Piast Gliwice mógł się czuć faworytem w wyjazdowym meczu ze Śląskiem Wrocław i choć to goście stworzyli sobie więcej sytuacji (co nie znaczy, że było ich dużo), na koniec większy niedosyt może odczuwać WKS.
Wszystko oczywiście ze względu na fakt, iż już na samym początku wrocławski beniaminek otrzymał rzut karny. Vallejo zagapił się w zamieszaniu i sfaulował wbiegającego mu zza pleców Shabaniego. Za wymierzanie sprawiedliwości zabrał się Przemysła Banaszak. Uderzył jednak fatalnie – lekko, płasko i dość daleko od słupka. Domen Gril spokojnie stał na linii, a na koniec rzucił się i pewnie złapał piłkę.
– Chciałem czekać na bramkarza, tak jak zwykle to robię. Pojedynek wygrał bramkarz, niestety. Za lekko też uderzyłem, nie wyczekałem do końca, no i niestety: nie strzeliłem gola – tłumaczył w przerwie reporterowi Canal+ Sport niefortunny strzelec.
Widywaliśmy lepiej wykonane rzuty karne… 🫣
Wciąż bez goli we Wrocławiu 👇
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Khg2yEVJUo https://t.co/X9VKXYFuTy
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 7, 2026
Śląsk Wrocław – Piast Gliwice 0:0. Postęp w obronie gospodarzy
Banaszak często jest krytykowany przez kibiców Śląska, ale liczbami się bronił. Ostatnio trafiał do siatki w trzech meczach z rzędu, a łącznie miał już na koncie pięć goli. Problem w tym, że to napastnik, którego przeważnie trudno za coś mocniej pochwalić, gdy nie daje konkretu z przodu. I tak też było tym razem. Banaszak już ani razu się nie pokazał i dość szybko został zmieniony.
Co do Domena Grila – wejście do Ekstraklasy zanotował okropne, ale trzeba mu oddać, że po ligowym meczu z Legią Warszawa coś przeskoczyło w jego głowie i stał się wartością dodaną dla zespołu. Daniel Myśliwiec i dyrektor sportowy Łukasz Piworowicz mogą czuć satysfakcję, bo od początku w niego wierzyli, co też publicznie deklarowali.
Piast do najlepszej okazji doszedł na samym początku. Katsantonis po bilardzie po rzucie rożnym kopnął z bliska nad poprzeczką, mógł się wykazać większym opanowaniem. Potem jeszcze Lima obił poprzeczkę schodząc do środka i będąc do końca naciskanym przez Jurceca. Był jeszcze strzał Limy zbity na słupek przez Niemczyckiego, tyle że tu sędziowie odgwizdali spalonego. W drugiej połowie Vallejo świetnie poklepał z Sanką i dograł przed bramkę, gdzie jednak popisową interwencję zanotował wracający Andersson, wślizgiem unieszkodliwiając Ntamacka.
Niezły debiut w Ekstraklasie Marko Dijakovicia
Śląsk poza rzutem karnym nie zmusił już Grila do cięższej roboty, choć w końcówce zaczął śmielej atakować i kilka razy zalążki groźnych sytuacji stworzył.
W roli pierwszego trenera gospodarzy zadebiutował Toni Golem, dotychczas będący asystentem Ante Simundzy. Chorwat odkurzył w defensywie Marko Dijakovicia, który w tym sezonie dotychczas był jedynie obserwatorem. Austriacki stoper wypadł bardzo solidnie, choć obniżyliśmy mu notę za prostą i niebezpieczną stratę z 78. minuty. Na jego szczęście Vallejo uderzył koszmarnie, posyłając piłkę daleko, daleko w trybuny.
Z perspektywy kibiców Śląska budująca może być postawa w tyłach. Piast po raz ostatni zagrał na zero z przodu 9 sierpnia w Poznaniu, a nawet wtedy do przerwy doszedł do wielu szans. W atakowaniu wyglądało to znacznie gorzej, ale w sytuacji WKS-u najważniejsze są podstawy. W tym aspekcie można odnotować postęp.
Zmiany:
Legenda
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix