Pamiętacie Cicinho? To dawny prawy obrońca Realu Madryt, który słynął z atomowych uderzeń. Później popadł w uzależnienie alkoholowe, a teraz… przestrzega innych przed popełnianiem takich błędów. Pokonał problemy dzięki żonie i religii. The Sun przypomniał historię piłkarza, który dziś prowadzi wykłady, a w nich pokazuje szkodliwe skutki tego uzależnienia.
Do Realu trafił w styczniu 2006 roku, z São Paulo. Miał wtedy 25 lat, świeżo wygraną Copa Libertadores i występy w reprezentacji Brazylii. Zresztą Królewscy byli wtedy transferowo mocno brazylijscy, bo w letnim okienku kupili wcześniej Robinho i Julio Baptistę, którzy grali sporo w sezonie 2005/06. Oczywiście był też od kilku lat Roberto Carlos. No i Ronaldo Fenomeno.
Dla Cicinho najlepszy moment to ten tuż po transferze. Grał nawet po 90 minut, regularnie wystawiał go Juan Ramón López Caro albo na prawej obronie, albo na prawym skrzydle. Czwarty mecz? Gol. Piąty? Dwie asysty. Siódmy? Kolejna bramka. Później już tak dobrze nie było. Cicinho doznał kontuzji kolana, która praktycznie wykluczyła go na cały sezon 2006/07. Następnie Królewscy sprzedali go do Romy za 15 mln euro.
🇧🇷 Golaço de Cicinho pelo Real Madrid contra o Real Zaragoza em 2006!
Deveria ter sido titular na Copa de 2006? https://t.co/uSgXXkBAvU
— Curiosidades Brasil (@CuriosidadesBRL) October 22, 2025
Cicinho sam to potwierdził. Na trening Realu przyszedł pijany
Ale Cícero João de Cézare nie został zniszczony przez urazy. Były gracz Realu mówił o uzależnieniu, które towarzyszyło mu w okresie kariery zawodowej. Przyznał, że na treningi w Madrycie przychodził po alkoholu. Nie jest to nic nowego, bo już w 2016 roku na łamach ESPN przyznawał, że jak sięga po alkohol, to do tzw. „odciny”.
Woń alkoholu maskował kawą i perfumami. Opowiedział też o halucynacjach, które wiązał z nadmiernym piciem. Tak mówił w głośnym wywiadzie z 2016 roku:
– Zobaczyłem Jezusa Chrystusa po wypiciu 18 caipirinhi i 14 piw. Paliłem przez 11 lat, od 1999 do 2010 roku. Paliłem tylko wtedy, gdy piłem, ale piłem….całymi dniami. W Rzymie pobiłem rekord – 70 piw i 15 caipirinhi w jeden dzień. Plus dwie paczki papierosów. W Madrycie kładłem się spać o czwartej rano, a o ósmej byłem już pijany na treningu.
Początek był znacznie wcześniejszy niż kariera w Europie. Od bycia nastolatkiem miał „zadatki” na bycie alkoholikiem.
– Gdy miałem 13 lat, pierwszy raz spróbowałem alkoholu i już nigdy nie przestałem. Powiedzieli mi, że piwo jest dobre, więc je wypiłem. Wszystko zaczęło się od pierwszego łyku i nie przestałem, dopóki nie skończyłem trzydziestu lat – powiedział z kolei w wywiadzie dla hiszpańskiej gazety Marca.

Cicinho przestrzega innych, by nie popełniali jego błędów. Źródło: prywatny Instagram piłkarza
Pił w towarzystwie kolegów, a alkohol zdobywał przy udziale osób dorosłych. Picie taił przed rodzicami i przed policją. W Realu Madryt z kolei robił to, bo bał się popularności, nie znał języka. Śledzili go fotoreporterzy, w końcu grał w wielkim klubie, nie miał już – można powiedzieć – spokojnego życia prywatnego. Rano wypijał kawę, żeby nie śmierdziało mu z ust alkoholem.
2012 rok, przyszła żona i etat kaznodziei
Przełom przyniósł 2012 rok, gdy poznał swoją przyszłą żonę. Wtedy zaczął wychodzić z uzależnienia i dołączył do ruchu ewangelickiego, a później zrezygnował także z papierosów.
Po zakończeniu kariery pracuje jako kaznodzieja ewangelicki: prowadzi spotkania w kościołach i rozmawia o swoich doświadczeniach z osobami uzależnionymi. Równolegle komentuje mecze w telewizji i jest ambasadorem Realu Madryt w Brazylii.
From the Bernabéu to the pulpit: the Real Madrid full-back who trained drunk, hid it with coffee and perfume, and is now a pastor.
Cicinho’s old confession is doing the rounds again this week. British and Spanish outlets have picked up the former Brazil right-back’s account of drinking through his peak years, and of the life he says he lives now.
Cícero João de Cézare, 46, played for São Paulo, Real Madrid, Roma and Villarreal, and won 15 caps for Brazil. At Madrid he made 32 appearances, with 3 goals and 5 assists, and was part of the side that won LaLiga. He retired in 2018.
He says he had a drinking problem at just 13 years old, being the first time he tried beer and did not stop until he was about 30. In Madrid he says he sometimes went to bed around 4am and was already drunk again at 8AM
Paparazzi made nights out risky for him, so he drank at home with friends. Drinks were easy to get, and he often did not have to pay. To cover the smell he drank coffee and doused himself in perfume. He smoked for 11 years, but only when he was drinking. In Rome he claims one day he had 70 beers, 15 caipirinhas and two packs of cigarettes.
He now says that chapter is long closed and credits his wife, Marry de Andrade, and a faith he now tries to live by. He did not go into coaching. He is an evangelical pastor and gives talks about what alcohol did to him.
Football was one part of his life. Now he wants to share his story and help others as he now believes in God
— Football (@Dailyfootybite) October 9, 2026
– Nie piję i nie palę. Nie zdradzam żony i żyję tak, jak Bóg przykazał. Chcę, żeby mój przykład stanowił przestrogę dla młodych piłkarzy nie tylko z Brazylii, ale i całego świata. Tak, by zeszli ze złej ścieżki i trafili na tę prawidłową – mówił jeszcze w 2020 roku.
Fot. Newspix