– Takiego obrotu meczu nie widziałem dawno, albo i nigdy. 35 strzałów w trakcie jednego spotkania to pokaźna liczba, żeby otworzyć wynik, powiększyć go i kontrolować. Po raz kolejny będę mówił o nieskuteczności. Jeśli chce się zwyciężać, trzeba takie szanse zamieniać na gole – narzekał Robert Kolendowicz po tym, jak Korona Kielce przegrała 0:2 z Radomiakiem Radom.
– Wiem, że to brzmi kuriozalnie z tą ciężką pracą, ale nic innego ode mnie nie usłyszycie. Czyny są warte więcej niż słowa. Najłatwiej teraz schować głowę w kolana, ale w sporcie trzeba stawić czoła problemów. W tym zespole widzę złość i rozczarowanie, zawodnicy włożyli dużo zdrowia. Spoglądając w liczby sporo się zgadzało, ale wynik znów się nie zgadzał – dodał trener Kielczan.
Na sugestię w pytaniu jednego z dziennikarzy, że Korona wyglądała jak „zbieranina”, odparł: – Nie zgadzam się, że wyglądaliśmy jak „zbieranina”. Myślę, że to jest nie na miejscu. Widziałem zespół, który chce wygrać. Nie dostrzegam problemów systemowych i w ustawieniu, ale w działaniach indywidualnych i poszczególnych momentach meczu – odparł Kolendowicz.
I dodał: – Możemy czepiać się wielu rzeczy, ale dzisiaj stworzyliśmy wystarczająco dużo sytuacji, by wygrać.
W czterech meczach pod wodzą nowego trenera, Korona zanotowała jedną wygraną i trzy porażki. – Mój początek nie jest taki, jak wymarzyliby sobie kibice. Chcemy pracować i się poprawić. Nie jest dobrze, mamy wynikową burzę, ale po burzy wychodzi słońce. Wierzę, że po przerwie na kadrę ujrzymy skuteczniejszą Koronę.
Kolendowicz: Jest mi szkoda Stępińskiego jako człowieka
Trener Kielczan skomentował też kwestię Mariusza Stępińskiego, który ponownie pomimo okazji nie strzelił gola. – Powiem wam uczciwie. Jest mi go szkoda jako człowieka. Żyjemy w czasach, w których dostępność do komentowania jest bardzo frywolna. To twardy facet i doświadczony piłkarz. Ale pamiętajmy, że każdy zawodnik ma swoją rodzinę i jest otoczony ludźmi przeżywającymi takie komentarzem. Jestem pierwszy do rozliczania zawodników z ich postawy na boisku, ale Mariusz to nasz kapitan i wierzę, że dzięki tej pracy będzie mu szło lepiej – powiedział.
Na koniec trener Korony zaznaczył: – Po meczu będąc z zawodnikami pod sektorem kibiców usłyszałem wsparcie, co mi zaimponowało. Rozumienie gry w Kielcach wśród kibiców jest wysokie. Widzieli, jak ten mecz wyglądał. Mogli zareagować różnie, bo to był ważny mecz, ale bardzo im dziękuję za taką reakcję. Głosów wsparcia jest dużo.
Po przerwie reprezentacyjnej Korona zagra na wyjeździe z Piastem Gliwice.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix