Niedziela 22 marca może być kluczowa w kontekście walki o zwycięstwo w La Liga. FC Barcelona już odhaczyła zwycięstwo nad Rayo Vallecano. Mecz Barcy przystawką? Tego dnia tak. Danie główne zostanie zaserwowane o godzinie 21:00. Real Madryt podejmie wówczas Atletico, które w ostatnich latach potrafi napsuć mu sporo krwi. Czy tym razem zniszczy ich marzenia o mistrzostwie Hiszpanii?
„Europejska stolica futbolu” – tak Marca określa Madryt. W środku tygodnia obie stołeczne ekipy zameldowały się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, potwierdzając swoją wyższość nad angielskimi drużynami. Real, który w pierwszym meczu 1/8 finału ograł Manchester City 3:0, tydzień później pojechał na jego teren i odniósł kolejne zwycięstwo, a pomogła mu w tym znacznie czerwona kartka dla Bernardo Silvy jeszcze w pierwszej połowie.
Los Colchoneros mierzyli się natomiast z Tottenhamem i także załatwili sprawę awansu jeszcze w pierwszym spotkaniu, wygrywając na Metropolitano 5:2. Wielką rolę odegrał fatalny tamtego wieczoru Antonin Kinsky. W rewanżu podopieczni Diego Simeone przegrali co prawda 2:3 po rzucie karnym w doliczonym czasie gry, ale ich awans nie był zagrożony choćby przez moment. Czekają nas więc jedyne europejskie derby z udziałem dwóch ćwierćfinalistów Champions League.
Jubileusz Diego Simeone
Real i Atletico staną po dwóch stronach barykady, a na ich czele Alvaro Arbeloa i Diego Simeone. Dla Hiszpana będzie to pierwsze starcie z Atletico w roli szkoleniowca. – Pracuje bardzo dobrze, wyniki mówią same za siebie. Odczuwa się jego więź z piłkarzami, to daje się wyczuć – komplementował Hiszpana na przedmeczowej konferencji prasowej Diego Simeone. Simeone, dla którego będzie to jubileusz. Zagra bowiem z Realem po raz 50. Z żadną inną drużyną nie mierzył się tak często.
Argentyńczyk odmienił oblicze Atletico w derbach Madrytu. Został ich trenerem pod koniec 2011 roku, kiedy klub z Estadio Vicente Calderon nie potrafił pokonać rywala zza miedzy od dobrych kilku lat (!). On sam przegrał kilka pierwszych starć, ale w końcu, 17 maja 2013 roku Los Colchoneros wygrali z Realem i to na jego terenie. To był finał Pucharu Króla – po remisie 1:1 w regulaminowym czasie gry do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej decydującego gola strzelił Miranda, kończąc tym samym 14-letnią niemoc Atletico.
W pamięci kibiców zapisała się też wtedy czerwona kartka, którą za uderzenie rywala dostał Cristiano Ronaldo.
Z derbami Madrytu wiąże się jeszcze kilka serii, a jedna z nich jest prawie tak długa jak ta wspomniana przed chwilą. Jako że spotkanie rozegrane będzie na Estadio Santiago Bernabeu, warto przypomnieć, kiedy w ogóle Atletico wygrało tam ostatni raz. Od tego momentu minęło już 10 lat – ostatni raz podopieczni Simeone zwyciężyli tam w lutym 2016 roku!
W tych wielu starciach Simeone z Realem znajdziemy ważne wiktorie, ale z tych najważniejszych starć zwycięsko wychodzili Królewscy – mowa o dwóch finałach Ligi Mistrzów, obu przegranych w dramatycznych okolicznościach.
Ostatnie lata wskazują jednak na dużą przewagę Atletico. Czas, od kiedy Los Colchoneros nie przegrali w lidze z Realem, liczy się już w latach. Ostatni taki mecz miał bowiem miejsce 18 września 2022 roku na Metropolitano, kiedy Królewscy wygrali 2:1 po golach Rodrygo i Federico Valverde. Oczywiście dodajmy, że było też wyeliminowanie Atletico Madryt po anulowanym karnym Juliana Alvareza w 1/8 Ligi Mistrzów czy też ostatnia wygrana Realu w półfinale Superpucharu Hiszpanii, ale mowa o Primera Division, a w niej ostatnie wyniki to:
- 5:2
- 1:1
- 1:1
- 1:1
- 3:1
- 1:1
Trzy z rzędu ligowe remisy na Bernabeu.
Jak spiszą się rezerwowi bramkarze?
Obie ekipy zmagają się z problemami zdrowotnymi, choć w ostatnim czasie sytuacja Realu znacznie się poprawiła. Mowa tutaj głównie o powrocie do zdrowia Kyliana Mbappe, który od początku roku zmaga się z urazem kolana, a przez kilka tygodni całkowicie pauzował. Zgodnie z oczekiwaniami, wrócił na rewanż z Manchesterem City i, jak zapowiada Arbeloa, jest gotowy także na derby Madrytu. Do kadry Królewskich wrócił też Jude Bellingham.
Niedzielne starcie będzie okazją do wykazania się dla dwóch rezerwowych bramkarzy: Andrija Łunina i Juana Musso. Nie zagrają kontuzjowani Thibaut Courtois, a także Jan Oblak. Słoweniec rzadko omija derby Madrytu, ale jego nieobecność nie musi odbić się na postawie defensywy Atleti – były zawodnik Benfiki opuścił do tej pory cztery mecze z Realem, a jego drużyna nie przegrała żadnego z nich.
– Najwięcej stracą ludzie, bo nie zobaczą dwóch bardzo dobrych bramkarzy – stwierdził Simeone, odpowiadając, która drużyna może stracić więcej na nieobecności swoich podstawowych golkiperów.
Kartka z kalendarza
Nie sposób nie odwołać się do Barcelony, która wymęczyła jednobramkowe zwycięstwo nad Rayo Vallecano. Przewaga nad Realem wzrosła więc do siedmiu punktów i w tym przypadku nawet remis Królewskich z Atletico będzie tak naprawdę porażką. Na podopiecznych Arbeloi ciąży ogromna presja i 22 marca to data, która może okazać się końcem ich marzeń o mistrzostwie. Siedem punktów straty na dziewięć kolejek do końca? To może być nie do odrobienia.
Na koniec kartka z kalendarza. Właśnie 22 marca 2015 roku Real Madryt prowadzony przez Carlo Ancelottiego przegrał na Camp Nou z Barceloną po golach Jeremy’ego Mathieu i Luisa Suareza. Jeden gol Cristiano Ronaldo ostatecznie nic nie dał i przewaga Blaugrany nad Królewskimi powiększyła się do czterech punktów. To był kluczowy dzień sezonu 2014/15, na koniec którego Barcelona triumfowała z dwoma punktami zapasu nad Realem.
Aby przedłużyć nadzieje na tytuł, Real musi spisać się dużo lepiej niż we wrześniowym starciu z Atletico. Podopieczni Simeone rozbili wówczas Królewskich 5:2, a kluczowa była druga połowa, w której zdobyli trzy bramki, żadnej nie tracąc. Teraz grają bez żadnej presji. Mają dużą przewagę nad piątym miejscem i nie „grozi” im walka o mistrzostwo. Mogą więc tylko albo aż znacząco utrudnić życie rywalowi zza miedzy.
Mecz Real – Atletico o godz. 21:00.
WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Trzęsienie ziemi w Bilbao. Valverde odchodzi z Atlheticu
- Laporta wygrał wybory w Barcelonie na boisku. Przesądził sukces Flicka
- Flick zapowiedział koniec kariery. „Barcelona to mój ostatni klub”
Fot. Newspix.pl