Grzesik nie przebierał w słowach. „Czasami brakuje nam jaj”

Mikołaj Duda

24 października 2026, 18:58 • 3 min czytania 4

Reklama
Grzesik nie przebierał w słowach. „Czasami brakuje nam jaj”

Mimo że Radomiak w pierwszej połowie meczu w Szczecinie dwa razy znalazł sposób na pokonanie Valentina Cojocaru, to i tak nie zszedł na przerwę z korzystnym rezultatem. Portowcy dwukrotnie doprowadzali do wyrównania. Po 45 minutach rozgoryczenia takim przebiegiem wydarzeń nie ukrywał Jan Grzesik. Jeden z liderów Radomiaka zdecydowanie nie gryzł się w język.

Reklama

Jan Grzesik miał spory udział przy obu strzelonych golach. Przede wszystkim przy pierwszym z nich odegrał kluczową rolę. Świetnie wbiegł na wolne pole, a następnie wziął na zamach Benjamina Mendy’ego. Francuz bez dwóch zdań sfaulował rywala i sędzia nie mial innego wyboru jak wskazać na 11. metr.

W przerwie wyraźnie miał pretensje do kolegów, że w dużym stopniu zniweczyli pracę wykonaną w ofensywie. Zwłaszcza, że strzelić Pogoni dwa gole to zdecydowanie nie jest łatwa sztuka. Ekipa Oscara Garcii to najlepsza defensywa w całej Ekstraklasie. Na przeciwległym biegunie znajduje się… Radomiak.

Reklama

„Czasami brakuje nam jaj”. Jan Grzesik nie przebierał w słowach

W rozmowie w przerwie spotkania na antenie Canal+Sport Jan Grzesik nie krył zdenerwowania na zachowanie swoich kolegów w obronie. Miał pretensje, że Pogoń tak łatwo przedostaje się na ich połowę i przez to ma masę okazji ze stałych fragmentów gry.

– Wnioski są teraz na szybko wyciągane. Na pewno daliśmy się za bardzo zepchnąć i później te stałe fragmenty, rzuty z autu, rzuty rożne, z których nie mogliśmy wypchnąć. Pogoń miała piłkę na swojej połowie i mogliśmy ich wypchnąć do wysokiego pressingu, a my gdzieś traciliśmy albo skrzydła albo dziesiątkę. Nie pressowaliśmy dobrze i przez to łatwo przedostawali się na naszą połowę. I tego konsekwencją jest, że mają dużo dośrodkowań, stałych fragmentów. Nie możemy tak łatwo tracić bramek. Tracimy ich najwięcej w lidze, a do tego dochodzi, że jeśli chcesz wywieźć trzy punkty, to nie możesz w drugą połowę wchodzić z dwoma straconymi bramkami – zaczął Jan Grzesik.

Dalej dość dosadnie wypowiedział się na temat tego, że jego zespół nie oddala zagrożenia najprostszymi możliwymi środkami.

– Może czasami brakuje nam jaj, żeby piłkę wypieprzyć i się nie patrzeć. Wiadomo, że pole karne jest newralgiczne i tutaj można dotknąć, zrobić faul tak jak w tej sytuacji, gdy Mendy mnie faulował. Natomiast nie możemy się bać być zespołem momentami bezczelnym, czyli takim, który czasami po prostu wyczyści sytuację. Tak jak Donis się nie patrzył i wybił w aut.

Reklama

Można się jedynie zastanawiać, co Jan Grzesik powie po drugiej części rywalizacji. W niespełna kwadrans zrobiło się 2:4, a Filipa Majchrowicza dwukrotnie pokonał Kamil Grosicki. Zanosi się więc na to, że John Carver przegra trzeci mecz z rzędu w roli trenera Radomiaka.

Fot. Newspix

4 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama