przewidzenia, a dyskusje dotyczyły głównie tego, kto w razie czego wejdzie na ostatni kwadrans.

Na koniec i tak wszystko zdefiniuje wynik. Jeśli wejdziemy na mundial, mało kto będzie przypominał, że nie było Nowaka czy Czubaka. Jeśli zawiedziemy, selekcjoner znajdzie się pod ostrzałem nie tylko z powodu powołań dla zawodników z przedziału 15-25.

CZYTAJ WIĘCEJ O REPREZENTACJI POLSKI:

Fot. Newspix

Reklama
18 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna