Petr Cech podziękował lekarzom. Chodzi o zderzenie z Huntem

Marcin Ziółkowski

16 października 2026, 18:25 • 3 min czytania 0

Reklama
Petr Cech podziękował lekarzom. Chodzi o zderzenie z Huntem

W świadomości kibiców Premier League było kilka chwil, w których piłka nożna schodziła na dalszy plan. Jedną z takich historii jest mecz Reading – Chelsea z października 2006 roku. Wtedy to Petr Cech doznał urazu głowy i od tamtej pory zakładał na spotkania charakterystyczny kask. Legendarny czeski bramkarz wrócił w ramach wspomnień do tego feralnego dnia, który na zawsze naznaczył jego karierę.

Reklama

Petr Cech 20 lat temu mało nie zakończył kariery

14 października 2006, Madejski Stadium. Skojarzenie może być tylko jedno. W pierwszej minucie meczu, Stephen Hunt zderzył się z Petrem Cechem. Z boiska przewieziono go na oddział neurochirurgiczny w Oxfordzie, gdzie przeszedł operację czaszki. Podczas zabiegu ratunkowego chirurdzy wszczepili mu do głowy dwie tytanowe płytki.

Czech zakończył w ten sposób 2006 rok na boisku. Wrócił niecałe trzy tygodnie po nowym roku. Kask na głowie stał się nierozłącznym elementem wizerunku Cecha aż do końca kariery w 2019 roku.

Reklama

Angielski futbol sporo zyskał na tej sytuacji. Warto wspomnieć, że obowiązkowym elementem procedur meczów Premier League została obecność karetki gotowej do natychmiastowego transportu poszkodowanego zawodnika lub arbitra. Ratownicy medyczni oraz lekarz w strefie technicznej – to inne z kluczowych zmian.

44-letni Petr Cech w ostatnim wpisie na Instagramie wrócił do tamtej pamiętnej sytuacji.

– Minęło 20 lat od „słynnego” meczu wyjazdowego z Reading. Chciałem zachować sobie możliwość publikacji właśnie dziś, tak aby każdy mógł spojrzeć na to, że rocznica była wczoraj.

– To niezaprzeczalnie dzień, który w ogromnym stopniu wpłynął na Premier League. Kibiców, moją rodzinę, na mnie samego. Po 20 latach, patrzę na to z różnych perspektyw, ale niech cała historia zostanie ubrana w perspektywę.

Reklama

– Powrót do zdrowia był najtrudniejszy na samym początku i miałem czasem wielkie wątpliwości, czy wrócę do gry. Po drodze nauczyłem się wielu rzeczy. Narodził się legendarny kask. Premier League zmieniła zasady dotyczące bezpieczeństwa piłkarzy, lekarze zaczęli być obecni na każdym meczu (i uratowali wiele żyć w tym czasie).

– Podsumowując moją myśl, chciałbym podziękować zespołowi medycznemu z Radcliffe Hospital w Oxfordzie za danie mi szansy na życie i pozwolenie mi na kontynuowanie kariery w sporcie, który kochałem, w którym pobiłem parę rekordów i dałem radość milionom kibiców, poprzez wygrywanie trofeów. I najważniejsze, zostałem ojcem. Niech ludzie nawet w trudnych momentach znajdują te ukryte skarby, które są warte każdego wysiłku.

Reklama

Dwójka dzieci Cecha trenuje piłkę nożną w akademii Fulham. Córka Adela ma 17 lat i gra w roli obrończyni, a syn Damian ma rok mniej od siostry i poszedł w ślady taty, jest bramkarzem.

 

 

Reklama

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama