Wręcz materiałem na film jest droga, jaką w wyjątkowo krótkim okresie czasowym przeszedł Oskar Kubiak. Zaledwie kilkanaście miesięcy temu występował jeszcze na czwartym poziomie rozgrywkowym, a obecnie ma za sobą minuty zebrane na poziomie Ligi Mistrzów. Teraz sam zainteresowany opowiedział o swojej historii i jak przyznał, po drodze nawet zdarzyła mu się praca na budowie.
Oskar Kubiak latem minionego roku trafił z trzecioligowej Wdy Świecie do Arki Gdynia. Tam jednak szansy się nie doczekał i został odesłany na wypożyczenie do Sokoła Kleczew, czyli beniaminka 2. Ligi. Był tam zdecydowanie największą gwiazdą i już zimą wrócił do Trójmiasta. Klub spadł z Ekstraklasy, jednak on był wyróżniającą się postacią i zapracował sobie na transfer do Slavii Praga, gdzie może liczyć na swoje szanse na poziomie Ligi Mistrzów.
20-letni zawodnik mistrza Czech w rozmowie z tygodnikiem Piłka Nożna przyznał, że przez kilka tygodni pracował na budowie.
– Mignął mi również w mediach społecznościowych artykuł na ten temat. Tak, to prawda. Dorabiałem sobie na boku, chciałem mieć trochę więcej pieniędzy. Nie musieć liczyć, czy wystarczy mi od pierwszego do pierwszego. Długo jednak tam nie popracowałem. Raptem kilka tygodni. Przynieś, wynieś, pozamiataj – tym się zajmowałem – mówi Oskar Kubiak.
Oskar Kubiak w rok od trzeciej ligi do Ligi Mistrzów. „Czasem mam ochotę się uszczypnąć”
Młody skrzydłowy na początku miał problemy zdrowotne, jednak już jest w pełni dyspozycji i nawet zdążył zagrać na poziomie Ligi Mistrzów. A jakby tego było, to we wszystkich możliwych meczach. Z Lens oraz Fenerbahce zaczął w podstawowym składzie i rozegrał w obu ponad 70 minut oraz wszedł na ostatni kwadrans starcia z Sabahem.
Teraz przyznaje, że rok temu by nie dał wiary, że tak to się wszystko potoczy. – Na pewno bym w to nie uwierzył. Powiedziałbym, że to jakiś żart. Sam czasem mam ochotę się uszczypnąć.
Równie dobrze w barwach Slavii Praga radzi sobie Wiktor Nowak, który wyrósł tam na jedną z czołowych postaci, a także doczekał się debiutu w reprezentacji Polski. W kadrze Jana Urbana również nie zawiódł i ekspresowo wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. Oskar Kubiak stwierdził, że obecnie to właśnie rodak najbardziej mu imponuje w drużyne.
– Po przyjściu tutaj udzieliłem wywiadu, w którym wskazałem Davida Mosesa. Dziś muszę powiedzieć, że najbardziej imponuje mi mój najbliższy obecnie kolega, czyli Wiktor Nowak. Jego partner w środku pola, Michal Sadilek, również jest bardzo dobrym zawodnikiem, szczególnie pod względem techniki i intensywności. Wymieniłbym właśnie tych dwóch piłkarzy.
Były gracz Arki Gdynia wskazał też różnicę miedzy ligą czeską i Ekstraklasą.
– Myślę, że jedna rzecz od razu rzuca się w oczy. Liga czeska jest, moim zdaniem, trochę lepsza pod względem intensywności. Nie mogę jednak powiedzieć zbyt wiele, bo rozegrałem w Ekstraklasie tylko jedną rundę i nie miałem okazji poznać realiów całego sezonu. Trudno mi więc jednoznacznie porównywać obie ligi, ale na podstawie tego krótkiego doświadczenia uważam, że intensywność w Czechach jest zdecydowanie większa. Jeśli chodzi o taktykę i techniczne aspekty gry, myślę, że Polska może mieć lekką przewagę.
Poza trzema występami w Lidze Mistrzów, Kubiak zagrał także w trzech meczach tamtejszej ekstraklasy. Ponadto w spotkaniu Pucharu Czech zaliczył swoją premierową asystę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix