Polki zrobiły duży krok w stronę mundialu. „Belgijki niczym nie zaskoczyły”

13 października 2026, 22:32 • 2 min czytania 0

Reklama
Polki zrobiły duży krok w stronę mundialu. „Belgijki niczym nie zaskoczyły”

Po szalonym boju reprezentacja Polski kobiet znacząco przybliżyła się do awansu na mistrzostwa świata. Podopieczne Niny Patalon na stadionie w Gdańsku odrobiły straty z pierwszego meczu, doprowadziły do dogrywki, a następnie w rzutach karnych przechyliły szalę zwycięstwa na swoją stronę. Po meczu emocji nie ukrywała jedna z reprezentantek Polski. 

Reklama

W pierwszym meczu z Belgią Polki przegrały 0:1 i straty musiały odrobić w rewanżu rozgrywanym przed własną publicznością. I to się udało. Po 90 minutach było 2:1 dla kadry prowadzonej przez Ninę Patalon, a to oznaczało dogrywkę. W niej padło po jednej bramce dla obu stron, więc do poznania zwycięzcy potrzebna była seria rzutów karnych. W niej lepsze okazały się reprezentantki Polski.

Po meczu emocji w rozmowie z dziennikarzami nie kryła Wiktoria Zieniewicz.

– Ta bramka anulowana, później one nam strzeliły i już głowy trochę były spuszczone, ale cały czas wierzyłyśmy. Ja już przy bramce Ewy płakałam i nie wierzyłam w to, co tu się dzieje. Ostatnia sytuacja też myślałam, że to wpadło, ale niestety sędzia pokazał na zegarku, że nie ma gola. Każda w siebie wierzyła, jak podchodziła do karnego, tak samo w Kingę, że da radę obronić.

„Belgijki niczym nie zaskoczyły”. Polki coraz bliżej mistrzostw świata

Reprezentantka Polski doceniła też pracę i analizę wykonaną przez sztab szkoleniowy. Przyznała, że Belgijki niczym ich nie zaskoczyły.

Reklama

– Nie mogę powiedzieć nic więcej, że jestem dumna z każdej zarówno, z tych co grały, jak i tych co nie grały. Jestem wdzięczna sztabowi za wykonaną pracę. Wy tego nie widzicie, ale takie jak oni robią analizy, to Belgijki niczym nas nie zaskoczyły, tak że też wielkie brawa dla nich.

Podzieliła się też emocjami, jakie towarzyszyły jej po golu straconym już w dogrywce.

– To był taki kolejny gong. Wiadomo, że po takiej bramce spuszcza się głowę, ale każda wiedziała po co tutaj dzisiaj przyjechałyśmy na ten mecz. Gramy w domu i nie mogłyśmy zawieść tych kibiców, dzieciaków, które przyjechały tutaj z drugiego końca Polski. Chciałyśmy to zrobić też dla was, dla wszystkich, którzy w nas wierzą, nas wspierają. Ale też dla siebie, żeby pokazać, że jesteśmy w stanie powstać po tym jak upadłyśmy i walczyć do ostatniej minuty.

Następną przeszkodą dla Polek w barażach o awans na mundial jest Irlandia, czyli reprezentacja w teorii gorsza od pokonanej Belgii.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama