Koniec konfliktu w Pogoni? Padły noworoczne życzenia

Mikołaj Duda

01 stycznia 2026, 23:07 • 3 min czytania 7

W pewnym momencie wydawało się, że rozmowy Alexa Haditaghiego z Kamilem Grosickim na temat przedłużenia kontraktu kapitana Pogoni nie mają szans na pozytywny finał. To za sprawą publicznego konfliktu, jaki rozpętał się w mediach i podanych do publicznej wiadomości potencjalnych zarobków kapitana. Być może punktem zwrotnym okaże się rozpoczęcie nowego roku, co pozwoli na złagodzenie bojowych nastrojów.

Koniec konfliktu w Pogoni? Padły noworoczne życzenia
Reklama

Stukrotny reprezentant Polski za pośrednictwem mediów społecznościowych podzielił się zdjęciem z sylwestrowej imprezy w Zakopanem, na której bawił się wraz z Jackiem Góralskim czy Radosławem Majdanem. Grosicki napisał: „Szczęśliwego nowego roku 2026. Na to w komentarzu pod wpisem odpisał właściciel Pogoni, Alex Haditaghi: „Szczęśliwego Nowego Roku dla ciebie i twojej rodziny Kapitanie!”. Piłkarz Portowców odpowiedział tylko emotikonami serduszek w barwach klubu.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Kamil Grosicki (@kamilgrosicki10)

Reklama

Grosicki dojdzie do zgody z Alexem Haditaghim? Wagą pozostanie na dłużej w Pogoni

Media od dłuższego czasu informowały o wolno toczących się negocjacjach, dotyczących przedłużenia kontraktu Kamila Grosickiego z Pogonią, który wygasa na koniec czerwca bieżącego roku. Niezadowolony z wypływania do opinii publicznej szczegółów zakulisowych rozmów był Alex Haditaghi. Właściciel klubu postanowił uciąć wszelkie plotki i samodzielnie przedstawił, jak wygląda sytuacja.

– Nie podoba mi się, że Kamil, jego agenci, przyjaciele i ludzie z jego otoczenia prowadzą negocjacje na forum publicznym. Nie podoba mi się, że prywatne rozmowy i spotkania są ujawniane. Koniec i kropka. Swój obecny kontrakt Kamil podpisał prawie dwa i pół roku temu, jako 34-latek, z wynagrodzeniem na poziomie 160 tysięcy miesięcznie. Dzisiaj jest znacznie starszy, po wygaśnięciu obecnej umowy będzie miał 38 lat. Prosi o nowy, dwuletni kontrakt, który będzie obowiązywał do jego czterdziestki, ze znaczącą podwyżką zarobków do 250 tysięcy złotych miesięcznie. Plus dwa miliony złotych bonusu za podpis. To w sumie około ośmiu milionów złotych na przestrzeni dwóch lat. Nie zgadzam się na te warunki – napisał Haditaghi.

Dodał, że jego ofertą było utrzymanie pensji 38-latka na tym samym poziomie jak dotychczas oraz przedłużenie umowy tylko na następny sezon z opcją kolejnej prolongaty przy rozegraniu przez Grosickiego przynajmniej 30 minut w 75% wszystkich meczów przyszłych rozgrywek.

Oliwy do ognia w Wigilię postanowił dolać sam piłkarz, który odniósł się do wpisu opublikowanego kilka dni wcześniej przez właściciela Pogoni.

– Drodzy kibice, wiele ostatnio dzieje się w przedmiocie mojego kontraktu z klubem. W mediach pojawiły się informacje podane przez kierownictwo klubu – informacje które w mojej ocenie nigdy nie powinny wyjść poza klubowe gabinety, a przynajmniej nie w taki sposób. Nie można już tego cofnąć. To co się wydarzyło w sposób głęboki dotknęło nie tylko mnie, ale także moich najbliższych Wiecie jaki jest Kamil Grosicki – to dla Waszego uznania codziennie oddaję temu Klubowi serce, cząstkę siebie. Dlatego też nie uważam za właściwe podejmowania niejasnych działań, których celem jest zmiana mojego wizerunku – wizerunku, na który ciężko pracowałem przez całą swoją karierę – przekazał kapitan Portowców.

Być może po chwilowej burzy wyjdzie słońce i Haditaghi z Grosickim dojdą do porozumienia. Jeśli nie, to 38-latek jako wolny agent będzie mógł przejść do nowego zespołu po zakończeniu sezonu, a już teraz może formalnie negocjować warunki dołączenia do innego klubu. Już jakiś czas temu łączono go z Widzewem Łódź, jednak dyrektor sportowy Dariusz Adamczuk tonował nastroje, mówiąc że szanuje Pogoń i to ona ma pierwszeństwo negocjacyjne, a temat może pojawić się dopiero, gdy nie uda się tym dwóm stronom porozumieć.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

7 komentarzy

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Trening noworoczny Cracovii musi być! Gola strzelił… sędzia

redakcja
12
Trening noworoczny Cracovii musi być! Gola strzelił… sędzia
Reklama
Reklama