Słodko-gorzki wieczór miał piłkarz Betisu. Antony wraz z kolegami poradził sobie z piłkarzami Porto i mógł cieszyć się z wygranej 3:2, ale niedługo. Później wrócił bowiem do domu i zastał go zrabowanym.
To praktyka dobrze znana przestępcom, bo wielu z nich decyduje się na włamania do domów piłkarzy właśnie wtedy, gdy ci rozgrywają jakiś mecz. To samo spotkało Antony’ego, który przyznaje, że najgorsze nie jest wcale to, że stracił kosztowności. – To nie tylko strata materialna, ale przede wszystkim poczucie niepewności w miejscu, w którym powinniśmy czuć się najbezpieczniej – komentuje całą sprawę.
🚨 𝗝𝗨𝗦𝗧 𝗜𝗡: Antony has revealed that while he was playing for Betis in the Champions League last night against Porto, his house was being robbed:
„Today I come to share a very sad and outrageous situation. A night that had everything to be wonderful ended in indignation and frustration. THEY ROBBED MY HOUSE!”
„What outrages me the most is not just the material loss, but the feeling of insecurity in the place where we should feel most protected; seeing that insecurity reflected in the eyes of my family.”
„But, above all this, one thing becomes even clearer to me: there is no material good in the world that is more valuable than the life and well-being of my family.”
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) October 15, 2026
Rabunek w czasie meczu. Antony nie czuje się bezpiecznie
– Wszystko, co straciliśmy, można odzyskać. Praca trwa, nasze marzenia pozostają, a nasze dążenie do sukcesu pozostaje tak silne jak zawsze – deklaruje Antony. To druga w krótkim czasie ofiara rabunku wśród piłkarzy grających na co dzień w La Liga. Nie tak dawno ofiarą przestępców padł Peter Gulacsi.
Węgier wyraźnie podkreślał, że to doświadczenie zdecydowanie zalicza do „traumatycznych”.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix