Zapomniany bramkarz odnalazł się. W drugiej lidze norweskiej

Jan Broda

Autor:Jan Broda

27 marca 2026, 18:42 • 2 min czytania 3

Reklama
Zapomniany bramkarz odnalazł się. W drugiej lidze norweskiej

Zdecydowanie inaczej Kacper Bieszczad wyobrażał sobie rozwój swojej kariery, bo w jego przypadku możemy już mówić raczej o regresie. Były bramkarz Zagłębia i Rakowa po dziewięciu miesiącach bez klubu w końcu znalazł pracodawcę. 23-letni golkiper wylądował na zapleczu norweskiej Eliteserien.

Gdzie zaginął Kacper Bieszczad? Słuch po wychowanku Karpat Krosno zaginął, kiedy to w styczniu 2025 roku opuścił Zagłębie Lubin i podpisał kontrakt z występującą w portugalskiej drugiej lidze Vizelą. W Portugalii nigdy nie doczekał się debiutu w pierwszej drużynie i po pół roku klub nie aktywował klauzuli przedłużenia umowy.

Tym samym Bieszczad stał się wolnym agentem. Wydawać by się mogło, że bramkarz w młodym wieku z przeszłością w Ekstraklasie i młodzieżowych reprezentacjach Polski bez problemu szybko znajdzie zatrudnienie. Nic bardziej mylnego. 23-latek był bez klubu przez aż dziewięć miesięcy.

Kacper Bieszczad odnalazł się. Wylądował w drugiej lidze norweskiej

W marcu odezwało się do niego Sogndal IL. Początkowo tylko trenował z norweskim drugoligowcem. Po blisko miesiącu testów, w klubie uznano, że warto dać mu szansę i nawiązać współpracę na dłużej. Bieszczad podpisał kontrakt do końca 2026 roku.

Reklama

Jestem bardzo szczęśliwy, że stałem się częścią tego klubu. Tutejsze zaplecze i organizacja zrobiły na mnie wrażenie podczas testów – przyznał, cytowany przez oficjalną stronę klubu.

Coś ewidentnie poszło nie tak w rozwoju Bieszczada, który w pewnym momencie uchodził za jednego z najbardziej utalentowanych polskich bramkarzy młodego pokolenia. Urodzony w podkarpackim Krośnie golkiper zadebiutował w Ekstraklasie jeszcze przed swoimi 18. urodzinami, jednak wraz z upływem czasu jego kariera wkroczyła na równię pochyłą. W Zagłębiu stracił miejsce w bramce, nieudane było też jego wypożyczenie do Rakowa Częstochowa, dla którego zagrał tylko dwa mecze i w obydwu spotkaniach przyczynił się do straty bramek. Wystarczy przypomnieć chociażby jego babola w spotkaniu z Radomiakiem Radom, po którym na Jasną Górę w trybie awaryjnym sprowadzono Dusana Kuciaka.

Reklama

Teraz sytuacja Bieszczada w końcu może się zmienić. W Norwegii, gdzie obowiązuje system wiosna-jesień, Sogndal IL zainauguruje nowy sezon na początku kwietnia od wyjazdu do Odds BK. Poprzednie rozgrywki podopieczni Luisia Pimienty zakończyli w środku stawki na 8. miejscu.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

3 komentarze
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna

Od juniorów do polityków. Korupcyjny skandal zbrukał czeską piłkę

redakcja
0
Od juniorów do polityków. Korupcyjny skandal zbrukał czeską piłkę
La Liga

Barcelona rozpoczęła rozmowy z obrońcą. To byłby hitowy transfer

Braian Wilma
0
Barcelona rozpoczęła rozmowy z obrońcą. To byłby hitowy transfer

Inne ligi zagraniczne