Czy Chorzów ustawił przetarg dla Ruchu? Zarzuty prokuratury

Jakub Białek

13 lutego 2026, 14:11 • 6 min czytania 11

Czy Chorzów ustawił przetarg dla Ruchu? Zarzuty prokuratury

Ta sprawa może zmienić oblicze polskiej piłki nożnej, która wisi na wsparciu samorządów. Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła ponad dwudziestu osobom – w tym Andrzejowi K., byłemu prezydentowi Chorzowa – zarzuty dotyczące doprowadzenia miasta do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Najważniejszym wątkiem w sprawie jest finansowanie Ruchu Chorzów z publicznych pieniędzy poprzez pożyczki, zakup akcji i promocję miasta poprzez sport. Jeśli zapadnią w tej sprawie wyroki skazujące, może oznaczać to koniec wsparcia samorządów dla klubów piłkarskich.

Reklama

Sprawę tę szeroko omawiam w Patolidze, do której serdecznie Was odsyłam.

W tym tekście skupimy się na zarzutach dotyczących przetargu na promocję miasta poprzez sport.

Reklama

Czym jest promocja miasta poprzez sport?

Promocja miasta poprzez sport jest popularną metodą wspierania klubów z samorządowych środków. W Ekstraklasie taką pomoc otrzymują obecnie między innymi Lechia Gdańsk, Arka Gdynia, Korona Kielce, Raków Częstochowa czy Legia Warszawa.

Klub zobowiązujący się na taką współpracę, musi spełnić szereg działań promocyjnych, które są wyszczególnione w umowie podpisywanej z ratuszem. Najczęściej oznaczają one ekspozycję loga miasta na strojach, przestrzeniach reklamowych czy w mediach społecznościowych, informowanie o różnych działaniach miasta, wizyty piłkarzy w szkołach i inne tego typu aktywności. W zamian kluby otrzymują środki, które mogą wydać w dowolny sposób.

W świetle prawa, miasto nie może jednak wskazać klubu, który chce w ten sposób wesprzeć. Żeby zostały spełnione wszystkie wymogi formalne, musi ogłosić przetarg, który będzie jawny, równy i otwarty.

Teoretycznie istnieje więc możliwość, że do konkursu na promocję Częstochowy poprzez sport zgłosi się Pogoń Szczecin i to jej oferta zostanie wybrana.

Rozliczanie się przy pomocy umowy promocyjnej ma dwie przewagi nad dotacją celową:

  • żeby klub otrzymał dotację celową, musi być organizacją non profit (a więc jego właściciele muszą się zobowiązać do niewypłacania sobie dywidend)
  • dotacja, jak sama nazwa wskazuje, jest celowa – trzeba przeznaczyć ją na konkretny cel i później się z tego skrupulatnie rozliczyć.

Przy umowie promocyjnej, klub musi jedynie wykonać działania, na które się dogada. Dla miejskich polityków to często świetna okazja, by w sformalizowany sposób ogrzewać się wokół klubu.

Stadion obiecany. Jak prezydent Chorzowa wygrywał wybory na obietnicy stadionu?

Przetarg tylko dla Ruchu

Prokuratura Okręgowa w Katowicach uważa, że wyniki przetargu z 2019 roku były z góry wiadome. – Warunki ustalono w taki sposób, by przesądzić zwycięstwo Ruchu Chorzów S.A. – przekazuje nam prokurator Aleksander Duda, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Zwycięzca konkursu miał zgarnąć cztery miliony złotych. Jednym z najważniejszych warunków, jakie musiał spełnić, było umieszczenie na rok na froncie koszulek logo miasta, które w tym konkretnym przypadku było hasłem: „Chorzów wprawia w ruch”.

Hasło w oczywisty sposób nawiązuje do Ruchu Chorzów, który ma dla tego stutysięcznego ośrodka niebywale wielkie znaczenie. Przy czterech ostatnich wyborach samorządowych, sprawy klubu odgrywały kluczową rolę. Obecnym prezydentem miasta jest człowiek prowadzący przez lata doping dla dzieci i aktywista stadionowy – Szymon Michałek.

Kto mógł przystąpić do konkursu? Ratusz w następujący sposób określił swoje wymagania: wykonawca oświadcza, że jego drużyna bierze udział w rozgrywkach w co najmniej 3. lidze piłki nożnej mężczyzn.

W tamtym momencie, Ruch był w strefie spadkowej II ligi, a po sezonie finalnie spadł do III, na co – jak widać – miasto było zabezpieczone. Żaden inny klub z Chorzowa (w mieście funkcjonuje jeszcze np. Stadion Śląski Chorzów) nie mógł więc wziąć udziału w przetargu. Teoretycznie wystartować w nim mogły wszystkie inne kluby z Ekstraklasy, I, II bądź III ligi, jeśli tylko… nie przeszkadzałoby im promowanie Chorzowa i pośrednio Ruchu na swoich koszulkach, w mediach społecznościowych i w różny inny sposób.

To oczywiste, że żaden inny klub w takim konkursie nie wystartuje. I właśnie do tego zmierza prokuratura, która twierdzi, że zwycięzca tego przetargu był z góry określony.

Konkurs w 2019 roku wygrał oczywiście Ruch Chorzów, który zgłosił się jako jedyny. Wszystko odbyło się zgodnie z formalnymi procedurami – 7 czerwca 2019 odbyło się otwarcie ofert (jednej oferty), dwadzieścia dni później ogłoszono decyzję (czyli przez dwadzieścia dni trwała analiza, czy wybrać Ruch Chorzów, czy może jednak Ruch Chorzów). Kandydatura „Niebieskich” uzyskała sto punktów na sto możliwych. W ten sposób klub wzbogacił się o cztery miliony złotych brutto.

Były prezydent Chorzowa, Marcin Michalik (zgodził się na publikowanie wizerunku), przekonuje nas, że przetarg był otwarty i mógł w nim wystartować każdy.

– Bardzo szczegółowo pilnowaliśmy, żeby przetarg był zrobiony zgodnie z przepisami. Mogły wystartować w nim wszystkie kluby Ekstraklasy, I, II i III ligi. Warunki do zrealizowania były z katalogu otwartych. Trzeba pamiętać, że oficjalne hasło promocyjne miasta to „Chorzów wprawia w ruch”. Być może trudno się spodziewać, żeby piłkarze Górnika Zabrze albo Legii Warszawa biegali z takim logiem na koszulkach. Nie wiem, jak zostałoby to odebrane. W każdym razie nikt z innych klubów nie wystartował. Takie przetargi są realizowane przez wiele miast. Z doświadczenia widzę, że kluby nie wchodzą sobie w paradę. To nie ma nic wspólnego z tym, czy ktoś mógł startować, czy nie mógł. 

– Dlaczego Górnik Zabrze miałby startować w przetargu na promowanie miasta Chorzów i nosić na koszulkach takie hasło? 

To już pytanie do prezesów klubów. Kibice mogliby być niezadowoleni, ale to nie ma nic wspólnego z tym, co robimy w sposób formalny. Jeśli Białystok czy Częstochowa ogłaszają przetarg na promocję miasta, to dlaczego nie startują tam Górnik Zabrze czy Legia Warszawa? Czy te przetargi są „skręcone”? Nie. Ja też nie chciałbym, by niektóre napisy były promowane przez moją firmę. 

– Jak pan ocenia prawdopodobieństwo, że jakiś inny klub poza Ruchem Chorzów mógł wystartować w takim przetargu?

Nie jestem w stanie ocenić takiego prawdopodobieństwa. My sprawdzaliśmy, czy pod względem formalnym nie ma tam żadnych wykluczających zapisów. A czy ktoś stanie do przetargu, czy nie – na to wpływu nie mam. Każdy mógł do niego stanąć – puentuje były wiceprezydent.

Michalik jest w gronie ponad dwudziestu osób, które usłyszało w tej sprawie zarzuty.

Tak prezentowało się hasło „Chorzów wprawia w ruch” na koszulkach (fot. newspix.pl)

Jak jest w innych miastach?

Jeśli do zdania prokuratury przychyli się sąd, oznacza to rewolucję w polskiej piłce nożnej, bo… przetargi w innych miastach są rozpisywane w bardzo podobny sposób.

Spójrzmy na Częstochowę. W konkursie na 2,5 miliona złotych znajdował się taki warunek: „Promocja miasta poprzez sport – piłka nożna: Promocja Częstochowy poprzez zespół piłki nożnej, biorący udział w rozgrywkach polskiej ekstraklasy oraz innych zawodach sportowych”.

Ile klubów z Częstochowy bierze udział w rozgrywkach polskiej ekstraklasy? Tylko jeden.

Albo Gdynia: „Promocja Gminy Miasta Gdynia oraz Gdyńskiego Centrum Sportu jednostki budżetowej przez zespół piłki nożnej mężczyzn podczas rozgrywek o mistrzostwo Ekstraklasy lub I Ligi w I połowie 2026 roku”.

Ile gdyńskich klubów w I połowie 2026 będzie grało w Ekstraklasie lub I lidze?

No właśnie.

To oczywiście byłoby niedorzeczne, gdyby miasta były promowane przez kluby z innych ośrodków. Tu chodzi jednak o przestrzeganie prawa. Publiczne przetargi w Polsce muszą być prowadzone zgodnie z ustawą Prawo zamówień publicznych, która wymaga jawności postępowania, równego traktowania wykonawców i uczciwej konkurencji. Jeśli sąd podzieli zdanie Prokuratury Okręgowej w Katowicach, stworzy się precedens, który może oznaczać rewolucję w finansowaniu klubów z miejskich środków.

Chorzów, jak dotąd hojnie wspierający Ruch, nie przekazał klubowi w 2025 roku ani złotówki.

WIĘCEJ O MIEJSKICH KLUBACH:

Fot. newspix.pl

11 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Betclic 1 liga

Reklama
Reklama