Antonin Kinsky zabrał głos po fatalnym występie w Lidze Mistrzów

Marcin Ziółkowski

11 marca 2026, 22:46 • 3 min czytania 5

Reklama
Antonin Kinsky zabrał głos po fatalnym występie w Lidze Mistrzów

Po wtorkowym występie na Estadio Metropolitano najczęściej wymienianym nazwiskiem w mediach był niewątpliwie Antonin Kinsky. Bramkarz Tottenhamu zanotował fatalny występ w swoim debiucie na poziomie Ligi Mistrzów. Po popełnieniu dwóch błędów i wpuszczeniu trzech goli w 15 minut, Igor Tudor postanowił zdjąć bramkarza z boiska. Czech zabrał głos dzień po spotkaniu w Hiszpanii i podziękował za wsparcie, które otrzymał na niespodziewanym zakręcie swojej kariery piłkarskiej.

Kinsky bohaterem zamieszania. Katastrofalne błędy w debiucie w LM

Bramkarz Kogutów Antonin Kinsky o swoim debiucie w Lidze Mistrzów nigdy nie zapomni. Był to występ rodem z największego koszmaru Lorisa Kariusa. Będący po pięciu porażkach z rzędu Tottenham w 15. minucie przegrywał już 0:3, a Kinsky zamieszany był w dwa z trafień.

Przy pierwszym golu zanotował niedokładne podanie, z uwagi na poślizgnięcie się. Przy trzecim – skiksował. Julian Alvarez nie mógł zmarnować takiego prezentu, bowiem miał pustą bramkę. Igor Tudor zdjął Czecha po 17 minutach i zastąpił go Guglielmo Vicario, który zanotował wcześniej sześć czystych kont w ośmiu meczach fazy ligowej. Włoch wpuścił w Madrycie dwa gole do końca spotkania.

W mediach zgodnie uważa się, że Tudor przesadził z reakcją i mógł tym zniwelować do zera poziom pewności siebie u Czecha. Chorwat po spotkaniu bronił swojej decyzji, mówiąc, że chciał Kinsky’emu pomóc. Dodał też, że nigdy nie widział czegoś takiego w ciągu ostatnich 15 lat.

Reklama

W środę, blisko dobę po feralnym debiucie, Kinsky podziękował kibicom za wsparcie. 22-letni zawodnik Tottenhamu wrzucił story na Instagramie, w którym napisał: – Dziękuję za wasze wiadomości. Od marzenia do koszmaru, do ponownego marzenia. Do zobaczenia.

Po nieudanym występie Kinsky otrzymał słowa wsparcia od Davida de Gei, a także Yanna Sommera. Dwaj bramkarze Serie A to zawodnicy o wielkiej klasie piłkarskiej i udowodnili ją także poza boiskiem. W studiu CBS nie inaczej postąpił Peter Schmeichel. Mistrz Europy z 1992 roku powiedział w studiu.

Reklama

– My, bramkarze, wszyscy byliśmy w tym miejscu. Popełniłeś kilka błędów, ale jako człowiek nie zrobiłeś nic złego i zostałeś wystawiony na próbę. Jeśli kiedykolwiek będziesz chciał ze mną pogadać, jestem tu, żeby z tobą porozmawiać.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

Reklama
5 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Liga Mistrzów