Znacie to uczucie, gdy widzicie tak nierealną informację, że musicie wejść na konto, które to podało, by sprawdzić czy nie jest fałszywe. Dokładnie tak zrobiliśmy na widok nagrań napływających z Korei Południowej. Sprawdziliśmy i nie uwierzycie. To nie jest wytwór sztucznej inteligencji, ani archiwalne nagranie. Adriel Ba Loua wstał rano jak co dzień i się okazało, że chyba coś mu „przeskoczyło”.
Każdy, kto nawet w niewielkim stopniu śledzi Ekstraklasę, doskonale go pamięta. Adriel Ba Loua miał być gwiazdą Lecha i całej Ekstraklasy, jednak coś po drodze zdecydowanie poszło nie tak. Zaczął niezwykle obiecująco, ale później było już tylko gorzej. Dał się zapamiętać przede wszystkim z wielu nieudanych – często nawet komicznych zagrań – i dość luźnego podejścia do obowiązków w klubie.
Teraz zastanawiamy się, czy ktoś go podmienił, czy może to co zrobił, to tylko wypadek przy pracy.
Czy to naprawdę Adriel Ba Loua? Były piłkarz Lecha zagrał, jak nie on
Po okresie w Lechu droga Iworyjczyka poszła w dość nietypowym kierunku. Zaliczył kompletnie nieudany epizod we francuskim Caen, później przyzwoicie radził sobie w azerskiej Gabali aż wylądował w Korei Południowej. I do tej pory szału zdecydowanie nie było. W barwach Gwangju gra regularnie, ale nie przekładało się to na konkrety. W 14 występach tylko jedna asysta.
Aż tu nagle, gdy nikt się nie spodziewał, Adriel Ba Loua się obudził. W starciu z Ulsan strzelił dwa gole i dorzucił dwa ostatnie podania! No długo trzeba byłoby się cofnąć, żeby znaleźć podobne spotkanie w jego wykonaniu. A trzeba zauważyć, że to nie były jakieś przypadkowo zaliczone liczby, tylko musiał trochę na nie zapracować:
- 36 minuta: świetnie wbiegł przed obrońcę i wpakował piłkę do siatki;
- 39 minuta: wymierzone dośrodkowanie prosto na głowę jednego z kolegów, któremu pozostało dopełnić formalności;
- 66 minuta: bardzo dobre podanie prostopadłe do wychodzącego partnera;
- 77 minuta: znów skutecznie wyprzedził rywala i tym razem głową strzelił swojego drugiego gola.
Moglibyśmy nie wierzyć, że to naprawdę się wydarzyło. Może ktoś w Korei Południowej robi sobie żarty, może w październiku u nich wypada dzień Prima Aprilis, kto wie. Natomiast wszystko zostało uchwycone przez kamery i temu dowodowi już nie ma jak zaprzeczyć.
𝐊 𝐋𝐞𝐚𝐠𝐮𝐞 𝟏 🇰🇷 | Adriel D’Avila Ba Loua était titulaire lors de la 31e journée de championnat du Gwangju FC face à Ulsan HD ! 1️⃣1️⃣
Il a notamment délivré 2 passes décisives portant son total à 3, et ses 2 premiers buts avec Gwangju FC ! 🎯🎯⚽️⚽️
#LOSC https://t.co/8OuLgSxeON
— Ancien Lillois (@AncienLillois) October 11, 2026
Teraz pozostaje nam się zastanawiać, czy Adriela Ba Louę pod odsłoną nocy ktoś podmienił, czy to tylko taki jednorazowy wyskok, a może rzeczywiście coś mu „przeskoczyło”.
W każdym razie to nie są ćwiczenia, tylko fakty, że Adriel Ba Loua miał udział przy czterech golach w jednym meczu. Ciężko uwierzyć, prawda?
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix