Pierwsza asysta Puchacza w Lidze Mistrzów! Sabah nastraszył Borussię

Marcin Długosz

20 października 2026, 20:34 • 4 min czytania 2

Reklama
Pierwsza asysta Puchacza w Lidze Mistrzów! Sabah nastraszył Borussię

Na początku wydawało się, że Borussia Dortmund rozwalcuje Sabah i wygra w Baku bardzo wysoko. Rzeczywistość okazała się inna – Niemcy musieli się mocno napocić, żeby wygrać w Azerbejdżanie 2:1. A to między innymi z powodu Tymoteusza Puchacza, który zanotował swoją pierwszą w karierze asystę w Lidze Mistrzów.

Reklama

Sabah – Borussia. W tabeli nie było różnicy

Niespodziewanie obie drużyny przystępowały do meczu mając tę samą liczbę punktów. Sabah na start dostało lanie 0:4 od Manchesteru United, ale już przed tygodniem zdołało pokonać u siebie 2:0 Slavię Praga. Borussia przeszła odwrotną drogę – najpierw wygrała 3:2 z Villarrealem, żeby potem dołączyć do coraz szerszego grona ofiar Bodo/Glimt. W Norwegii przegrała 0:1.

W wyjściowym składzie Azerów, którzy domowe spotkania w pucharach rozgrywają na niemal 70-tysięcznym Stadionie Olimpijskim w Baku, tradycyjnie wyszedł Tymoteusz Puchacz. Pozycja reprezentacja Polski w szeregach mistrza Azerbejdżanu jest absolutnie niepodważalna.

Oblężenie bramki Azerów

Rozpoczęło się spotkanie i po pierwszych minutach w zasadzie mogliśmy się tylko zastanawiać, czy BVB pokusi się o coś pokroju 6:0 jak z Legią w Warszawie dziesięć lat temu, czy może spuści świeżakom w Champions League jeszcze mocniejsze lanie. Niemcy co chwilę wpadali w pole karne Sabah, które wyglądało, jakby nie miało pół pomysłu na powstrzymanie rozpędzonych przeciwników.

Najpierw bramkarz Azerów, Stas Pokatilov, dwukrotnie poradził sobie z próbami Fabio Silvy. Po chwili Serhou Guirassy wpadł w pole karne, ale posłał piłkę ponad poprzeczką. Goście sunęli z akcją właściwie bezustannie, aż w końcu szybko dopięli swego.

Reklama

W 10. minucie w „szesnastkę” Sabah wpadł Carney Chukwuemeka, BVB dobrze rozklepała gospodarzy, a strzał sprzed pola karnego oddał Felix Nmecha. Pokatilov sparował piłkę przed siebie, a na to tylko czekał Guirassy, który dobitką z bliska zapewnił Borussii prowadzenie.

Puchacz z asystą w Lidze Mistrzów

Ci, którzy liczyli, że kolejne gole dla wicemistrzów Niemiec będa tylko kwestią czasu, musieli się nieco rozczarować. Owszem – Dortmundczycy w dalszym ciągu przeważali, ale ich ataki nie były aż tak widoczne. Przed upływem pół godziny gry żółtą kartkę zarobił środkowy obrońca Azerów, Steve Solvet, który w ostatnim momencie faulował przed polem karnym Nmechę. Strzał z rzutu wolnego oddał Joey Veerman, ale nie zaskoczył tym Pokatilova.

W ostatnim kwadransie zaczęło dziać się coś, co długo wydawało się niemożliwe – Sabah doszedł do głosu. Po podaniu Kaheema Parrisa trafił nawet Joy Lance Mickels, ale znajdował się na nieznacznym spalonym i sędzia nie miał wyjścia. Gol nie został uznany.

Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. W 39. minucie gospodarze rozegrali rzut wolny, z którego Puchacz posłał idealne dośrodkowanie z prawej flanki. W polu bramkowym walkę o pozycję wygrał Aden McCarthy i główką doprowadził do wyrównania. Tym samym reprezentant Polski zanotował swoją pierwszą asystę w karierze w Lidze Mistrzów.

Reklama

Tuż przed przerwą Parris postraszył jeszcze bramkarza BVB, Gregora Kobela, ale Szwajcar interweniował skutecznie po strzale Jamajczyka sprzed pola karnego. Do zmiany stron boiska utrzymał się zatem remis 1:1. Mecz był żywy, pełen akcji, najpierw ze znaczną przewagą Borussii, a potem z niespodziewanym dojściem do głosu przez Sabah.

xx

Reklama

Na początku drugiej połowy kamery pokazały nam Niko Kovaca, który w ostatnich dniach przedłużył kontrakt z Borussią do połowy 2029 roku. Chorwat wyglądał na dość spokojnego, nawet pomimo faktu, że jego drużyna remisowała mecz, w którym ewidentnie powinna prowadzić. Być może był pewny, że jego zespół nie pokpi sprawy w Azerbejdżanie.

I trzeba przyznać, że znów dość szybko wziął się do roboty. W 53. minucie Veerman posłał idealne dośrodkowanie na nogę Guirassy’ego, a Gwinejczyk mocnym strzałem z pięciu metrów, po wygraniu pozycji z Solvetem, trafił na 1:2.

Reklama

Od tej pory tempo meczu w Baku znacznie spadło. To już nie było żywe, elektryzujące spotkanie jak w pierwszej połowie. Borussia przestała za wszelką cenę szukać kolejnych goli, a Sabah nie miał na tyle werwy i pomysłu, żeby przesadnie naprzykrzać się Kobelowi.

Na kwadrans przed końcem gospodarze mieli wymarzoną akcję, żeby znów wyrównać. Wprowadzony chwilę wcześniej Orphe Mbina wpadł w pole karne i oddał strzał na bramkę Borussii, ale nie wykazał się precyzją. To było jednak jasne ostrzeżenie dla Niemców – przy tak kruchej przewadze, do samego końca może wydarzyć się właściwie wszystko.

Mistrzowie Azerbejdżanu postraszyli gości rozgrywając piłkę w okolicy ich pola karnego, ale ostatecznie na konkrety zabrakło mocy. BVB zwyciężyła 2:1, choć gracze Sabah zdecydowanie mogą spojrzeć sobie w lustro – powalczyli jak mogli, ile tylko mieli siły.

Sam Puchacz nie był szczególnie często pod grą, wygrał tylko jeden z pięciu pojedynków z rywalami. Najważniejsze udało mu się jednak osiągnąć – zaliczył asystę, dzięki którego jego zespół tak długo siedział Borussi na ogonie.

Reklama

W następnej kolejce, 4 listopada, Sabah zagra w Norwegii z Vikingiem, a wicemistrzowie Niemiec zmierzą się w Dortmundzie z Betisem.

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Wychowanek Jagi pod wrażeniem Siemieńca. „Znakomity trener i człowiek”

Mikołaj Duda
0
Wychowanek Jagi pod wrażeniem Siemieńca. „Znakomity trener i człowiek”
La Liga

„Real Madryt? Czemu nie”. Polski talent mierzy wysoko 

Mikołaj Duda
1
„Real Madryt? Czemu nie”. Polski talent mierzy wysoko 

Liga Mistrzów

Reklama