Bruk-Bet Mountain

Piotr Tomasik

10 września 2016, 22:38 • 4 min czytania

Reklama
Bruk-Bet Mountain

Dawno, dawno temu, gdy chcieliśmy pochwalić przeciwników Legii za dobry mecz, pisaliśmy: zagrali bez kompleksów. Dziś, choć lada moment warszawski klub wystąpi w Lidze Mistrzów i organizacyjnie odjedzie reszcie ligi, kompleksów wobec drużyny Besnika Hasiego nie musi mieć żadna z pozostałych piętnastu ekip Ekstraklasy. To, patrząc na postawę i styl gry Legii, byłoby najzwyczajniej w świecie głupie. Napiszemy więc po prostu, że w meczu dwóch drużyn o zbliżonej w tym momencie klasie, lepsza okazała się Bruk-Bet Termalica. 

Reklama

Okazała się lepsza z wielu powodów, ale zacząć rzecz jasna musimy od Jakuba Rzeźniczaka. Kurczę, sprawa ciężka jak nie przymierzając Odjidja-Ofoe zaraz po przyjeździe do Warszawy. Z jednej strony skrzywdzilibyśmy Kubę, pisząc, że po raz kolejny jego gra jest głównym powodem porażki. Z drugiej – większą krzywdę na dziś wyrządza mu chyba Hasi, uparcie wstawiając do składu. Gość, który w piłkę potrafi grać przecież nie najgorzej (serio, nie udawajcie, że nie pamiętacie), nie wytrzymuje ciśnienia, a para leci uszami. Dziś łatwo oszukał go Gergel, głupia ręka w polu karnym, no i jedenastka, którą na bramkę zamienił Jovanović.

NIECIECZA 10.09.2016 MECZ 8. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2016/17: BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA - LEGIA WARSZAWA --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: BRUK-BET TERMALICA NIECIECZA - LEGIA WARSAW JAKUB RZEZNICZAK ROMAN GERGEL FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Żeby było sprawiedliwiej, od razu dodamy, że przy drugiej bramce (no i drugim karnym) ciała dał partner Rzeźniczaka ze środka obrony, Czerwiński. Choć odgwizdany został faul Kopczyńskiego, to debiutujący w Legii zawodnik swoją nieporadnością sprowokował tę sytuację. Co tu dużo mówić – nie ma Pazdana, jest problem.

Legia stwarzała sobie okazje do strzelenia bramki. Może – a raczej na pewno – nie urzekał nas styl gry, ale ten fakt nie podlega dyskusji. Czasami wynikały one z przypadku jak np. centrostrzał Langila, po którym piłka odbiła się od słupka, a Nikolić nie wykazał się odpowiednim refleksem przy dobitce, czasami były efektem przyśpieszenia gry i dobrej współpracy pomiędzy zawodnikami, ale niemal przez cały mecz kończyły się one w ten sam sposób – albo na posterunku był Pilarz, albo problemem było trafienie w bramkę. Dopiero w samej końcówce Nikoliciowi udało się zamienić na bramkę rzut wolny.

Reklama

Wiemy, że przydałyby się jakieś pozytywy przez Ligą Mistrzów, no ale wybaczcie – my nie z tych, którzy pudrują rzeczywistość. Ale będziemy delikatni i ujmiemy to tak – Langil raczej nie zostanie najlepiej dośrodkowującym piłkarzem Champions League, wątpimy, by Odjidja-Ofoe załapał się do czołówki piłkarzy, którzy przebiegną w niej najwięcej kilometrów, Radovicia z dużym prawdopodobieństwem próżno będzie szukać wśród najlepszych dryblerów i tak dalej. Co gorsza, po tym co dziś zobaczyliśmy, wydaje się, że szanse na te osiągnięcia w przypadku rozgrywek Ekstraklasy wcale nie są zdecydowanie wyższe.

Zakładamy, że przedstawiciele Borussii Dortmund oglądali (lub obejrzą) to spotkanie. Co prawda Legii obawiają się pewnie tak, jak w ogóle niepijący Grzegorz Krychowiak badania alkomatem, ale to normalna praktyka, na tym poziomie nikt sobie nie pozwala na lekceważenie. Cóż, chcielibyśmy przeczytać raport z tej obserwacji, tak dla beki…

Panie Hasi, żarty niedługo naprawdę się skończą.

Nie zdziwilibyśmy nawet, gdyby obóz BVB cieszył się, że ich najbliższym przeciwnikiem nie będzie Bruk-Bet Termalica. Dziś podopieczni Czesława Michniewicza tworzyli bardzo dobrze zorganizowaną drużynę, która konsekwentnie wytrącała atuty z rak Legii   grała swoją piłkę. Choć obie bramki padły po rzutach karnych, nie ma przypadku w tym zwycięstwie, jedenastki to tylko efekty dobrej postawy. Na Pilarza w bramce można liczyć (naszym zdaniem z przeciwieństwie do Treli), Putiwcew trzyma tyły, środek pola z Babiarzem, Kupczakiem i Jovanoviviem rozumie się coraz lepiej, Gergel powinien być solidnym wzmocnieniem, a Kędziora wnosi coś do gry jako rezerwowy. Wszystko idzie w dobrym kierunku.

Reklama

Dziś w Niecieczy święto, bawcie się panowie, bo są powody. Trzy mecze z Legią w Ekstraklasie, dwa zwycięstwa u siebie, jeden remis.

A na koniec kącik z kontrowersjami.

Czy sędzia Frankowski mógł wyrzucić z boiska Guilherme (tego z Legii) za ostre wejście w pierwszej połowie? Mógł, wybroniłby się.

Czy Legii należał się rzut karny za faul na Łukaszu Broziu w pierwszej połowie? Raczej tak, przeciwnik w ogóle nie trafił w piłkę, a w nogę już tak.

Reklama

Czy Bruk-Betowi należał się drugi rzut karny? Raczej tak, Kędziora wykorzystał nierozważne zachowanie legionisty.

Ale zakładamy, że nawet jeśli po wnikliwej analizie jakieś punkty za ten Legii wpadłyby w naszej niewydrukowanej tabeli, to nikt z tego powodu szampana by nie otwierał. I to nie dlatego, że to tylko nasza zabawa, chodzi o świadomość tego, że Legia zagrała kolejny bardzo słaby mecz. A w w związku z tym, mamy jeszcze więcej obaw, że po meczu z Borussią korek z butelki z dobrym trunkiem może wystrzelić tylko w księgowości warszawskiego klubu.

WzXcB5u

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Prywatne więzienia, wyciek ropy, obozy dla Ujgurów. Oto grupa kapitałowa Legii

AbsurDB
12
Prywatne więzienia, wyciek ropy, obozy dla Ujgurów. Oto grupa kapitałowa Legii
Ekstraklasa

Prezes Cracovii ukarany po meczu z Legią! „Przyjmuje z szacunkiem”

Mikołaj Duda
0
Prezes Cracovii ukarany po meczu z Legią! „Przyjmuje z szacunkiem”

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Prywatne więzienia, wyciek ropy, obozy dla Ujgurów. Oto grupa kapitałowa Legii

AbsurDB
12
Prywatne więzienia, wyciek ropy, obozy dla Ujgurów. Oto grupa kapitałowa Legii
Ekstraklasa

Prezes Cracovii ukarany po meczu z Legią! „Przyjmuje z szacunkiem”

Mikołaj Duda
0
Prezes Cracovii ukarany po meczu z Legią! „Przyjmuje z szacunkiem”