Paweł Dawidowicz ma już za sobą debiut w Rakowie Częstochowa, ale drużynowo nie miał powodów do radości, bo to Wisła Płock wygrała 2:1. Po meczu 17-krotny reprezentant Polski porozmawiał z dziennikarzem TVP Sport.
Dawidowicz pojawił się na boisku w 63. minucie, gdy jego drużyna przegrywała już dwoma bramkami. W końcówce rozmiary porażki zdołał zmniejszyć Jonatan Braut Brunes.
Paweł Dawidowicz miał już dość czekania na nowy klub. „Psychicznie byłem na wykończeniu”
Dla doświadczonego obrońcy najważniejszy był powrót do normalnego grania. Czekał na ten moment od maja ubiegłego roku.
– Psychicznie byłem na wykończeniu przez to czekanie. Raków był bardzo konkretny i to mi pokazało, że jest to bardzo poważny klub, który walczy o najwyższe cele. Cieszę się, że trafiłem do tego zespołu – nie ukrywał piłkarz w rozmowie z TVP Sport.
Dawidowicz latem po wygaśnięciu umowy z Hellasem Verona miał przejść do jednego z klubów arabskich, ale szybko się stamtąd ewakuował, gdy stało się jasne, że jego rodzina się tam nie odnajdzie.
– Musiałem trochę poukładać swoje sprawy w domu. Zajęło mi to więcej czasu, niż myślałem. Gdy już było wszystko okej, to kluby skompletowały kadry. Są czasami rzeczy ważniejsze od piłki – wytłumaczył swoje losy ostatnich miesiącach.
Kto wie, czy Paweł Dawidowicz w pełni formy znów nie stanie się kandydatem do reprezentacji. Na kolejny występ w narodowych barwach czeka od października 2024, choć jeszcze w czerwcu ubiegłego roku był powołany przez Michała Probierza.
CZYTAJ WIĘCEJ O POLSKIEJ PIŁCE:
- Mecz Jagiellonia – GKS znów odwołany. „Najgorsze przewidywane warunki”
- Papszun reaguje na porażkę! Transfery z Legii wstrzymane [NEWS]
- Kulisy hitu Wisła – Wrexham! „Nikt w Polsce tego nie doświadczył”
- Ambrosiewicz: Praca z młodzieżą trochę zmieniła trenera Brosza [WYWIAD]
- Co tabela jesieni mówi o końcowej? Sporo… ale mamy pokręcony sezon
Fot. Newspix