Miał być gwiazdą Rakowa. Wylądował… w siódmej lidze

Mikołaj Duda

30 maja 2026, 20:12 • 3 min czytania 8

Reklama
Miał być gwiazdą Rakowa. Wylądował… w siódmej lidze

Doskonale pamiętamy jak Raków po zdobyciu mistrzostwa Polski miał chrapkę na Ligę Mistrzów. Takim pokazem siły miało być ściągnięcie Sonny’ego Kittela, który błyszczał na zapleczu Bundesligi. Niemiec z polskimi korzeniami błysnął fenomenalnym golem z Karabachem, ale później wielkiej furory nie zrobił. Teraz zagra… w siódmej lidze wraz ze swoim młodszym bratem.

Reklama

Właściwie zwycięski gol z Karabachem przy Limanowskiego jest jedynym momentem, z jakiego zapamiętaliśmy Kittela, który swego czasu był nawet łączony z reprezentacją Polski. Dzięki niemu Raków do Baku pojechał w znacznie bardziej komfortowej sytuacji i zdołał wywalczyć awans do trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. W każdym razie dalsze losy Niemca nie potoczyły się tak, jakby sam tego oczekiwał.

Sonny Kittel zagra w siódmej lidze. Spełni marzenie swojego dziadka

Miał być wielki hit, a okazał się sporym rozczarowaniem. Przygoda Kittela przy Limanowskiego zakończyła się zaledwie po jednej rundzie. Poza wspomnianą bramką w eliminacjach Ligi Mistrzów ofensywny pomocnik w barwach Medalików jeszcze trzykrotnie trafił do siatki. Wszystkie trzy gole strzelił na poziomie Ekstraklasy. Do swojego dorobku dorzucił także jedną asystę. W 22 występach rozegrał nieco ponad 800 minut.

– Sonny Kittel trafił do Rakowa Częstochowa jako jeden z najciekawszych, najbardziej ekscytujących i po prostu najlepszych piłkarzy, jacy w ostatnich latach pojawili się w Ekstraklasie. Patrzyliśmy w jego CV i mówiliśmy po prostu: „wow, ale gość”. Bez większych haczyków w postaci półrocznego bezrobocia, świeżo wyleczonej poważnej kontuzji czy znacznej nadwagi. Jednak to, że po pół roku opuszcza klub jako ogromne rozczarowanie, kierując się na peryferia poważnej piłki, każe uważać go za największy od dawien dawna zawód naszej ligi – pisał wtedy w swoim komentarzu na łamach Weszło Szymon Janczyk.

Sonny Kittel jak niespełniona obietnica. Jak Raków zaliczył wielką transferową wtopę

Reklama

W zimowym okienku transferowym Niemiec został wypożyczony do Australii, gdzie również większej furory nie zrobił. Po powrocie do Częstochowy drugiej szansy już nie dostał. Na zasadzie transferu definitywnego trafił do szwajcarskiego Grasshoppers. No i w barwach kolejnego klubu serc kibiców raczej nie podbił. W 28 spotkaniach strzelił pięć goli i po jednym sezonie zdecydowano się zakończyć z nim współpracę.

Przez blisko rok 33-latek pozostawał bez zatrudnienia, ale właśnie to się zmieniło. Od przyszłych rozgrywek Sonny Kittel będzie występował w siódmej lidze niemieckiej, a konkretnie w SV Bauerbach, które zakończyło zmagania w tym sezonie na szóstym miejscu w tabeli. Były piłkarz Rakowa poza grą na boisku będzie także pełnił rolę grającego asystenta trenera.

Co ciekawe w barwach jego nowego zespołu występuje młodszy brat 33-latka, Sammy. Dzięki temu, że teraz obaj będą występować w jednej drużynie spełni się marzenie ich dziadka, który chciał zobaczyć dwóch wnuków wspólnie na boisku.

To największe marzenie naszego dziadka, żebyśmy kiedyś zagrali razem w jednej drużynie. Bardzo się na to cieszę – powiedział Sonny Kittel przy okazji oficjalnego ogłoszenia.

Reklama

Fot. Newspix

8 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama