Paweł Raczkowski centymetry od skandalu. Brawa dla VAR!

Mikołaj Duda

16 października 2026, 20:38 • 3 min czytania 3

Reklama
Paweł Raczkowski centymetry od skandalu. Brawa dla VAR!

W ostatnich tygodniach z reguły krytykujemy sędziów za ich kolejne większe i mniejsze pomyłki. Teraz dla sprawiedliwości chcemy także kogoś pochwalić. Konkretnie to Jarosława Przybyła i Marcina Bońka za zachowanie trzeźwości umysłu i uratowanie Pawła Raczkowskiego przed absolutną kompromitacją. Interwencje VAR w minionych dniach to wcale nie jest taka oczywistość, więc docenić warto. 

Reklama

Normalnie nie powinniśmy nawet jakoś szczegółowo zajmować się sytuacją z pola karnego Wieczystej. Efthymios Koulouris najwidoczniej pomylił dyscypliny i postanowił zagrać w siatkówkę, blokując strzał Ericka Otieno. Oczywistym było wskazanie na 11. metr. Wydawało się, że dla wszystkich to jest jasne i klarowne, ale najwyraźniej nie.

Paweł Raczkowski widział coś innego niż wszyscy i gdyby nie czujność jego kolegów, to mówilibyśmy o kolejnym skandalu. A tak pozostajemy przy wyjątkowej niekompetencji arbitra.

Reklama

Brawa dla arbitrów VAR. Uchronili nas przed kolejnym skandalem

VAR właśnie po to został stworzony, żeby korygować błędy sędziego głównego. W ostatniej kolejce jednak przekonaliśmy się, że czasami nie tylko tyle, że nie pomaga, to jeszcze szkodzi. Takim najlepszym przykładem jest Paweł Malec z meczu z Białegostoku, który gdy trzeba było to nie interweniował, ale gdy Wojciech Myć podjął dobrą decyzję, to już zawołał go do monitora i nakłonił do jej zmiany.

Oczywiście tych przykładów jest więcej – można przywołać choćby spotkanie przy Łazienkowskiej pomiędzy Legią i Wisłą Kraków – więc tym bardziej warto zaznaczyć, że Jarosław Przybył i Marcin Boniek zrobili to, co powinni. Chociaż pamiętajmy, że pierwszy z nich w ostatni weekend też dużego błędu się nie ustrzegł. Jako sędzia główny nie zauważył stempla na Juljanie Shehu z Widzewa w starciu z Piastem Gliwice. Nie mógł wtedy liczyć na pomoc kolegów z Centrum VAR.

Natomiast skuteczna interwencja i uratowanie sytuacji nie zmienia faktu, że Paweł Raczkowski kompletnie tego nie zobaczył. Najpierw nakazał wznowić grę od bramki, a raptem kilka sekund później pokazał jednak na rzut rożny. A co najlepsze piłka nawet nie opuściła boiska, więc nie mamy pojęcia, jakim cudem mielibyśmy zaczynać od narożnika. Umówmy się, niedojrzenie tak ewidentnej sytuacji w pierwsze tempo z boiska powinno skutkować dłuższym odpoczynkiem, przynajmniej od sędziowania Ekstraklasy.

Ale oczywiście wiemy, że w polskiej piłce nie ma co liczyć na wyciągnięcie jakichś konsekwencji. Najwyżej odpocznie jeden weekend i jak gdyby nigdy nic Paweł Raczkowski wróci do pracy w Ekstraklasie. Gorzej, jakby zdecydował się na skrytykowanie obecnego systemu. Wtedy to, no wiadomo, surowa kara jak najbardziej, by się należała.

Reklama

W każdym razie Lamine Diaby-Fadiga wykorzystał jedenastkę, a następnie drugim golem przechylił szalę zwycięstwa na korzyść Rakowa, dla którego to dopiero druga wygrana w tym sezonie Ekstraklasy.

Fot. Newspix

3 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Piłkarze Realu, Barcy i… Piasta Gliwice. W tym są najlepsi w Europie

Mikołaj Duda
1
Piłkarze Realu, Barcy i… Piasta Gliwice. W tym są najlepsi w Europie