W bólach i męczarniach rodziło się skromne zwycięstwo Realu nad Villarrealem. Królewscy utrzymali sześciopunktową stratę do Barcelony dzięki błyskowi geniuszu Yana Diomande, ale więcej niż o debiutanckim golu Iworyjczyka będzie się mówiło o skandalicznym zachowaniu Viniciusa Juniora. Brazylijczyk strzelił gola, a gdy trafienie zostało anulowane, wyleciał z boiska z czerwoną kartką za ciągnięcie rywala za włosy.
O pierwszej połowie możemy się jedynie dyplomatycznie wypowiedzieć, że się odbyła i trwała dokładnie 46 minut. Real niby kontrolował grę, niby miał inicjatywę, niby przeważał, ale… no właśnie, to wszystko było na niby, bo nie szły za tym konkrety. Nie licząc dwóch uderzeń Kyliana Mbappe na początku spotkania, gdy najpierw ostemplował słupek, a potem jego strzał zatrzymał Gulacsi – na Bernabeu nie wydarzyło się nic wartego uwagi. Z przebiegu spotkania zadowolony mógł być Villarreal, który nie dopuszczał Królewskich do zbyt wielu sytuacji bramkowych, lecz jednocześnie trzeba uczciwie przyznać, że sami również niewiele kreował.
Dość powiedzieć, że po obydwu stronach oglądaliśmy 8 strzałów, z czego tylko jeden (ten Mbappe obroniony przez Gulacsiego) zmierzał w światło bramki. Trochę mało jak na drugą i trzecią drużynę w lidze pod względem liczby oczekiwanych goli w tym sezonie.
Ponarzekaliśmy sobie, bo i mieliśmy ku temu powody, ale na szczęście po przerwie spotkanie wreszcie nam się rozkręciło. W 62. minucie Real wreszcie dopiął swego. Fede Valverde w swoim stylu wziął piłkę, szarpnął z nią ładnych kilkanaście metrów i obsłużył podaniem lepiej ustawionego Yana Diomande, a ten błyskawicznym uderzeniem znalazł drogę do bramki swojego byłego kolegi z RB Lipsk.
Oficjalnie: Vinicius nie został podmieniony. To nadal on!
Chciałoby się powiedzieć, że Iworyjczyk za sprawą debiutanckiego trafienia został bohaterem Realu, natomiast niedługo potem show skradł Vinicius Junior. Szkoda tylko, że w negatywnym tego słowa znaczeniu. Dużo mówiło się ostatnio o formie (a raczej jej braku) Brazylijczyka, stąd też nic dziwnego, że zasiadł dzisiaj na ławce kosztem właśnie Diomande. Podniósł się z niej tuż po przerwie, zmieniając Alexandra-Arnolda i już kwadrans później, wydawało się, odpłacił się za zaufanie Mourinho w najlepszy możliwy sposób.
Jude Bellingham przebiegł z piłką pół boiska i podał do lepiej ustawionego w polu karnym Viniciusa, a ten w najprostszy możliwy sposób umieścił piłkę w siatce. Radość z pierwszego od sierpnia gola nie trwała jednak długo, bo do akcji wkroczył VAR, a sędzia dopatrzył się grubego przewinienia – Vini ciągnął rywala za włosy. Efekt? Bezpośrednia czerwona kartka i przedwczesna wycieczka do szatni.
SCENY W MADRYCIE! Vinicius strzela, ale gol nie zostaje uznany, a Brazylijczyk… wylatuje z boiska 😱😱😱
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HKy4W https://t.co/bRTPJ9UB68
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 10, 2026
Jeśli więc ktoś myślał, że Brazylijczyk naprawdę został podmieniony przez swojego sobowtóra, właśnie otrzymał koronny dowód na to, że Vinicius Junior to jedna i ta sama osoba. Mógł to być moment przełomowy dla 26-latka, a tak odpocznie sobie przynajmniej jeden mecz (jeśli nie więcej, o ile tak zdecyduje Komisja Dyscyplinarna LaLiga).
Osłabiony Real zdołał w nerwach dowieźć jednobramkową przewagę do końca. Mourinho i spółka odpowiedzieli na zwycięstwo 3:0 Barcelony z Getafe i utrzymali do liderującej Blaugrany sześciopunktowy dystans w tabeli.
Real Madryt – Villarreal CF 1:0 (0:0)
- 62′ Diomande – 1:0
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix