Edoardo Bove to ten piłkarz, który ponad rok temu w meczu Fiorentiny z Interem sprawił, że wszyscy zamarli. U zawodnika doszło do zatrzymania akcji serca, jednak udana reanimacja przywróciła go do świata żywych. Teraz 23-latek opuszcza ligę włoską, w której nie może grać ze wszczepionym defibrylatorem.
Tak jak kiedyś w przypadku Christiana Eriksena, tak i tym razem – po takiej przygodzie nie ma już powrotu na włoskie boiska. Edoardo Bove rozstał się więc za porozumieniem stron z Romą i na dobre rozpoczyna poszukiwania nowego klubu.
Rescissione consensuale con Bove
Sempre uno di noi, per sempre un romanista 💛❤️
📃 https://t.co/Ty2lmDxEgy#ASRoma pic.twitter.com/2JK4HrMTBX
— AS Roma (@OfficialASRoma) January 17, 2026
Edoardo Bove pożegnał się z Romą. Poszuka szczęścia gdzieś indziej
Ostatnio Gianluca Di Marzio przekonywał, że Bove jest już gotowy do gry i pod okiem specjalistów doszedł do pełnej sprawności fizycznej. Tym samym już wkrótce może znaleźć się jakiś chętny do zatrudnienia piłkarza z kartą na ręku.
Całkiem już zresztą ogranego, bowiem 23-latek ma na swoim koncie 77 występów na poziomie Serie A oraz mecze w Lidze Europy i Lidze Konferencji. Środkowy pomocnik w 92 meczach dla Romy zdobył cztery gole i zanotował dwie asysty.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Włosi chwalą Zielińskiego. „Potwierdził nowy status w Interze”
- Awantura w meczu Napoli. Conte rozdzielał piłkarzy
- Przez lata grał w Milanie. Teraz może trafić do Juventusu
Fot. Newspix.pl