Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Z życzeniami imieninowymi dzwoni mój szanowny teść. Po życzeniach – spełnienia marzeń – przechodzimy do tematu bardziej palącego. – Powiedz mi, po co oni w ogóle te mecze młodzieżowej reprezentacji puszczali? Pytaniu się nie dziwię, trzysta sześćdziesiąt minut, a gole wbite tylko przybyszom z Tahiti – to nie były rurki z kremem. Całość doświadczenia przypominało trochę wnoszenie żeliwnego kaloryfera na piąte piętro, a trochę samobiczowanie wiechecią pokrzywy. Adresatem zażalenia nie jest tu TVP: im więcej […]
redakcja
• 6 min czytania
1