Jan Bednarek z golem przeciwko Benfice!

Marcin Ziółkowski

14 stycznia 2026, 22:39 • 2 min czytania 1

O takich sytuacjach bardzo lubimy informować! W hitowym spotkaniu z Benficą w ramach ćwierćfinału Pucharu Portugalii do siatki trafił Jan Bednarek! Wraz z nim na murawie przebywa Jakub Kiwior, a po raz pierwszy na ławce obecny jest Oskar Pietuszewski – bohater niedawnego transferu z Jagiellonii Białystok.

Jan Bednarek z golem przeciwko Benfice!
Reklama

Polska bramka w portugalskim hicie

Po raz pierwszy w składzie Porto dostał szansę od Francesco Fariolego wielki Thiago Silva. Po ponad dwóch dekadach od pierwszego pobytu w Portugalii, był to dla niego oficjalny debiut w pierwszej drużynie Smoków. Zaszczytu gry w jednej formacji z brazylijską legendą futbolu doczekali dwaj Polacy: Jan Bednarek i Jakub Kiwior.

Reklama

I to właśnie pierwszy z wyżej wymienionych Polaków zmienił wynik meczu w 15. minucie. Gabri Veiga dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a były stoper Southampton mocnym uderzeniem głową skierował piłkę do siatki Anatolija Trubina. Dla Bednarka to drugie trafienie w nowych barwach. Wcześniej pokonał bramkarza Celoricense – także w Pucharze Portugalii, 18 września. Na ligowego gola polski obrońca musi jeszcze poczekać.

Co zabawne w całej sytuacji – Bednarek po ligowym spotkaniu z Benficą rozegranym 5 października, skrytykował rywali za defensywną grę.

– Przyjechali tutaj tylko po to, aby przetrwać. Chcieli się tylko bronić i spowalniać grę przez większość meczu. Nie zrobili nic specjalnego. Benfica przyjechała tu, żeby grać o remis.

Na konferencji prasowej przed meczem Francesco Farioli informował:

Oskar odbył z drużyną pierwszy trening. Ćwiczyliśmy w nim realne sytuacje meczowe. Możliwe, że umieścimy go w kadrze meczowej. Jak zapowiedział, tak zrobił. Pietuszewski zasiadł na ławce rezerwowych od pierwszej minuty.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama
Reklama