Widzew tłumaczy zmianę trenera. „To wybór świadomy i dokładny”

Antoni Figlewicz

06 marca 2026, 11:35 • 3 min czytania 31

Reklama
Widzew tłumaczy zmianę trenera. „To wybór świadomy i dokładny”

Widzew Łódź po raz trzeci w tym sezonie zmienił trenera. Po kadencjach Zeljko Sopicia, Patryka Czubak i Igora Jovićevicia przyszła kolej na zatrudnienie Aleksandara Vukovicia, który został dziś zaprezentowany w nowej roli. Podczas powitalnej konferencji prasowej nowemu szkoleniowcowi łodzian towarzyszył pełnomocnik zarządu ds. sportu, Dariusz Adamczuk.

Stawiasz 2 zł na gola Legii z Cracovią i zgarniasz bonus 350 zł za trafiony typ – kliknij tu i sprawdź szczegóły promocji dla nowych graczyLegia vs Cracovia - promocja Superbet

I to on otworzył spotkanie z dziennikarzami, próbując wytłumaczyć ostatnie zmiany w klubie. – Wiemy, w jakiej sytuacji jesteśmy, choć jeszcze 1/3 sezonu przed nami. Teraz jest w klubie Aleksandar Vuković, dla nas to wybór bardzo świadomy i bardzo dokładny – stwierdził na wstępie Adamczuk. Szybko jednak zapytano go o… brak pokory, którym miał wykazywać się kilka miesięcy temu, gdy pytano go o ewentualną walkę Widzewa o utrzymanie. Pełnomocnik zarządu ds. sportu odpowiedział następująco:

– Przede wszystkim, nie przypominam sobie, żebym wyśmiał taką perspektywę. Odpowiedziałem na tamto pytanie pewnie, bo takimi wartościami kieruję się w życiu, wierząc, że dobra praca się obroni. Wypowiedzi na zewnątrz odbierane są różnie, ale wewnątrz kieruje mną pokora. Wierzę po prostu w to, co robię.

Reklama

Kolejne zmiany w Widzewie. Aleksandar Vuković wita się z Łodzią

Ta wiara zaprowadziła Dariusza Adamczuka do zatrudnienia Aleksandara Vukovicia. Serb przyznał, że to dla niego świetna okazja: – Dla mnie to bardzo pozytywne wydarzenie. Jest to klub z historią, z dużą tradycją. Moment jest teraz nie najlepszy, człowiek wolałby tu trafić w jakimś lepszym. Pytanie, czy byłoby tu miejsce dla mnie, gdyby moment był lepszy? Cieszę się na to wyzwanie i chcę wyprostować z całą ekipą tę sytuację, którą zastałem w tej chwili – powiedział nowy trener Widzewa Łódź.

Jestem wielkim fanem Ekstraklasy, nawet nie pracując, oglądałem wszystkie mecze – kontynuował „Vuko”. – Temat Widzewa pojawił się dopiero po meczu w Katowicach. Jak w ciągu jednego dnia zobaczyłem determinację, jaką wykazują się ludzie, chcący mnie tu sprowadzić… cóż, podjąłem szybką decyzję. Jestem gotów wziąć tę odpowiedzialność – podsumował nowy trener.

Aleksandar Vuković tłumaczył też, jak patrzy na zespół, z którym przyjdzie mu teraz pracować. Serb jest już po pierwszych zajęciach z widzewiakami: – Rzadko jest trening, w którym żadna indywidualność nie obniża poziomu treningu. Tu tak jest, ale należy w tym wszystkim być zespołem – zauważył.

Reklama

Dariusz Adamczuk przekonuje, że jest pewny swego

Wiele pytań kierowano jednak dziś nie do nowego trenera, a do Dariusza Adamczuka. Działacz musiał tłumaczyć się ze swoich wypowiedzi sprzed kilku miesięcy. Także tych, w których zapewniał, że nie zwolni Igora Jovićevicia, bo czwarty trener w sezonie oznacza spadek. – Byłem pewny trenera. Tak jak wielu dyrektorów sportowych – zatrudniłem go i zwolniłem. Nie jest to łatwa sytuacja. Staram się pokazywać przekonanie do swoich decyzji – stwierdził Adamczuk. – Biorę odpowiedzialność, ale to nic nie znaczy, bo Widzew jest w takim miejscu, w jakim jest – podsumował.

Zapytano go też, jak bardzo trener Vuković różni się od odsuniętego od prowadzenia zespołu Jovićevicia: – Trener Vuković jest trenerem, który podobnie jak trener Jovićević bił się i o utrzymanie, i o mistrzostwo. Pod względem stylu gry obaj oczywiście trochę się różnią, ale Widzew potrzebuje odrobiny pragmatyzmu – stwierdził Adamczuk. – Czasem jest tak, że trenerzy osiągający dobre wyniki w jednych ligach, nie osiągają sukcesu w innych ligach – podsumował kadencję odchodzącego z klubu Chorwata.

Gryzie się to trochę z wypowiedziami pełnomocnika zarządu ds. sportu sprzed kilku miesięcy, kiedy zatrudniano Igora Jovićevicia. Jako jego atut wskazano wówczas, między innymi, europejskie doświadczenie.

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ O WIDZEWIE ŁÓDŹ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

31 komentarzy
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa