Mimo że Radomiak w pierwszej połowie meczu w Szczecinie dwa razy znalazł sposób na pokonanie Valentina Cojocaru, to i tak nie zszedł na przerwę z korzystnym rezultatem. Portowcy dwukrotnie doprowadzali do wyrównania. Po 45 minutach rozgoryczenia takim przebiegiem wydarzeń nie ukrywał Jan Grzesik. Jeden z liderów Radomiaka zdecydowanie nie gryzł się w język.
Jan Grzesik miał spory udział przy obu strzelonych golach. Przede wszystkim przy pierwszym z nich odegrał kluczową rolę. Świetnie wbiegł na wolne pole, a następnie wziął na zamach Benjamina Mendy’ego. Francuz bez dwóch zdań sfaulował rywala i sędzia nie mial innego wyboru jak wskazać na 11. metr.
𝟮 𝗚𝗢𝗟𝗘 𝗪 𝗦𝗭𝗖𝗭𝗘𝗖𝗜𝗡𝗜𝗘! ⚽⚽ Najpierw Roberto Alves, potem Dimitrios Keramitsis! 💥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEWhJW https://t.co/cNWRakkflr
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 24, 2026
W przerwie wyraźnie miał pretensje do kolegów, że w dużym stopniu zniweczyli pracę wykonaną w ofensywie. Zwłaszcza, że strzelić Pogoni dwa gole to zdecydowanie nie jest łatwa sztuka. Ekipa Oscara Garcii to najlepsza defensywa w całej Ekstraklasie. Na przeciwległym biegunie znajduje się… Radomiak.
„Czasami brakuje nam jaj”. Jan Grzesik nie przebierał w słowach
W rozmowie w przerwie spotkania na antenie Canal+Sport Jan Grzesik nie krył zdenerwowania na zachowanie swoich kolegów w obronie. Miał pretensje, że Pogoń tak łatwo przedostaje się na ich połowę i przez to ma masę okazji ze stałych fragmentów gry.
– Wnioski są teraz na szybko wyciągane. Na pewno daliśmy się za bardzo zepchnąć i później te stałe fragmenty, rzuty z autu, rzuty rożne, z których nie mogliśmy wypchnąć. Pogoń miała piłkę na swojej połowie i mogliśmy ich wypchnąć do wysokiego pressingu, a my gdzieś traciliśmy albo skrzydła albo dziesiątkę. Nie pressowaliśmy dobrze i przez to łatwo przedostawali się na naszą połowę. I tego konsekwencją jest, że mają dużo dośrodkowań, stałych fragmentów. Nie możemy tak łatwo tracić bramek. Tracimy ich najwięcej w lidze, a do tego dochodzi, że jeśli chcesz wywieźć trzy punkty, to nie możesz w drugą połowę wchodzić z dwoma straconymi bramkami – zaczął Jan Grzesik.
Dalej dość dosadnie wypowiedział się na temat tego, że jego zespół nie oddala zagrożenia najprostszymi możliwymi środkami.
– Może czasami brakuje nam jaj, żeby piłkę wypieprzyć i się nie patrzeć. Wiadomo, że pole karne jest newralgiczne i tutaj można dotknąć, zrobić faul tak jak w tej sytuacji, gdy Mendy mnie faulował. Natomiast nie możemy się bać być zespołem momentami bezczelnym, czyli takim, który czasami po prostu wyczyści sytuację. Tak jak Donis się nie patrzył i wybił w aut.
Można się jedynie zastanawiać, co Jan Grzesik powie po drugiej części rywalizacji. W niespełna kwadrans zrobiło się 2:4, a Filipa Majchrowicza dwukrotnie pokonał Kamil Grosicki. Zanosi się więc na to, że John Carver przegra trzeci mecz z rzędu w roli trenera Radomiaka.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix