Fabio Borini poinformował o zakończeniu profesjonalnej kariery w wieku 35 lat. Włoski napastnik, który występował w Chelsea, Milanie, Liverpoolu czy Romie, podziękował wszystkim za wsparcie we wpisie opublikowanym na Instagramie.
Fabio Borini zawiesił buty na kołku
Włoch rozpoczął karierę piłkarską w akademii Bolonii. Wyróżniał się w szkółce, co nie uszło uwadze Chelsea, do której trafił w wieku zaledwie szesnastu lat. We wrześniu 2009 roku udało mu się nawet zadebiutować w seniorskiej ekipie prowadzonej wówczas przez jego rodaka, Carlo Ancelottiego. Łącznie w barwach The Blues zanotował osiem występów, w tym jeden w Lidze Mistrzów.
Jak to z młodzianami Chelsea bywa, jeśli nie przebiją się na dobre do pierwszego składu, niedługo później lądują na wypożyczeniu. Nie inaczej było w przypadku Boriniego, który trafił do występującej w Championship Swansea City. W dwunastu meczach zdobył aż sześć bramek i dorzucił cztery asysty, pomagając zespołowi w awansie do Premier League po barażach (w finale play-offów zanotował zresztą asystę).
Po epizodzie w Walii Włoch wrócił do ojczyzny, gdzie bardzo mocno się rozwinął. Po udanym sezonie w Romie sięgnął po niego Liverpool, w którym spędził trzy lata, z czego rok na wypożyczeniu w Sunderlandzie. Przenosiny na Stadium of Light okazały się strzałem w dziesiątkę, bowiem w barwach The Reds Borini strzelił zaledwie trzy gole w 38 meczach, a w samym sezonie 13/14 w Sunderlandzie zdobył dziesięć bramek.
Po występach dla Czarnych Kotów i spadku z Premier League w 2017 roku Borini przeniósł się do Milanu, gdzie również nie grzeszył skutecznością. W 75 spotkaniach zaledwie ośmiokrotnie wpisał się na listę strzelców, notując przy tym sześć asyst.
„Chcę podziękować temu dzieciakowi, który nigdy nie przestał wierzyć”
Później, po krótkim epizodzie w Hellasie Werona, zakotwiczył w Turcji, gdzie udało mu się zanotować pierwszy sezon w karierze, zwieńczony co najmniej dziesięcioma golami w samej lidze. Późno, bo w wieku 32 lat, ale zawsze coś.
Na ostatnie lata kariery przeniósł się do włoskiej, występującej już wówczas w Serie B, Sampdorii. Przygodę z piłką zakończył w czwartoligowym angielskim Salford City.
Decyzję o zawieszeniu butów na kołku Borini potwierdził, publikując wpis w mediach społecznościowych.
– Wszystko zaczęło się od lotu. Dziękuję Chelsea. Miałem szesnaście lat. Lot, który w całości spędziłem ze łzami w oczach, rozpoczynając podróż bez żadnego konkretnego celu, oprócz marzeń, które chciałem zrealizować. Od tamtego dnia zacząłem budować siebie, nie wiedząc, co stanie się z tym dzieciakiem o tak silnym nastawieniu. Zacząłem marzyć i jakimś cudem zamieniłem marzenia w rzeczywistość – zaczął.
– Tę samą rzeczywistość, która zmienia się na zawsze. Rzeczywistość, która ukształtowała moją przeszłość, moją teraźniejszość i moją przyszłość. Obecnie, zupełnie tak jak w tamtym dniu, kiedy siedziałem w samolocie do Londynu, czuję te same emocje związane z tym, co mnie czeka. Strach. Szczęście. Odwaga. Niepewność. Marzenia. Sukces. Pasja. Poświęcenie. Chcę podziękować temu dzieciakowi, który nigdy nie przestał wierzyć. A mężczyzna, którym jestem teraz, będzie wciąż wierzył w kolejną szansę. Tym razem bez piłki pod nogami, ale z tą samą wiarą. Zawsze. Dziękuję. Dziękuję ci, piłko nożna – zakończył.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix