Ekspert: Sędzia popełnił co najmniej cztery większe błędy

Przemysław Michalak

01 kwietnia 2026, 09:32 • 3 min czytania 22

Reklama
Ekspert: Sędzia popełnił co najmniej cztery większe błędy

Gościem porannego programu po meczu Szwecja – Polska był w WeszłoTV m.in. Piotr Wąsowski. Nasz sympatyczny współpracownik to nadal czynny sędzia, prowadzący mecze w niższych ligach. Ocenił on na chłodno postawę prowadzącego wtorkowy baraż Slavko Vincicia i nie mogła to być recenzja pozytywna.

– To nie Slavko Vincić przegrał nam ten mecz. To my go przegraliśmy, ale rzeczywiście Słoweniec popełnił co najmniej cztery większe błędy, które w jakimś stopniu zadecydowały o wyniku – zaczął Wąsowski.

Cztery poważne błędy sędziego meczu Szwecja – Polska. Był rzut karny

Potem przeszedł do konkretów, nie mając wątpliwości, że w drugiej połowie należała nam się jedenastka.

– Pierwszy błąd to oczywiście ten, o którym wszyscy dyskutują. Był rzut karny po faulu na Kamińskim. Widać to doskonale na stopklatce. Klasyczna nakładka. Kamiński próbował przyjąć piłkę. Kapitan reprezentacji Szwecji robi to w sposób nieostrożny, więc kartki za to nie powinno być. Na VAR siedzieli Niemiec Christian Dinger i asystent Robert Schroeder – analizuje.

Reklama

– Z punktu widzenia ustawienia Slavko Vincicia i tego, jak to było widoczne nawet na tym jednym pokazanym ujęciu, to jest rzut karny. Wypowiedzieli się już chyba wszyscy eksperci. Ten błąd być może wpłynął na wynik meczu – dodaje.

Można mieć duże wątpliwości co do okoliczności przy golu na 2:1 dla gospodarzy. Zarówno jeśli chodzi o sam rzut wolny, jak i wydarzenia po dośrodkowaniu.

Drugi punkt to bardzo miękki faul Zalewskiego. Oczywiście Zalewski dał sędziemu delikatnie sygnał, że może odgwizdać rzut wolny. Elanga wygrał pozycję, to była jego przewaga. Ale zwróćcie uwagę, co zrobił asystent. Pokazał wrzut z autu dla nas. Trwało to chwilę i dopiero wtedy Vincić gwizdnął rzut wolny, po którym padł gol – mówi Wąsowski.

Reklama

To nie był jednak największy problem. – Mało osób w mainstreamie brało to pod uwagę. Zauważcie, że jedynym, który mógł w jakikolwiek efektywny sposób interweniować w tej sytuacji był Robert Lewandowski, który został w niedozwolony sposób wyblokowany. Wybloki w piłce nożnej są niedozwolone. To nie koszykówka, tutaj nie robimy zasłon, podsłon i tak dalej. Pytanie jeszcze, czy zawodnik, który robił niedozwolony wyblok, nie był na spalonym, ale tutaj potrzebowaliśmy już profesjonalnego wyznaczenia linii. Po bramce Robert rozkłada bezradne ręce, bo był jedynym, który ewentualnie mógłby wyskoczyć do główki ze strzelcem gola, ale nie mógł, bo obrońca po prostu go wyblokował – ubolewa „Wąs”.

Na tym lista wpadek słoweńskiego arbitra się nie kończy.

W doliczonym czasie faul z kosmosu i kartka z kosmosu. Obrońca szwedzki wybija piłkę „szczupakiem”, no i jest pół metra, może 70 cm od Piątka. Nie dochodzi do żadnego kontaktu. To jest czas doliczony, gonimy wynik, emocje. No i sam fakt, że z czterech doliczonych minut zrobiło nam się – z tego, co napisał Żelisław Żyliński – minuta i 15 sekund czystej gry. A tak to były przerwy w grze, leżał ten symulant, który nie został kopnięty. Sędzia zakończył mecz przy 4:50 w doliczonym czasie. Skoro doliczamy cztery minuty, to dajmy zagrać cztery minuty. Tutaj tego zabrakło – zauważył Wąsowski.

– A co zrobił Gyokeres po strzeleniu gola? Zdjął koszulkę. Czy za coś takiego są żółte kartki? Są. Czy dostał kartkę? Nie. Ktoś powie, że wynik był już ustalony, ale te małe rysy powodują, że gdy patrzymy na całokształt występu Słoweńca, robi nam się rysa po całości. To był bardzo słaby występ całego zespołu sędziowskiego – podsumowuje.

Reklama

Rozczarowani możemy być tym bardziej, że Slavko Vinvcić uchodzi aktualnie za jednego z najlepszych sędziów na świecie. W 2022 roku poprowadził finał Ligi Europy, a dwa lata później finał Ligi Mistrzów. Niestety, my się o jego klasie nie przekonaliśmy.

Fot. FotoPyK

22 komentarzy
Przemysław Michalak

Jeżeli uznać, że prowadzenie stronki o Realu Valladolid też się liczy, o piłce w świecie internetu pisze już od dwudziestu lat. Kiedyś bardziej interesował się ligami zagranicznymi, dziś futbol bez polskich akcentów ekscytuje go rzadko. Miał szczęście współpracować z Romanem Hurkowskim pod koniec jego życia, to był dla niego dziennikarski uniwersytet. W 2010 roku - po przygodach na kilku stronach - założył portal 2x45. Stamtąd pod koniec 2017 roku do Weszło wyciągnął go Krzysztof Stanowski. I oto jest. Najczęściej możecie czytać jego teksty dotyczące Ekstraklasy – od pomeczówek po duże wywiady czy reportaże - a od 2021 roku raz na kilka tygodni oglądać w Lidze Minus i Weszłopolskich. Kibicowsko nigdy nie był mocno zaangażowany, ale ostatnio chodzenie z synem na stadion sprawiło, że trochę odżyła jego sympatia do GKS-u Tychy. Dodając kontekst zawodowy, tym chętniej przyjąłby długo wyczekiwany awans tego klubu do Ekstraklasy.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Mistrzostwa Świata 2026