Raków się cieszy, bo ma Makucha. Sędzia się cieszy, bo ma VAR

Kacper Korpak

16 października 2026, 20:33 • 4 min czytania 31

Reklama
Raków się cieszy, bo ma Makucha. Sędzia się cieszy, bo ma VAR

Do bezpośredniego starcia Raków Częstochowa i Wieczysta Kraków przystępowały po porażkach z GKS-em Katowice. Piątkowe starcie było dla obu drużyn niezłą szansą na zdobycie ligowych punktów. W dotychczasowej formie trudno im bowiem szukać zwycięstw z resztą ekstraklasowej stawki. Mecz był dość wyrównany, ale na końcu to Raków miał Makucha. Były gracz Cracovii od początku sezonu odstaje od całej swojej drużyny, a w tym starciu miał jeszcze do pomocy Lamine’a Diaby Fadigę. Mimo dobrego meczu, na końcu i tak musimy poświęcić kilka słów arbitrowi.

Reklama

Raków i wielkie szokujących wydarzeń

Już przed meczem z Częstochowy docierało do nas wiele szokujących informacji. Przede wszystkim do Polski po kilku miesiącach przyjechał Adriano Amorim. W historii z Brazylijczykiem Raków był niczym profesor na studiach, który otrzymuje zwolnienie lekarskie od studenta. Papiery od lekarza w obu przypadkach wyglądają jednak dosyć wątpliwie. W każdym razie trener Kaczmarek na konferencji przekonywał, że bardzo cieszy się z powrotu swojego wahadłowego i ma nadzieje, że pomoże on drużynie w nadchodzących tygodniach.

Mniejszą wiarę były szkoleniowiec Radomiaka pokłada za to w Adinie Molnarze. Węgier nie znalazł się w kadrze meczowej i spotkanie z Krakowa oglądał zapewnie przed domowym telewizorem. Jak poinformował rzecznik prasowy zawodnik nie wystąpił w meczu tylko ze wzlędu na decyzję sztabu szkoleniowego. Inaczej było już z Marko Bulatem. Jego zabrakło ze względu na uraz pleców.

Tomasz Kaczmarek stwierdził, że kibice Medalików otrzymali zbyt mało szokujących informacji, dlatego mecz z Wieczystą postanowił zagrać na „czwórkę z tyłu”. Ustawienia bez trójki obrońców w Rakowie przez cały mecz widziano ostatnio za czasów Kazimierza Wielkiego. Jednak, jeśli drużynie nie idzie, trzeba próbować czegoś nowego. Z GieKSą nie wypaliło, ale dziś wyglądało to nieco lepiej.

Reklama

Wieczysta też zmaga się z „czymś” nowym. Mecz z Rakowem był dla krakowskiej drużyny trzecim starciem w ciągu ośmiu dni. Przez nadrabiane zaległości obie ekipy przystąpiły więc do bezpośredniego starcia po porażkach z GKS-em Katowice. Jednak nie można porównywać tych porażek. Wieczysta starała się, walczyła i niewiele brakło, że urwałaby podopiecznym trenera Góraka punkty. Raków dostał natomiast od GieKSy „czwórkę” i jak najszybciej powinien zapomnieć o tym spotkaniu.

Cios za cios, ale wynik stał w miejscu

W pierwszej połowie oglądaliśmy naprawdę niezłe widowisko. Obie drużyny chciały grać w piłkę i stwarzały sobie wiele okazji. Biorąc pod uwagę ich dyspozycję, nie byliśmy jednak zaskoczeni, że goli nie zobaczyliśmy. Wieczysta swoją najgroźniejszą okazję miała po stałym fragmencie gry. Piłka trafiła na głowę Antonio Milicia, ale Chorwat w Krakowie nie prezentuje się tak dobrze, jak robił to w Poznaniu. Strzał defensora minął więc bramkę Kacpra Trelowskiego. Raków w atakach był nieco konkretniejszy, ale żaden z sześciu celnych strzałów nie trafił do bramki nieźle dysponowanego Mateusza Kochalskiego.

Na trafienia musieliśmy poczekać więc do drugiej połowy. W 69. minucie Efthymios Koulouris obsłużył znakomitym podaniem Lisandro Semedo, a ten w sytuacji sam na sam pewnie wyprowadził na prowadzenie swoją drużynę. Jak się jednak okazało, znakomita asysta nie była „najpopularniejszym” zagraniem Greka w tym meczu.

Reklama

Raków wygrywa, bo ma Makucha. Sędzia się nie ośmiesza, bo ma pomoc ze strony VAR

Kilka minut później Koulouris „popisał się” w swoim polu karnym. Przy interwencji wystawił ręcę w górze, jakby był co najmniej na koncercie Davida Guetty. Piłka oczywiście trafiła go w kończyny, ale tu pojawił się sędzia Raczkowski. Arbiter z Warszawy nie zobaczył z bliska koncertowej imprezy Greka i musiał poczekać na wóz VAR. Jego koledzy byli tego dnia jednak dosyć życzliwi i zawołali go do monitora. Po obejrzeniu sytuacji podyktowano rzut karny, którego na gola zamienił Lamine Diaby Fadiga.

Swój powrót do meczu Raków zawdzięczać może jednak głównie dzięki Patrykowi Makuchowi. Napastnik od początku sezonu wygląda znacznie lepiej niż cała jego drużyna. Dzisiaj znów tak było. W decydującej akcji to Makuch znakomicie zachował się w polu karnym i obsłużył Fadigę idealnym podaniem. Ten sytuacji nie zmarnował, a Raków wreszcie odniósł pierwszy wyjazdowy tryumf w lidze. Jak widać, były napastnik Cracovii potrzebuje wsparcia. Jeśli takie otrzyma, to Medaliki stać nawet na odnoszenie zwycięstw.

Reklama

Wieczysta Kraków – Raków Częstochowa 1:2 (0:0)

  • Lisandro Semedo 69′
  • Lamine Diaby Fadiga 79′
  • Lamine Diaby Fadiga 88′
6
Kochalski
4
Pestka
yellow-card
3
Dujmovic
yellow-card
3
Milić
yellow-card
2 -
Djermanovic
5
Fila
5
Piazon
5
Maigaard
4
Christensen
3
Rosa
4
Koulouris
1

Zmiany:

icon-swap
Lisandro Semedo
6
Jose Antonio de la Rosa
1
icon-swap
Matus Vojtko
Kamil Pestka
icon-swap
Christopher Lungoyi
Efthimios Koulouris
icon-swap
Bartosz Bialek
Lucas Piazon
icon-swap
Kamil Dankowski
Karol Fila

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony

Fot. Newspix

Reklama
31 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama