Pojęcie „regresja do średniej” bardzo dobrze oddaje większość sytuacji, w których zespół robił wyniki ponad stan i wrócił do normy. Wisła Płock zaliczyła regresję do średniej, gdy po fantastycznym początku jesieni zaczęła głównie remisować, potem przegrywać. Stan punktów beniaminka się unormował. Pasmo sukcesów Jagiellonii trwało jednak zbyt długo, żeby jego koniec był powrotem do stanu właściwego. Nie da się jednak ukryć, że pod względem wyników zespół Adriana Siemieńca zaliczył w tym roku więcej meczów słabych niż dobrych.
Tylko czy gdybyśmy oceniali performance, faktyczny przebieg, nie tylko suchy wynik, rezultat byłby podobny? Wątpliwe. I w tym tkwi problem z wiosną Jagiellonii Białystok. Często można mówić, że grała, kreowała, ale punkty uciekły. Wygląda to tak, jak gdyby odwróciło się od niej szczęście. Tylko czy gdy sytuacja trwa tak długo, możemy wciąż wymawiać się fartem lub jego brakiem?
Ekstraklasa. Jagiellonia znowu przegrała. Deni Jurić i Dion Gallapeni dali wygraną Wiśle Płock
Nie zgonimy tego też na losowość ligi. W porządku, wyniki nam zwariowały, ale Jagiellonia nie przeplata porażek zwycięstwami. Pod koniec jesieni wpadła po prostu w korkociąg i tylko momentami przypomina nam, dlaczego kochaliśmy oglądać grę zespołu Adriana Siemieńca. Dlaczego szczerze trzymaliśmy za nich kciuki, nawet na drugim końcu Polski, nie będąc związanym z Białymstokiem. Wiadomo, że na tle Wisły Płock wciąż było to zespół zwyczajnie lepszy piłkarsko, bardziej w ogóle lubiący się z piłką, ale…
Ale ile migawek, które niegdyś łapaliśmy na albumy, całe pełnometrażowe filmy, nam z tego zostało?
Nawet za zdobytego gola bardziej zganimy Wisłę, niż pochwalimy Jagiellonię. Owszem, Samed Bazdar zasłużył na plusika za to, że zgodnie z instynktem dziewiątki poszedł odważnie, do końca, na piłkę, licząc na skorzystanie z faktu, że kiepsko odbił ją Rafał Leszczyński.
Jagiellonia prowadzi z Wisłą Płock po golu Sameda Baždara! ⚽
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/STtg3mNNVj
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 21, 2026
To Wisła trafiła do siatki w taki sposób, że można było pokiwać głową z uznaniem. Szybko zmieniła stronę – każdy zawodnik od prawej do lewej zaliczył równo po dwa kontakty z futbolówką, aż Dion Gallapeni wstrzelił ją po ziemi w piątkę i znalazł w ten sposób Deniego Juricia.
Ładna akcja Wisły Płock i mamy wyrównanie w Białymstoku! 👌 Na listę strzelców wpisał się Deni Jurić!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/7rhqyVWsKl
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 21, 2026
Potem zresztą Gallapeni to wstrzelenie powtórzył, ponownie znajdując Juricia. Co prawda tym razem w następstwie wrzutu z autu, czyli bez efektu wow, ale efekt wow towarzyszył już próbie Wiktora Nowaka, który efektownie nawinął rywala w polu karnym, posadził go, przełożył sobie piłkę i walnął w poprzeczkę.
𝐃𝐔𝐁𝐋𝐄𝐓 𝐉𝐔𝐑𝐈𝐂𝐈𝐀! ⚽⚽ Wisła Płock prowadzi z Jagiellonią!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/C5QgwyQPJI
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 21, 2026
Jagiellonii takie właśnie migawki – udane wstrzelenia, odnajdowanie napastnika na piątym metrze czy wejścia w pole karne zakończone groźnym strzałem – się nie przydarzały. Oddała mnóstwo strzałów, lecz większość z nich można skwitować westchnięciem. Ładowała na ilość, zza zasłony, z miejsc, z których drugi raz Leszczyńskiego zaskoczyć nie mogła.
Jeśli najlepszym momentem goniącej wynik Jagiellonii było dość przypadkowe odbicie się piłki uderzonej przez Jesusa Imaza od Bazdara i w następstwie tego „strzał” w słupek, to znaczy to ni mniej, nie więcej, że Jagiellonia nie zagrała na swoim poziomie. Znowu. Skoro znowu, to chyba nie możemy wciąż mówić o szczęściu, pechu i pora zastanowić się, co w tym zespole przestało się zgadzać i czy na pewno tylko to, że skrzydłowy nie robią liczb, a Afimico Pululu walczy z urazem.
Zmiany:
Legenda
CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:
- Radomiak zmienia trenera! Kiko Ramirez na wylocie
- Jest życie bez Meny i Bobcka!
- Piątek czy Czubak? Katar czy Ekstraklasa? Kto mocniejszy?
fot. Newspix