Trudne początki beniaminków. Mają dwa punkty na 18 możliwych

Paweł Paczul

31 sierpnia 2020, 12:29 • 3 min czytania

Reklama
Trudne początki beniaminków. Mają dwa punkty na 18 możliwych

Dwa punkty na osiemnaście możliwych. 11 procent. Tyle w swoich sześciu pierwszych meczach zdobyli beniaminkowie, czyli przyznacie: niezbyt dużo. Warta jeszcze nie zapunktowała, Podbeskidzie i Stal zebrały po jednym oczku w starciach z Cracovią i Wisłą Płock. Nie można więc powiedzieć, by Ekstraklasa zatrzęsła się w posadach po wejściu nowych twarzy. Czy to znaczy, że już trzeba skreślać świeżaków i marudzić na ich poziom? Nie, to za wcześnie, natomiast już widać błędy, jakie nowe drużyny popełniają w lidze właściwie co sezon.

Reklama
Po pierwsze – najzwyczajniej w świecie brakuje im doświadczenia.

Stal miała być może wręcz obowiązek wygrać z Wisłą Płock. Nafciarze grali tragicznie, przez ponad 80 minut nie potrafili oddać celnego strzału, a jeszcze przy stanie 1:0 dla Stali goście mieli patelnię, którą zmarnował Tomczyk. Potem Wisła zrobiła jedyną porządną akcję i wpadło. Podbeskidzie? Przecież dwukrotnie prowadziło z Cracovią, czyli siłą rzeczy można było myśleć o zwycięstwie. Ale brakowało koncentracji czy właśnie doświadczenia – zwróćcie uwagę, że oba gole dla Pasów padły w końcówce połówek, a jeszcze Thiago miał piłkę meczową i Górale mogli nie zrobić w tym spotkaniu nawet punktu. Warta? Była lepsza od Lechii, mogła ten mecz spokojnie wygrać i to nawet nie z przewagą jednej bramki. Tymczasem gdańszczanie oddali jeden celny strzał, wpadło, a jakże, i to Lechia cieszyła się z kompletu oczek.

I cóż, na podobny przypadek cierpiał w poprzednim sezonie Raków. Najpierw kompletnie spalił się w inauguracji z Koroną, ale później też tracił głupio punkty. Żeby wspomnieć tylko:

  • 1:2 z Wisłą Płock po golu dla Nafciarzy w 94. minucie,
  • 1:3 z Cracovią, kiedy ekipa Papszuna długo była lepsza,
  • 0:1 z Górnikiem po samobóju Sapały.

Potem tych punktów brakowało, by Raków mógł dostać się do górnej ósemki. Oczywiście, teraz nie widzimy w żadnym z beniaminków potencjału na walkę o umowną już ósemkę, ale punktów może brakować do czegoś innego – na przykład utrzymania. A one powinny być wzięte.

Po drugie – problemy w defensywie.

Podbeskidzie dostało już sześć bramek, Stal trzy, Warta się jeszcze jakoś broni w tym elemencie, no ale punktów z tego nie ma. W każdym razie nie pierwszy raz mamy wrażenie, że beniaminkowie proponują Ekstraklasie radosną twórczość w defensywie. Naczelnym przykładem jest oczywiście wspomniane Podbeskidzie, bo gdyby Górnik w pierwszym meczu strzelił i sześć bramek, to nikt nie mógłby mieć pretensji.

Reklama

Z czym to się nam wszystko kojarzy? Naturalnie, że choćby z Zagłębiem Sosnowiec, które straciło w 37 kolejkach 80 bramek, ale i drugi beniaminek, Miedź, nie miał się czym chwalić, bo 65 przyjętych sztuk było wówczas właśnie drugim najgorszym wynikiem. ŁKS rok temu – 68 razy w papę. Wiadomo, Ekstraklasa to żaden wielki poziom, ale mimo wszystko – w porównaniu do pierwszej ligi – błędy są tutaj wykorzystywane dużo chętniej. Świeżacy jakby o tym zapominali, pozwalają rywalom na za wiele i potem są takie, a nie inne efekty.

Powtórzmy: nie skreślamy beniaminków, jest za wcześnie, ale już można wskazać analogiczne błędy. Trudno też być optymistą, jeśli chodzi o jakieś zwycięstwo w następnej kolejce, skoro Podbeskidzie jedzie do Białegostoku, Stal na Cracovię, a Warta ma Piasta, który owszem, też przegrywa, ale pokazał siłę na Białorusi i musi się w końcu odkuć.

Natomiast mimo tylko jednego miejsca spadkowego, trzeba się wziąć w garść i szukać punktów. Nie płacić frycowego, zapomnieć o tym, że niektóre błędy były piętro wyżej wybaczane. W przeciwnym razie nic z tego nie będzie, a przeciwnicy 18 zespołów w lidze, dostaną szereg gotowych argumentów.

Fot. Newspix

Reklama
Paweł Paczul

Na Weszło pisze głównie o polskiej piłce, na WeszłoTV opowiada też głównie o polskiej piłce, co może być odebrane jako skrajny masochizm, ale cóż poradzić, że bardziej interesują go występy Dadoka niż Haalanda. Zresztą wydaje się to uczciwsze niż recenzowanie jednocześnie – na przykład - pięciu lig świata, bo jeśli ktoś przekonuje, że jest w stanie kontrolować i rzetelnie się wypowiedzieć na tyle tematów, to okłamuje i odbiorców, i siebie. Ponadto unika nadmiaru statystyk, bo niespecjalnie ciekawi go xG, półprzestrzenie czy rajdy progresywne. Nad tymi ostatnimi będzie się w stanie pochylić, gdy ktoś opowie mu o rajdach degresywnych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
15
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Weszło

Reklama