Dawid Szwarga może świętować pierwsze ligowe zwycięstwo od momentu powrotu do Częstochowy. A trzeba przyznać, że zadanie do najłatwiejszych nie należało, bowiem pod Jasną Górę przyjechała Pogoń Szczecin z pięcioma wygranymi z rzędu. Mimo to Medaliki sięgnęły po pierwsze trzy punkty za nowego trenera, który postanowił szczerze zwrócić się do kibiców.
Jako pierwsza na prowadzenie na stadionie przy Limanowskiego wyszła Pogoń, a to za sprawą trafienia Darko Czurlinowa. Później jednak do siatki trafiali tylko gracze gospodarzy. Do wyrównania doprowadził Patryk Makuch, później strzelił także Bogdan Racovitan, a wynik na 3:1 ustalił Tomasz Pieńko. Chociaż trzeba wziąć pod uwagę, że przy trzeciej bramce między słupkami stał już nominalny stoper Dimitrios Keramitsis, który po czerwonej kartce Valentina Cojocaru musiał go zastąpić.
Dawid Szwarga na pomeczowej konferencji prasowej nieco zaskoczył stwierdzeniem, że zwycięstwo wcale nie było najważniejsze.
– Cieszymy się ze zwycięstwa, bo w naszej sytuacji każde trzy punkty są ważne, ale w tym meczu nie było najważniejsze zwycięstwo, a realizacja naszych założeń i styl, w jakim osiągnęliśmy to zwycięstwo. Oprócz realizacji naszych założeń w obronie, gdzie momentami graliśmy naprawdę na wysokim poziomie, ale piłkarze pokazali też spokój, odwagę i taką płynność w grze. To są rzeczy, które mnie osobiście bardzo cieszą.
– W zespole było czuć dużą wiarę w odniesienie sukcesu. Natomiast cieszą mnie też zmiany, bo zmiennicy podnieśli intensywność i dodali trochę jakości piłkarskiej. Kompleksowo rozegraliśmy bardzo dobry mecz i mam nadzieję, że to będzie kierunek, w którym będziemy podążać – ocenił trener Rakowa Częstochowa.
Dawid Szwarga zwrócił się do kibiców. „Może się niektórym narażę”
Inną kwestią, jaką nieco zaskoczył szkoleniowiec Medalików, były słowa do kibiców, jakie sam z siebie postanowił wygłosić. Dawid Szwarga poruszył sprawę gwizdów, jakie otrzymał choćby Jean Carlos Silva, raczej nie imponujący wysoką formą w tym sezonie. Trener zaapelował, by wspierać zespół jedynie w pozytywny sposób.
– Na koniec mojej wypowiedzi może narażę się niektórym kibicom, ale nie gwiżdżcie na swoich zawodników. Nie róbcie tego. Na Carlosa to nie działa. To jest kozak. W 37. minucie dostał gwizdy, a w 38. zabrał piłkę i minął trzech rywali. Na nas to nie wpływa, ale to pomaga przeciwnikowi. Rywal widzi, że kibice gwiżdżą na swoich piłkarzy.
– Każdy ma prawo do krytyki, ale zróbcie to po meczu. Przegramy mecz, będzie nam się należeć bura od kibiców, taki jest ten zawód. Ale w trakcie meczu na własnym stadionie wspierajmy się wzajemnie. Musimy zrobić to razem, bo bez was nie damy rady. Ten stadion pod względem pojemności może nie jest największy w Ekstraklasie, ale potrafił już niejednego zgnieść.
W każdym razie pod Jasną Górą w końcu mogą cieszyć się, że udało się wydostać z ostatniego miejsca w tabeli. Z dziewięcioma punktami na koncie Raków przeskoczył Wieczystą i zajmuje 17. lokatę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix