Sow pewny swego. „To powinien być karny i czerwona kartka”

Marcin Ziółkowski

23 października 2026, 00:01 • 2 min czytania 1

Reklama
Sow pewny swego. „To powinien być karny i czerwona kartka”

Nie był to udany wieczór dla Jagiellonii Białystok. Anderlecht pokazał swoją wyższość, a drużyna z Podlasia nie miała na to odpowiedzi, przegrywając 0:3 przed własną publicznością. Po meczu dla Polsatu Sport wypowiedział się Ousmane Sow. Francuz był bardzo zawiedziony, zwłaszcza decyzją arbitra po godzinie gry, gdy doszło do sytuacji stykowej w okolicy szesnastego metra. Piłkarz jest zdania, że arbiter podjął niewłaściwą i  krzywdzącą decyzję. 

Reklama

Sow rozgoryczony. Wynikiem i podejściem arbitra

Ousmane Sow wszedł na boisko w przerwie spotkania z Anderlechtem. Tak jak i koledzy, nie może zaliczyć tego meczu do udanych. Przed kamerami przyznał, że nie rozumie dlaczego na boisku było widać brak pewności siebie pośród jego kolegów.

– Nie wiem co było przyczyną takiej postawy, ale zagraliśmy z bardzo dobrym zespołem. Musimy mieć więcej pewności siebie na boisku, jeśli chcemy takim ekipom stawiać czoło. Teraz jest dla nas trudny moment, musimy podążać dalej.

Reklama

Powrócono też do sytuacji z 63. minuty. Sow, który wybiegł zza linii obrony po świetnym podaniu jednego ze stoperów, w dogodnej okazji został (według opinii własnej) sfaulowany przez Giuliana Biancone. Stoper Belgów pociągnął Francuza za kark, a Sow się przewrócił. Był też drobny kontakt z piętą ofensywnego zawodnika. Wypożyczony z Brondby piłkarz nie miał wątpliwości, że to była sytuacja, w której Biancone powinien wylecieć z boiska.

– Ja upadłem, bo obrońca mnie dotknął. Jestem pewien, że był kontakt, gdyby mnie nie dotykał, to bym tego nie zrobił. Nie wiem czemu sędzia podjął taką decyzję i nie podyktował karnego. Jedenastka była oczywista, do tego czerwona kartka, bo to był ostatni obrońca. Upadłem, bo to była wina rywala.

Po trzech kolejkach Ligi Europy, Jagiellonia ma trzy punkty i 27. miejsce w tabeli fazy ligowej. Kolejny mecz to 5 listopada i wycieczka do Bułgarii. Rywalem Jagi będzie Lewski Sofia, który na krajowym podwórku przerwał hegemonię Łudogorca Razgrad. Podopieczni Julio Velasqueza mają na koncie jedno oczko więcej od drużyny z Podlasia, a w trzeciej serii spotkań wygrali w Pilźnie z Viktorią 2:1.

Reklama

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Europy

Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”

Duda  &  Figlewicz
1
Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”
Liga Europy

Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Braian Wilma
4
Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”

Duda  &  Figlewicz
1
Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”
Liga Europy

Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Braian Wilma
4
Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”