Sytuacja Widzewa z tygodnia na tydzień staje się coraz gorsza. Przez porażkę z Pogonią jeszcze bardziej się skomplikowała i widmo spadku coraz bardziej zaczyna zaglądać w oczy zespołowi Igora Jovićevicia. Po meczu w Szczecinie głos zabrał Zbigniew Boniek, który nawiązał do niedawnych słów Roberta Dobrzyckiego. Były Prezes PZPN zaprzeczył także pojawiającym się w mediach pogłoskom.
Boniek w swoim wpisie w mediach społecznościowych przyznał, że jako kibicowi, ale także byłemu piłkarzowi Widzewa jest mu przykro z powodu słabych wyników jego klubu. Jednocześnie stwierdził, że czasami lepiej wybrać milczenie, co jest jasnym nawiązaniem do wypowiedzi Roberta Dobrzyckiego sprzed kilku dni.
– Czasami lepiej milczeć. Mnie jako zwykłego kibica i byłego piłkarza serce boli – napisał były Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Czasami lepiej milczeć. Mnie jako zwykłego kibica i byłego piłkarza serce boli🥲🥲
— Zbigniew Boniek (@BoniekZibi) February 28, 2026
Boniek zasugerował milczenie. Widzew powinien jednak obawiać się spadku?
O jakie słowa Roberta Dobrzyckiego dokładnie chodzi? Przed kilkoma dniami w jednym z programów na antenie TVP Sport właściciel Widzewa stwierdził: – To nie jest temat (spadek z Ekstraklasy – przyp.red.), który bardzo zajmuje głowy w klubie. Na pewno jest jeszcze trochę czasu. Tym składem gramy tak naprawdę czwarty mecz, widać zalążki dobrej gry, szczególnie z Wisłą w Płocku. Ja jestem optymistą. Europejskie puchary bym sobie zostawił, to jest sezon przejściowy. Walka o utrzymanie… W tej chwili wszyscy grają o puchary i o utrzymanie, jak się popatrzy na naszą tabelę. Jeszcze nikt nie ma pewnego utrzymania. Nie myślę o tym za bardzo. Musimy grać coraz lepiej. To jest założenie.
Dobrzycki nie myśli o spadku z Ekstraklasy. A może powinien?
Przypomnijmy, Widzew z pięciu meczów po przerwie zimowej wygrał zaledwie jeden, a aż trzy przegrał. W 23 kolejkach uzbierał 24 punkty – tyle samo ma Legia, która swojego spotkania w ten weekend jeszcze nie rozegrała – i zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Gorszy jest tylko Bruk-Bet Termalica. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji Zbigniew Boniek zasugerował właścicielowi Widzewa, że czasami warto ugryźć się w język.
Były Prezes PZPN w swoich mediach społecznościowych po spotkaniu Widzewa z Pogonią Szczecin odniósł się do jeszcze jednej kwestii. W jasny sposób zdementował krążące plotki, że to on miał Robertowi Dobrzyckiemu podsunąć pomysł na zatrudnienie Dariusza Adamczuka na stanowisku doradcy zarządu ds. sportowych, czyli nieformalnego dyrektora sportowego.
– Nie mnie oceniać (szczególnie teraz) pracę dyrektora sportowego. Natomiast narracja, że go komukolwiek polecałem to totalny fake news! – przekazał Boniek.
Widzew już za kilka dni będzie miał okazję zrehabilitować. 3 marca zmierzy się z GKS-em Katowice w ćwierćfinale Pucharu Polski, a w następnej kolejce Ekstraklasy podejmie Lecha Poznań.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Angielski milczał, aż przemówił. Pogoń pogrążyła bezradny Widzew
- Joel Pereira wskazał najważniejszy mecz Lecha Poznań
- Rafał Adamski: Utrzymanie to główny cel Legii